„Ferno. Ognisty smok” – Adam Blade (recenzja 512)

„Ferno. Ognisty smok” to pierwsza część wielotomowej serii fantastycznej dla dzieci oraz młodzieży pt „Na tropie Bestii”. Poszczególne historie pisane są przez różnych autorów, lecz wszystkie one sygnowane są wspólnym pseudonimem literackim: Adam Blade. Opowiada ona o przygodach Toma, który jednego dnia był zwykłym chłopcem mieszkającym we wsi Errinel pod opieką swego wujostwa, a już następnego stał się długo wyczekiwanym bohaterem, który miał zmierzyć się z zadaniem, z jakim nie poradzili sobie silniejsi, mądrzejsi, bardziej doświadczeni rycerze od niego.

W królestwie Avantii strzegące jej dotąd potężne Odwieczne Bestie pod wpływem klątwy rzuconej przez złego czarodzieja Malvela obróciły się przeciwko ludziom i zaczęły siać strach oraz zniszczenie. Jedną z nich jest ogromny smok Ferno. Odpowiedzialny był za to, by na ziemiach podległych królowi Hugonowi nigdy nie wyczerpywały się zasoby wody. Odkąd jednak znalazł się pod jarzmem Malvela, powysychały koryta rzek, a pola uprawne pochłonęła pożoga. Mieszkańcom królestwa grozi susza oraz głód. Tylko najprawdziwszy i najdzielniejszy bohater zdoła powstrzymać Bestię uwalniając ją spod rzuconej na nią klątwy. Jedyne, co wystarczy zrobić, to za pomocą złotego klucza otworzyć obrożę umieszczoną przez okrutnego Malvela na szyi smoka. Tylko tyle i aż tyle. Czy Tom podoła zadaniu? Czy faktycznie jest on bohaterem, którego narodziny przewidziały Pradawne Księgi? I jakie czekają go przygody, nim stanie oko w oko z przerażającą Bestią?

Historia utrzymana jest w baśniowym klimacie. Mamy królestwo z zamkiem, odważnych rycerzy, nadwornych magów oraz odwieczne, tajemnicze, magiczne stworzenia, które posiadają moce pozwalające im panować nad żywiołami. Nie zabrakło również prawdziwego bohatera, w którego rolę wcielił się chłopiec, który mimo tego, iż jest zaledwie nastolatkiem, odznacza się wielką wewnętrzną siłą, niezmierzoną odwagą i honorem godnym prawdziwego rycerza. Z pomocą niezwykłych darów otrzymanych od nadwornego maga oraz wiernych przyjaciół u boku nie boi się stawić czoła wyzwaniom, które wielu by przerosły. Wierzy, że póki istnieje choć maleńka szansa na powodzenie misji, warto się jej podjąć i próbować zwyciężyć. Postawa godna naśladowania. Podjęte przez niego wyzwanie staje się również okazją do poszukiwania odpowiedzi dręczących go od lat, a dotyczących jego ojca – Taladona Zręcznego, niegdyś największego i najwierniejszego królewskiego rycerza, który odszedł od rodziny po śmierci matki chłopca. Książka opatrzona została czarno – białymi ilustracjami uzupełniającymi treść opowieści. Użyta czcionka jest na tyle duża, że ułatwi dzieciom próby samodzielnego czytania. Dodatkowo dołączono do książki specjalne karty na skrzydełkach okładki, które po wycięciu pozwolą Waszym dzieciom bawić się z rodzeństwem, przyjaciółmi bądź rodzicami w grę doskonalącą ich pamięć – memo.

„Ferno. Ognisty smok” to początek doskonale zapowiadającej się serii, którą polecam nie tylko chłopcom (ze względu na motyw rycerza), ale wszystkim dzieciom pragnącym przeczytać książkę, która zabierze je w prawdziwą podróż pełną przygód oraz magii.

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginalny: Beast Quest. Ferno, the Fire Dragon
Tłumaczenie: Iwona Michałowska
Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2013
Seria: Na tropie Bestii, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilustracje: David Wyatt, Orchard Books
Liczba stron: 128
ISBN: 978-83-245-2244-6
Grupa wiekowa: 8+

Papilon

12 Replies to “„Ferno. Ognisty smok” – Adam Blade (recenzja 512)”

  1. Seria jest bardzo lubiana przez moich uczniów.
    Choć to zupełnie nie mój gatunek to może zdecyduję się kiedyś poznać choć ten pierwszy tom. Kto wie, może przeżyję takie pozytywne zaskoczenie jak w „Opowieściach z Narnii”? W końcu to niewiele stron i duże litery, nie? – jeśli mi się nie spodoba to nie stracę wiele czasu na lekturę 🙂
    Zaskoczyłaś mnie tym, że poszczególne tomy nie napisał jeden autor…

    1. A widzisz, jeszcze udaje mi się zabłysnąć jakąś ciekawostką 😉 A tak na serio, to sama nie byłam tego świadoma, dopóki nie zaczęłam szperać w poszukiwaniu szerszych informacji na temat tej serii 🙂
      Odnośnie „Narnii…” to wstyd się przyznać, ale widziałam jedynie filmy i to też nie wszystkie, bo pierwsze dwie części 😛 Także mam do nadrobienia 😀

  2. Ja czytałam tylko pierwszą część Narnii, miałam wrażenie jakbym czytała baśń, a do tego książka trzymała w napięciu.

    A wracając do „Na tropie bestii” to (nie wiem czy już Ci to pisałam, czy też u Kiti) sprzątaczka z mojej szkoły, wycierając regały zainteresowała się tą serią i przeczytała całą… przez to czuję się tym bardziej głupio, że nie przeczytałam nawet jednej części, by zobaczyć co to jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *