„Gdzie jest pingwin?” – Sophie Schrey [recenzja 374]

  • Gdzie jest pingwin
  • Tytuł oryginalny: Where’s The Penguin?
  • Tłumaczenie: Regina Kołek
  • Wydawnictwo: IUVI
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: twarda
  • Liczba stron: 48
  • Ilustracje: Chuck Whelon
  • ISBN: 978-83-7966-002-5
  • Grupa wiekowa: 5+

 

Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam oglądać serial animowany produkcji amerykańskiej pt „Gdzie jest Wally?”. Opowiadał on o chłopaku imieniem Wally oraz jego przyjaciołach. Najfajniejszą częścią tej bajki był moment, w którym obraz na ekranie telewizora zastygał i należało w przeciągu kilku sekund odnaleźć w tłumie ludzi ukrywającego się Wally’ego. Zabawa była przednia, a śmiechu co nie miara. Teraz, kiedy jestem mamą, żałuję, że ten serial nie jest już emitowany. Jestem pewna, że spodobałby się mojej córce. Na całe szczęście ostatnio natrafiłam na książkę, która może zrekompensować mojemu dziecku brak wspomnianej bajki. Wydawnictwo IUVI („imprint” wydawnictwa SQN) wypuściło właśnie na rynek książkę pt „Gdzie jest pingwin?”. Opowiada ona o rodzinie pingwinów mieszkającej w zoo, która pewnego dnia podjęła decyzję o ucieczce i wyruszeniu do ich prawdziwego domu – na Antarktydę. Pingwinia rodzinka jest bardzo sympatyczna i różnorodna. Wśród jej członków znajduje się m.in Brian przypominający mi z wyglądu Ważniaka ze Smerfów, Dygotka, której wiecznie zimno przez co musi nosić czapeczkę z pomponem oraz cieplutki szalik, a także Irokez chlubiący się nowoczesną fryzurką. Zanim pingwinki trafią na Antarktydę, po drodze odwiedzają wiele interesujących miejsc. Mają okazję zwiedzić muzeum, biorą udział w zabawie karnawałowej, wysłuchują koncertu orkiestry w filharmonii, świetnie się bawią na kręgielni oraz w aquaparku. W każdym z miejsc, w których się pojawiają, dziecko ma za zadanie odnaleźć wszystkie dziesięć pingwinków, czyli całą ich rodzinkę. Jest to prawdziwe wyzwanie, bowiem każdy z pingwinków świetnie się ukrył wśród tłumów ludzi odwiedzających to samo miejsce, co i one. Jest to prawdziwa gratka dla małych detektywów oraz idealne ćwiczenie spostrzegawczości dla naszych dzieci. Ilustracje autorstwa Chucka Whelona są bardzo sympatyczne, kolorowe i niesamowicie szczegółowe. Na końcu książeczki znajdują się odpowiedzi – grafiki, na których zaznaczone są kryjówki pingwinków w poszczególnych odwiedzanych przez nich miejscach. Poza tym przy każdej z nich znajdują się jeszcze propozycje rzeczy, o które można poprosić nasze dziecko, by je odnalazło na każdej z ilustracji. „Gdzie jest pingwin?” to książka, która mojej córce sprawiła wiele radości. Od momentu, w którym wzięła ją do rąk, zapomniała o całym otaczającym ją świecie. Zupełnie przepadła na stronicach książki. Teraz co dzień bierze książkę do rąk, po czym godzinami może siedzieć nad nią bawiąc się w poszukiwaczkę pingwinów. Odnalezienie całej rodzinki w danym miejscu sprawia, że na jej buzi pojawia się szeroki uśmiech, a ona sama jest dumna z tego, że dała radę odnaleźć każdego z pingwinków. Książka z pewnością zainteresuję masę dzieciaków. Dostarczy im mnóstwa zabawy i radości. Ze swojej strony gorąco polecam!

Moja ocena: 6/6

IUVI

Gdzie jest pingwin (2)

Gdzie jest pingwin (3)

Gdzie jest pingwin (4)

10 komentarzy

  • Sylwuch Grudzień 12, 2013 at 11:52

    O, to coś w stylu „Gdzie jest Wally?”, którego uwielbiałam, kiedy miałam dobrych kilka/-naście lat mniej. Chętnie sprezentowałabym tę pozycję bratu. 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Grudzień 17, 2013 at 20:53

      Dokładnie tak 🙂 Wally’ego sama oglądałam chodząc do podstawówki, całe wieki temu 🙂

      Reply
  • monweg Grudzień 13, 2013 at 10:13

    U mnie znajduje się książka (jeszcze z czasów gdy mój syn był mały) pod tytułem…właśnie „Gdzie jest Wally?”

    Reply
    • Miłośniczka Książek Grudzień 17, 2013 at 20:53

      O, to zazdroszczę 🙂 Sama miałam z nim jedynie styczność przez tv 🙂

      Reply
  • Kiti Grudzień 14, 2013 at 13:59

    Ja Wally’ego kojarzę akurat z czasopism, mam kilka segregatorów i też bardzo lubiłam go szukać. Uwielbiam tego typu poszukiwania:)

    Reply
    • Miłośniczka Książek Grudzień 17, 2013 at 20:53

      Tkwi więc w Tobie żyłka detektywistyczna 😉

      Reply
  • Alicja Grudzień 20, 2013 at 20:36

    ale super!! też pamiętam Wally’ego 😀

    Reply
    • Miłośniczka Książek Grudzień 29, 2013 at 00:03

      To była świetna bajka 🙂

      Reply
  • magdalenardo Grudzień 28, 2013 at 22:39

    Podobnie jak Ty bardzo lubiłam Wally`ego. Tego z TV nie znam, ale to na 100% ten sam co w dwutygodniku „Gdzie jest Wally?” – każdy numer czasopisma dotyczył innego kontynentu, kraju czy krainy geograficznej (nie pamiętam dokładnie). I na środku była wkładka, gdzie strony były zadrukowane mnóstwem postaci, budynków i innych rzeczy. Trzeba było znaleźć Wally`ego i np 5 pingwinów, 5 czapek Mikołaja itp. No mega fajna zabawa 🙂
    A widziałaś książkę 1001 potwornych rzeczy do odkrycia?
    Też na podobnej zasadzie tylko chyba trudniejsza, bo szuka się potworków, które wszystkie są podobne.
    Moja opinia: http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com/2013/01/1001-potwornych-rzeczy-do-odkrycia.html

    Reply
    • Miłośniczka Książek Grudzień 29, 2013 at 00:04

      Nie, nie widziałam tej książki. Za moment do Ciebie zajrzę 🙂

      Reply

Leave a Comment