„Ernest i Rebeka” #2 – Guillaume Bianco, Antonello Dalena

„Ernest i Rebeka” #2 – Guillaume Bianco, Antonello Dalena

„Ernest i Rebeka” autorstwa Guillaume Bianco to kolejna – obok „Lou!” Juliena Neela – nowość od wydawnictwa Egmont, należąca do nowej linii komiksów dla dzieci pt „Komiksy są super!”, której znakiem rozpoznawczym jest to, iż nie tylko dostarcza młodemu czytelnikowi rozrywki, ale też przedstawia sytuacje z życia bliskie wszystkim dzieciom, a związane m.in z ich szkolnymi perypetiami, relacjami z rodzicami oraz przyjaciółmi, a także pasjami czy ukochanymi zwierzętami. Dzięki temu połączeniu właśnie seria ta stała się prawdziwym bestsellerem na największych w Europie rynkach komiksowych, czyli we Francji oraz w Belgii.

Niedawno opowiadałam wam o pierwszym, zbiorczym albumie z cyklu przygód Ernesta i Rebeki, w którym to m.in poznaliśmy bliżej tytułowych bohaterów, przeszliśmy szkolenie z mikrobi, a także byliśmy świadkami stopniowego rozpadu małżeństwa rodziców dziewczynki oraz tego, w jaki sposób odbiło się to na niej i jej starszej siostrze Koralii. Pod koniec listopada do księgarń trafił drugi album z tego cyklu, a jako że pierwszy przypadł nam (mnie i mojej córce) do gustu, kwestią czasu było to, kiedy kolejny zagości w naszym domu.

W drugim albumie, podobnie jak i w pierwszym, znalazły się trzy tomy przygód tytułowych bohaterów – „W krainie chodzących kamieni”, „Szkoła wygłupów”, a także „Kram z żartami.” Również od strony wizualnej, za którą odpowiedzialny jest Antonello Dalena, nie odbiega on od tego, co otrzymaliśmy poprzednim razem. Mamy więc kredowy papier, a także wyraźne i intensywne barwy, które działają na plus całego albumu. Na każdej ze stron znajduje się średnio 10-14 kadrów, przy czym co jakiś czas ich twórca odchodzi od schematu na rzecz pozbawionych okienek, luźniej rozrzuconych rysunków. Realizm miesza się tu z typowo kreskówkowym stylem znanym z telewizyjnych animacji, tworząc przyjemną i interesującą dla oka całość. Z kolei czcionka, mimo stosunkowo drobnego, typowego dla komiksów formatu, jest wyraźna i nie ma problemu z rozczytaniem tego, co znajduje się w dymkach.

A o czym przeczytamy tym razem?

Pierwsza z historii – „W krainie chodzących kamieni” -stanowi kropkę nad „i” dla tematu związanego z rozpadem małżeństwa rodziców Rebeki. Jej mama i taka rozeszli się. Każde z nich próbuje na nowo ułożyć sobie jakoś życie. Podczas wakacji Rebeka po raz pierwszy wybiera się do nowego domu taty, gdzie ma nadzieję zobaczyć chodzące kamienie, o których ten jej opowiadał. Tylko czy one naprawdę istnieją? Nim jednak pozna odpowiedź na to pytanie, dowie się wpierw m.in tego, do czego można wykorzystać miskę, ścierkę i garść kamieni, a także zdąży poczuć się zdradzona przez swojego najlepszego przyjaciela. Zresztą nie tylko ona poczuje zawód… Również jej starszą siostrę – Koralię – spotka coś niemiłego, przez co będzie miała ochotę dokonać zemsty…

„Szkoła wygłupów” to powrót Rebeki do szkoły. Ernest odszedł, co niezmiernie cieszy lekarza Rebeki, ale już niekoniecznie ją samą. Wolałaby, by jej przyjaciel powrócił… Tymczasem w szkole zaczyna panoszyć się paskudny i złośliwy wirus grypy, który atakuje coraz więcej dzieci, a także dorosłych. Ale jej nauczyciel, pan Rebaud, zna niezawodny sposób na bycie niepokonanym! Tylko czy zadziała on w tym wypadku? Tymczasem Koralia, przybita ostatnimi wydarzeniami, nawiązuje przez internet znajomość z chłopakiem kryjącym się pod nickiem Zamaskowany Żartowniś. Kim jest? I czy będzie lekarstwem na jej złamane serce?

Ostatnia z historii – „Kram z żartami” – to słodko-gorzka opowieść o tym, jak bardzo kruche i niepewne jest ludzkie życie. Dziadek Rebeki podupada mocno na zdrowiu i trafia do szpitala. Rebeka postanawia za wszelką cenę mu pomóc! Czy prawdą okaże się to, co powiedział dziadek – że dobry humor może wyleczyć wszystko? A jeśli tak… to skąd wziąć najpiękniejsze, najśmieszniejsze i najbardziej wzruszające historie, które mogłyby pomóc powrócić mu do zdrowia? Rebeka z pomocą oddanych przyjaciół rusza do akcji!

Poprzedni tom skupiał się na tym, by umieć się cieszyć prostymi i pięknymi rzeczami, zwracać uwagę na życzliwych ludzi z naszego otoczenia, a także doceniać to, co się ma i starać się być mniej samolubnym. Tym razem autor próbuje przekonać młodego czytelnika do tego, że czasami nauczy się najwięcej, kiedy będzie popełniał głupstwa, oraz że nie zawsze zbaczanie z utartych ścieżek i bycie nieposłusznym jest złe.

Muszę przyznać, że naprawdę dobrze bawiłam się podczas lektury tego komiksu. Rebeki nie sposób nie polubić 🙂 A Ernesta to już w ogóle 😀 Oboje stanowią świetny duet i ciekawa jestem, jakie wspólne przygody jeszcze na nich czekają. Jeśli i wy macie ochotę poprawić sobie humor, czasem nawet roześmiać się do łez, to sięgnijcie po najnowszy album z cyklu „Ernest i Rebeka” (i poprzedni oczywiście również!). Dobra zabawa? Gwarantowana! 😀

Tytuł oryginalny: Ernest & Rebecca, t.4-6
Scenariusz: Guillaume Bianco
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2018
Seria: Komiksy są super!
Cykl: Ernest i Rebeka, T2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,8 x 25,5 cm
Rysunki: Antonello Dalena
Liczba stron: 144
ISBN: 978-83-281-3467-6


 

0Shares
Powrót do góry