JESTEM OBURZONA! (sprawa wyjaśniona)

Czym jest plagiat, każdy z Was doskonale wie, zatem darujmy sobie tłumaczenia. Zapewne zastanawiacie się, w jakim kierunku podąży ten wpis, dlaczego w ogóle go poruszyłam. Otóż w nocy odwiedziłam jeden blog, na którym pojawiła się recenzja książki, którą sama przeczytałam i zrecenzowałam. Moja recenzja pojawiła się przed południem, a tamta później. Postanowiłam ją przeczytać, żeby zobaczyć, czy autorka recenzji podobnie do mnie odebrała książkę. Z początku może jeszcze nie, ale im dalej w las, tym bardziej znajdowałam podobieństwa z moim tekstem. A im bliżej końca, tym było to coraz wyraźniejsze. Pomyślałam sobie, że być może mam obsesję, że dopatruję się rzeczy, których tak naprawdę nie ma. Przesłałam więc link do mojej recenzji i tamtej mojemu mężowi na gg, aby sobie na spokojnie przeczytał oba teksty. Nie mówiłam mu, o co mi dokładnie chodzi. Bynajmniej szybko się domyślił, gdyż na końcu stwierdził, czy można to gdzieś zgłosić? On też dopatrzył się wielu podobieństw pomiędzy recenzjami. Nie ma co prawda zerżniętych zdań, ale wydźwięk recenzji, użyte synonimy, poprzestawianie zdania, nawet użyte te same cytaty – to nie problem samemu zrobić na podstawie czyjegoś tekstu.


Nie jestem wredna. Nie szkaluję publicznie ludzi. Ale doprawdy nienawidzę kradzieży czyjejś pracy. To jest karygodne! Człowiek się męczy ileś godzin, aby napisać jak najlepiej recenzję, a inna osoba sobie wejdzie i na jej podstawie napisze coś „swojego”, po czym opublikuje na swoim blogu i jeszcze będzie zbierać pozytywne komentarze. NIENAWIDZĘ PLAGIATÓW!!! Ja już nie wiem, po co na blogu zostawia się wyraźną informację o tym, że nie wyraża się zgody na kopiowanie, wykorzystywanie fragmentów recenzji bez zgody autora, skoro inni nic sobie z tego nie robią bezczelnie korzystając z naszej pracy :/
Swoją drogą tamta „recenzentka” sama pogubiła się we własnej recenzji, gdyż w jednym momencie pisze o pozostałych częściach danej serii porównując je ze sobą, a później czytamy o tym, że to było jej pierwsze spotkanie z tą książką w tej serii…
I co w takim wypadku powinno się zrobić? Mam napisać do niej prywatną wiadomość? Wywali do kosza nie odpisując. Jak zostawię niepochlebny komentarz – skasuje go z bloga. Co Wy byście w takim przypadku zrobili? Spotkało Was już coś takiego?

EDIT / 29.05.2013

W dniu wczorajszym wysłałam do osoby, na której blogu znalazłam podobną do mojej recenzję e-mail wyjaśniający moje stanowisko w tej sprawie oraz prośbę o usunięcie tekstu z bloga. Dziś otrzymałam odpowiedź z wyjaśnieniami sprawy oraz informację, że zgodnie z moim życzeniem recenzja została usunięta. Wszystko przebiegło bardzo kulturalnie. Bardzo się cieszę z przebiegu wydarzeń i tego, że sprawa się wyjaśniła. Dziękuję Wam kochani za czynny udział w dyskusji, Waszą obecność, wsparcie i chęć pomocy. Uznajmy zatem, że sprawa jest zamknięta 🙂

 

0Shares