„Ender” – Lissa Price

Callie Woodland, głównej bohaterce powieści Lissy Price, wydawało się, że po zniszczeniu Prime Destinations koszmar związany z wypożyczaniem ciał Starterów przez bogatych Enderów w końcu się skończy. Liczyła na to, że w końcu ona, jej braciszek oraz najbliższy przyjaciel będą bezpieczni. Niestety szybko okazuje się, że to jeszcze nie koniec, że ich życiu grozi niebezpieczeństwo, nawet większe niż poprzednio. Człowiek, który stał na czele projektu związanego z transferem umysł-ciało, nie zamierza się bowiem poddać.

„Zniszczyłaś Prime, ale to nie znaczy, że zniszczyłaś także mnie. To nie była moja jedyna baza. W dalszym ciągu mam dostęp do każdego chipa. (…) Ten dostęp to moja broń.”

Wkrótce okazuje się, że nie tylko Callie i jej bliscy są na celowniku. Zaczynają się porwania Starterów, nosicieli chipów. Czy głównej bohaterce uda się powstrzymać ich prześladowcę? I czy to możliwe, aby jej ojciec, o którym myślała, że zginął po ataku biologicznym, jednak żył? Czy też jest to kolejna sztuczka Starego Człowieka pragnącego namieszać jej w głowie?

„Starter”, poprzedni tom, a zarazem debiut literacki Lissy Price, bardzo mi się podobał. Autorce udało się wykreować interesującą, a zarazem niepokojącą wizję przyszłości, w której w wyniku ataku biologicznego przy życiu pozostali jedynie Starterzy (osoby do 16 roku życia) oraz Enderzy (powyżej 60-tki). Lektura książki mnie usatysfakcjonowała, nic więc dziwnego, że na kontynuację – „Ender” – wyczekiwałam z niecierpliwością. Zakończenie powieści nie pozostawiało bowiem wątpliwości co do tego, czy warto sięgnąć po ciąg dalszy tej historii.

Teraz, mając za sobą tom drugi, z jednej strony jestem zadowolona, że w końcu wiem, jak wszystko się kończy, z drugiej jednak czuję lekki niedosyt i niestety rozczarowanie.

Mimo wartkiej akcji oraz dość ciekawych jej zwrotów, książka nie wciągnęła mnie w swój świat tak, jak poprzednia część. W jakimś stopniu wydała mi się wręcz przegadana. Główna bohaterka mnie irytowała… Biorąc pod uwagę wszystko to, co do tej pory przeżyła, czego świadkiem była, zachowywała się tak naiwnie, że człowieka aż diabli brali przyglądając się temu, jak ładowała się w kolejną kabałę na własne życzenie.

Światełkiem w tunelu dla tej powieści jest postać Hydena, chłopaka, który pewnego dnia pojawia się w życiu Callie. Jest tajemniczy i intrygujący. Nieustannie odczuwa konsekwencje pewnej przypadłości, która wyraźnie odróżnia go od innych ludzi i przez którą nie raz, i nie drugi głęboko mu współczułam wiedząc, jak ciężko musi mu się żyć. Hyden pragnie pomóc Callie, a także innym zagrożonym Starterom, jednakże skrywa pewien sekret… Coś tak strasznego, że poznanie prawdy przez dziewczynę może nie mało namieszać nie tylko w jej życiu, ale też wszystkich osób z jej bliskiego otoczenia. Jego wątek śledziłam z prawdziwym zainteresowaniem pragnąc odkryć motywy, którymi się naprawdę kierował.

Wyraźnym przesłaniem powieści jest to, że nie powinno się zwracać uwagi na nasz zewnętrzny wygląd, tylko na to, co kryje się w naszym wnętrzu. Piękno, o czym każdy z nas powinien wiedzieć, nie jest wieczne, z czasem niestety przemija. Najważniejsze jest, by pozostać sobą.

„Mam nadzieję, że jestem czymś więcej. Czymś więcej niż to (…) ciało (…). Mnie definiuje to, co myślę, w co wierzę. Co czuję.”

Czytelnicy oceniający książkę po okładce powinni być zadowoleni z wydania „Endera”. Podobnie jak w poprzednim tomie tak i tutaj okładka powieści jest srebrna z wyraźnymi wypukłościami. Książka pięknie się mieni odbijając światło. Gratka dla srok 😉

Niemniej jednak ani postać Hydena, ani też przykuwające uwagę wydanie książki nie są w stanie sprawić, by była ona dla mnie więcej niż przeciętną pozycją. Być może oczekiwałam od niej zbyt wiele, biorąc pod uwagę to, jak bardzo podobała mi się poprzednia część? A może zbyt łagodnie oceniłam „Startera” bacząc przy ocenie na to, że był to przecież literacki debiut Price, w związku z czym nieco obniżyłam mu poprzeczkę? Gdziekolwiek leży prawda, faktem pozostaje, że „Ender” nie zdołał sprostać pokładanym w nim nadziejom i nie usatysfakcjonował mnie tak, jakbym tego sobie życzyła.

Moja ocena: 3/6

ENDER [Lissa Price] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Enders
Tłumaczenie: Elżbieta Piotrowska
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2015
Dylogia: Starter, tom 2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-7885-455-5

12 komentarzy

  • sisters92 Październik 6, 2015 at 16:23

    Bardzo chciałam przeczytać tę serię, ale to już kolejny wpis o tym, że książka jest przeciętna. Odpuszczę sobie ten cykl. M.

    Reply
  • barwinka Październik 6, 2015 at 16:35

    Szkoda, że ta książka nie sprostała Twoim wymaganiom. Jeszcze nie miałam okazji czytać „Startera” ale nastawiałam się na dobrą historię, teraz zaczynam się zastanawiać, czy sięgać po pierwszy tom, kiedy drugi jest po prostu przeciętny.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 7, 2015 at 23:28

      Gdyby autorka utrzymała poziom, to byłaby to zacna historia. Niestety widać wyraźnie, po tej części, że to jednak debiutantka i sporo nauki przed nią.

      Reply
  • Kinga Październik 6, 2015 at 19:28

    Ja właśnie przed chwilą skończyłam czytać pierwszy tom i jestem nim oczarowana. Mam nadzieję, że drugi spodoba mi się tak samo bardzo, ale trochę zmartwiła mnie Twoja ocena.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 7, 2015 at 23:27

      Po pierwszym tomie też byłam w takim stanie 😉 Niestety dwójka mu nie dorównuje… 🙁

      Reply
  • Fluorium Październik 6, 2015 at 21:02

    Skoro czytałam Starter to i ten mam w planach mimo ,że są przeciętne 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 7, 2015 at 23:26

      No tak. Jak już się coś zaczęło, to wypada skończyć 🙂

      Reply
  • Irena Bujak (Bujaczek) Październik 6, 2015 at 23:38

    Hm, jeśli już to najpierw sięgnę po Starter, chociaż przyznaję, że nie ciągnie mnie do tej duologi za specjalnie 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 7, 2015 at 23:27

      To może lepiej sobie odpuść? Tyle innych książek czeka na przeczytanie 😀

      Reply
  • Paulina Październik 7, 2015 at 21:01

    Przez przypadek natknęłam się na tego bloga i jestem oczarowana <3. Spotkałam się już kilka razy z tą książką, lecz myślę, że zrezygnuję z przeczytania jej. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 7, 2015 at 23:26

      Bardzo się cieszę, że Ci się u mnie podoba 😀 Mam nadzieję, że będziesz mnie częściej odwiedzać 🙂 Zapraszam 😀

      Reply

Leave a Comment