"Idealne matki" – Doris Lessing [recenzja, 265]

„Tak jak kiedyś były niczym dwa identyczne ziarnka piasku, nie do odróżnienia, teraz nawzajem się uzupełniały.” (s. 24)

Rozeanne oraz Liliane poznały się będąc małymi dziewczynkami, podczas pierwszego dnia w nowej szkole. Od pierwszej chwili stały się sobie bliskie, a kolejne lata tylko aby zacieśniały tę przyjaźń. Jako dorosłe kobiety wyszły za mąż i każda z nich doczekała się syna. Kobieca przyjaźń kwitła, natomiast relacje pomiędzy małżonkami chyliły się ku końcowi. Mąż Roz wyprowadził się od rodziny i po jakiś czasie na nowo ułożył sobie życie, natomiast Lil została wdową. Obie kobiety starały się być najlepszymi matkami dla dorastających synów. Pragnęły, aby nigdy im niczego nie zabrakło, a już zwłaszcza poczucia, że są kochani.  Kiedy ci weszli w wiek nastoletni, coś się jednak zmieniło w relacjach chłopców i ich matek. Przyjaciółki zdały sobie sprawę, że ich synowie stali się przystojnymi i bardzo pociągającymi młodymi mężczyznami, natomiast tamci dostrzegli, że ich matki są nadal pięknymi kobietami.
Jeden pocałunek odmienił życie tej czwórki nie do poznania…
Jedno wydarzenie doprowadziło do drugiego i wkrótce kobiety oraz ich synowie dali się wciągnąć w niebezpieczne romanse, które tylko aby skomplikowały ich wzajemne relacje.

Historia opowiada o głębokich więzach rodzinnych, sile wieloletniej przyjaźni, odczuwanej samotności wynikającej z braku obecności jednego z rodziców w życiu dziecka, skrywanych tajemnicach i konsekwencjach z tego płynących.

Miłość, która połączyła tych czworo, w oczach innych mogła wydawać się skandaliczna. Oto bowiem dwaj młodzi chłopcy stali się partnerami dla o wiele starszych od siebie kobiet. Nie można było doprowadzić do tego, aby prawdziwość łączących ich relacji ujrzała światło dzienne. Chcąc nie chcąc obie strony żyły w kłamstwie, nie tyle przed sobą, ile przed resztą społeczeństwa zmuszając się do ukrywania prawdy o łączącej ich zażyłości. Mimo że obie strony czerpały wiele satysfakcji z wzajemnych relacji, podświadomie czuli, że nie może to trwać wiecznie. Zwłaszcza kobiety zaczęły dostrzegać fakt, że z biegiem lat raczej nie młodnieją, a wręcz przeciwnie; natomiast ich synowie stają się powoli starymi kawalerami. Rozeanne i Liliane decydują się zakończyć to, co od tylu lat sprawiało, że czuły się naprawdę szczęśliwe. Ich zdaniem czas najwyższy, aby ich synowie poszukali sobie partnerek w swoim wieku, a następnie założyli rodzinę. I tak się dzieje. Tylko czy to jest aby wyjście z sytuacji? Czy tak łatwo zapomnieć o uczuciach, które ich łączyły? Najboleśniej przekonają się o tym żony obu młodych mężczyzn…

Autorką „Idealnych matek” jest urodzona w 1919 roku brytyjska pisarka Doris Lessing, laureatka Literackiej Nagrody Nobla. W jej dorobku literackim znalazło się ponad czterdzieści powieści, z których na język polski przełożono m.in „Pamiętnik przetrwania”, „Piąte dziecko”, „Trawa śpiewa”, „Złoty notes”, „Znów ta miłość”, „Lato przed zmierzchem” oraz „Alfred i Emily”.

Na podstawie książki Doris Lessing został nakręcony film w reżyserii Anne Fontaine. Główne role przypadły Naomi Watts (Liliane), Robin Wright (Rozeanne), Xavier’owi Samuel’owi (Ian) oraz James’owi Frecheville’owi (Tom). Światową premierę miał w styczniu tego roku, natomiast u nas w kinach pojawił się pod koniec czerwca. Nie dziwię się, że zdecydowano się zekranizować tę historię. Opowiada w końcu o prawdziwym życiu, o tym, co może się przydarzyć każdemu z nas. Przyznam, że chętnie wybiorę się do kina, jeśli nadarzy się ku temu okazja, aby dowiedzieć się, jak udało się ekipie filmowej oddać wszystkie uczucia targające bohaterami powieści – miłość, namiętność, oddane, współczucie,  ale i złość, frustrację oraz nienawiść.

„Idealne matki” to niepozorna książka, która jednak naładowana jest sporym ładunkiem emocjonalnym. Na tak nie wielu kartach autorka ukazała życie nie tylko jednej rodziny, ale również osób z ich najbliższego otoczenia. Jeśli lubicie życiowe historie, prawdziwe dramaty, to ta książka idealnie spełni Wasze oczekiwania.

Moja ocena: 4/6

Idealne matki - CYFROTEKA.PL

Tytuł oryginalny: The grandmothers
Tłumaczenie: Bohdan Maliborski
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2013
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 112
ISBN: 978-83-64142-04-8

Za książkę dziękuję wydawnictwu
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

5 komentarzy

  • Amelia Grey 9 lipca 2013 at 11:13

    Oglądałam film i muszę przyznać, że wzbudza lekki niesmak, ale wart obejrzenia jest. Książkę planuję przeczytać, ale że wiele zaległości na półce czeka, także pewnie jeszcze trochę potrwa, zanim po nią sięgnę:)

    Reply
    • Miłośniczka Książek 9 lipca 2013 at 14:08

      Film dopiero przede mną. Jednakże mimo tego, iż twierdzisz, że wzbudził w Tobie lekki niesmak, sama z chęcią go obejrzę 🙂

      Reply
  • DominiQue 9 lipca 2013 at 13:10

    Książkę chyba sobie odpuszczę z braku czasu. Ale może obejrzą film? Tak letnie noce są do tego idealnie stworzone 😀

    Reply
  • Kiti 9 lipca 2013 at 22:26

    Może kiedyś się skuszę, sama nie wiem:)

    Reply
    • Miłośniczka Książek 10 lipca 2013 at 00:44

      Wybór należy do Ciebie. Ja tylko mogę nieco podpowiadać 🙂

      Reply

Leave a Comment