„Królewna Lenka ma katar” – Aneta Krella-Moch (recenzja 456)

Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2014
Seria: Królewna Lenka
Ilustracje: Aneta Krella-Moch
Oprawa: miękka
Liczba stron: 34
ISBN: 978-83-7915-013-7
Grupa wiekowa: 3-5 lat

decorative

Książeczki z przygodami królewny Lenki należą do jednych z ulubionych mojej córki. Miałyśmy już okazję przeczytać o tym, jak to główna bohaterka ratowała Pana Ciekawskiego, przeganiała strachy, albo też czekała na wróżkę. Ku naszej radości Wydawnictwo Skrzat wypuściło na rynek kolejną część serii pt „Królewna Lenka ma katar”. Książeczka szybciutko dołączyła do naszej małej kolekcji. Wieczorem, przed snem, usiadłyśmy we dwie nad książeczką, aby przekonać się, co tym razem spotkało tę małą i sympatyczną dziewczynkę.

W Pięknej i Rozległej Krainie od kilku dni pogoda nie dopisuje. Ciągle leje, mży, siąpi. Słoneczko skryło się za chmurami, a wiatr hula w najlepsze. Lenka bardzo chciałaby wyjść na dwór i się pobawić. Dlatego też mimo paskudnej pogody postanowiła iść na spacer. Nie pytając nikogo o zgodę ubiera płaszczyk, zakłada kalosze, do rączki bierze parasolkę i wychodzi z pałacu. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, są kałuże, mniejsze i większe, a zimny wiatr przenika jej płaszczyk. Spacerując królewna spotyka ogrodnika, który mówi jej, że w taką pogodę lepiej nie wychodzić z domu, bo można złapać wirusa. Tylko jak wygląda ten cały wirus? Czy jest groźny? Królewna uznaje, że nie ma potrzeby wracać do pałacu, bo ona przecież nie zamierza szukać żadnego wirusa, a tym bardziej go łapać. Ale już wkrótce przekona się, że to on ją znajdzie. W nosku zacznie ją dziwnie łaskotać i… a psik! Pojawi się katar! Jak sobie z nim radzić? Co należy zrobić, aby pozbyć się uciążliwego wirusa? Na całe szczęście Lenka ma wiernego przyjaciela, który będzie blisko niej podczas choroby. Razem zastanawiać się będą, czy wirus przypomina zielonego wielorękiego stworka. A może jest ogrem bądź brzydką czarownicą?

Co mi się podoba w książeczkach z serii o królewnie Lence? Przede wszystkim to, że każda historia opowiada o sprawach bliskich każdemu dziecku, dzięki czemu łatwiej jest mu utożsamić się z główną bohaterką. Poza tym są pięknie wydane. Tekst jest odpowiedniej wielkości, nie męczy oczu i daje możliwość dzieciom próbowania własnych sił w samodzielnym czytaniu. Ilustracje autorstwa pani Anety są duże, szczegółowe i bardzo kolorowe. Idealnie oddają wszystko to, o czym w danym momencie czytamy. Sama historia napisana jest w sposób ciekawy, przykuwający uwagę dziecka, z humorem, a zarazem prosto, dzięki czemu jest ona łatwa w odbiorze już dla najmłodszych dzieci. Z powodzeniem można ją czytać trzylatkom. Książeczkę polecam wszystkim małym Czytelnikom, nie tylko dziewczynkom, bowiem książeczka spodobać może się również chłopcom, zwłaszcza że jednym z bohaterów jest syn strażnika towarzyszący Lence w jej przygodach.

Moja ocena: 5/6

Skrzat2

9 komentarzy

  • Alicja Kwiecień 20, 2014 at 10:15

    O widzę jakaś nowość o Lence 🙂 Czytałam na razie 3 książecki z tej serii, kupiłam w tamtym roku chrześnicy na urodziny, ma Lenka na imię 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 20, 2014 at 10:17

      Tak, nowa 🙂 I zapewne nie ostatnia, bo dzieci lubią tę serię 🙂

      Reply
  • Irena Bujak (Bujaczek) Kwiecień 20, 2014 at 10:34

    Ach, kusisz moje wewnętrzne dziecko tymi pięknościami, kusisz 🙂

    Reply
  • Miłośniczka Książek Kwiecień 20, 2014 at 10:44

    Ktoś kusić musi, a że padło na mnie… 😉
    Uwielbiam książeczki dziecięce. Ostatnio sprawiają mi więcej radości niż te dla dorosłych 😉

    Reply
  • Dwojra Kwiecień 20, 2014 at 11:30

    Aaaale ładna książeczka. Pamiętam, jak czytałam takie pozycje bratu. Świetnie się bawiliśmy! Lubię takie pozycje właśnie za te wielkie, kolorowe obrazki i tekst okraszony humorem

    Reply
  • Kiti Kwiecień 20, 2014 at 11:49

    Słyszałam o tej serii, ale jeszcze nie miałam żadnej książeczki. Następnym razem muszę pamiętać, żeby sobie kupić.

    Reply
  • miqaisonfire Kwiecień 20, 2014 at 22:51

    Radosnego przeżywania świąt wielkanocnych, czyli szczęśliwego Alleluja!

    Reply
  • magdalenardo Maj 1, 2014 at 20:21

    Któż by nie chciał się utożsamiać z królewną?… nawet jeśli ma katar.
    Ciekawa jestem jak Lena poradziła sobie z leczeniem kataru.

    Reply
  • Izabelka Maj 5, 2014 at 08:25

    Ilustracje są prześliczne! :)))

    Reply

Leave a Comment