„Kobieta w oknie” – A.J. Finn

„(…) czuję się martwa. Martwa, ale nie całkiem umarła. Obserwuję, jak wokół mnie przewala się życie i nie mam siły, by się w nie włączyć.”

Anna Fox była wziętą panią psycholog i miała cudowną rodzinę. Dziś nie ma nic. Pozostał jej jedynie piękny, choć mocno zaniedbany dom, którego nie opuściła od blisko dziesięciu miesięcy. Oknem na świat stał się dla niej Internet… bo te prawdziwe, szklane są stale zamknięte. Wygląda przez nie głównie po to, by przez obiektyw swojego aparatu podglądać mieszkających wokół niej sąsiadów.

„Podglądanie jest jak fotografowanie przyrody. Nie ingeruje się w naturę.”

Ale pewnego dnia Anna zmuszona jest złamać ową zasadę. Widziała bowiem coś, czego widzieć nie powinna. Kobietę ugodzoną w pierś ostrym narzędziem. Problem w tym, że nikt jej nie wierzy… Dziwadło dla sąsiadów, spożywająca alkohol w nadmiernych ilościach, którymi popija silne leki, będąca szczególnym przypadkiem dla jej lekarza i obiektem współczucia dla jej fizjoterapeutki nie jest zbyt wiarygodnym świadkiem dla policji.

Ale ona wie, co widziała. Jest pewna, że nie zwariowała i nie zmyśliła tego wszystkiego, do czego próbują ją przekonać wszyscy dookoła. Tylko jak to udowodnić?


Główna bohaterka powieści – Anna Fox – powołana do życia przez jej autora jest postacią trudną, nieprzystępną, nie od razu wzbudzającą sympatię czytelnika. Poznajemy ją bowiem jako pustelniczkę prawie że całkowicie odizolowaną od reszty społeczeństwa, nie dbającą o swój wygląd, a nawet higienę. Czas spędza na śledzeniu sąsiadów przez obiektyw swego aparatu, oglądaniu starych filmów, udzielaniu się na forum internetowym poświęconym chorobie, na którą sama cierpi, ale przede wszystkim na wlewaniu w siebie nadmiernej ilości wina oraz braniu wg własnego widzimisię przepisanych jej silnych leków. Nie od razu też dowiadujemy się, co jest źródłem agorafobii, która sprawiła, że stała się ona więźniem w swoim własnym domu.

Stopniowo jednak autor odsłania krok po kroku fragmenty przeszłości Anny, które złożone w całość pozwalają lepiej zrozumieć ją samą oraz jej zachowanie. Jest jednak i drugie dno – sprawiają też, że prawda i fałsz plączą się, mieszają, przez co czytelnik zaczyna wątpić w to, kto tak naprawdę ma tu rację – Anna czy cała reszta. Zwłaszcza że z czasem i ona sama dopuszcza do siebie wątpliwości…

„Mój umysł jest jak głębokie, słonawe bagno. / Dawniej (…) przypominał segregator. Dziś jest jak luźny plik kartek, które rozwiewają się przy byle przeciągu.”

Przeczytałam interesujący wywiad z autorem, z którego dowiedziałam się, że główna bohaterka jego debiutanckiej powieści ma z nim wyjątkowo wiele wspólnego. Nie da się ukryć, iż jest ona postacią, która zmaga się z silną depresją. Problem ten nie obcy jest i Finnowi, który przez wiele lat sam toczył ciężkie boje na tym gruncie wypróbowując różne metody leczenia (łącznie z elektrowstrząsami…). W końcu postawiono mu odpowiednią diagnozę rozpoznając zaburzenie dwubiegunowe.

Kolejnym podobieństwem pomiędzy nimi jest zamiłowanie obojga do starych filmów noir. Nie raz i nie dwa natykamy się w powieści na ich tytuły, cytaty i dialogi z nich pochodzące, różnorodne nawiązania do obecnych wydarzeń będących podobnymi do tych, które miały miejsce w takim a takim obejrzanym przez Annę filmie.

Po lekturze „Kobiety w oknie” A.J. Finna aż trudno uwierzyć, iż powieść ta jest debiutem literackim autora. Doskonała pod każdym względem – z wciągającą i przemyślaną fabułą, mroczną i duszną atmosferą, bardzo dobrze wykreowanymi, wielowymiarowymi bohaterami, nagłymi i zaskakującymi zwrotami akcji, stopniowo narastającym napięciem i przede wszystkim nie dającym się przewidzieć zakończeniem zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Skoro to jest zaledwie pierwszy krok Finna na drodze jego literackiej kariery jako autora thrillerów, to ja mu już teraz wróżę świetlaną przyszłość i rzesze wielbicieli wśród czytelników lubujących się w tym gatunku.

Zazdroszczę tym, którzy mają lekturę „Kobiety w oknie” dopiero przed sobą. Czeka ich prawdziwa jazda bez trzymanki! Sama odstawiam książkę na półkę w pełni usatysfakcjonowana tym, co znalazłam na jej kartach. Bez dwóch zdań jest to jeden z lepszych thrillerów z jakimi miałam okazję do tej pory się zetknąć. Gorąco polecam go przede wszystkim fanom gatunku, ale też tym czytelnikom, którzy pragną przeczytać naprawdę dobrą książkę. Nie zawiedziecie się. Słowo!

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginalny: The Woman in the Window
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: premiera 31.01.18
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
ISBN: 9788328050365


1Shares