„Eden. Nowy początek” – Mia Sheridan

Tak! Tak! W końcu wiem, jak zakończyła się historia Caldera oraz jego ukochanej Eden. Nie muszę się już zastanawiać, co stało się z nimi po tak dramatycznym zakończeniu poprzedniej części, jakie zafundowała czytelnikom autorka. Koniec z niepewnością i zadawaniem sobie pytań o dalsze losy bohaterów, z którymi zdążyłam się nie tylko zżyć, ale których miłości i pragnieniu bycia razem mocno kibicowałam.

Historia rozpoczyna się krótko po wydarzeniach z ostatniego tomu, by za moment przenieść nas kilka lat w przód. Dowiadujemy się, iż mimo tego, że zarówno Calderowi jak i Eden udało się przeżyć, to jednak nie są razem. Każde z nich przekonane jest, że to drugie umarło. Do Eden pomocną dłoń wyciąga pewien starszy mężczyzna, który nieoczekiwanie zatrudnia ją jako nauczycielkę gry na fortepianie dla swojej wnuczki. Calder zaś, choć początkowo absolutnie nie radzi sobie z przeszłością, znajduje choć częściowe ukojenie w malarstwie. Oboje żyją wspomnieniami oraz marzeniami, które nie zdążyły się ziścić. Wszystko ulega zmianie, kiedy ich ścieżki na nowo się przecinają…

„Eden. Nowy początek” przynosi nie tylko wszystkie potrzebne odpowiedzi, ale też wyjawia wiele innych sekretów. Pozwala też na nowo rozbudzić różnorakie emocje podczas jej lektury – zarówno te przyjemne, kiedy dwójce głównych bohaterów coś się udawało, jak i nie do końca miłe, a momentami wręcz bolesne, kiedy na powrót zmuszeni byli stawiać czoło koszmarowi, który przeżyli, i mierzyć się z jego nieprzyjemnymi konsekwencjami.

I choć nie zawsze jest kolorowo, to jednak z kart powieści bije prawda o potędze miłości oraz jej mocy uzdrawiania nawet najbardziej złamanych serc; o tym, że choć życie potrafi być momentami naprawdę straszne, wręcz przerażające i okrutne, to jednak zdarzają się chwile zapierającego dech w piersiach piękna, i że z czegoś na wskroś złego może narodzić się czyste dobro.

Historia miłości Eden i Caldera niesie w sobie nadzieję i udowadnia, że czasami, choć się tego nie spodziewamy, a nawet uważamy, że nie jesteśmy tego godni, to jednak cuda się zdarzają. Warto marzyć. Warto kochać. Warto być wiernym swoim ideałom oraz wyznawanym wartościom. Tego uczy nas Mia Sheridan poprzez historię dwojga głównych bohaterów. Warto więc o tym pamiętać

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginału: Finding Eden
Tłumaczenie: Petra Carpenter
Wydawnictwo: Helion SA
Rok wydania: premiera 3.08.2016
Cykl: A Sign of Love, tom 2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 312
ISBN: 978-83-283-2031-4

Septem

4 Replies to “„Eden. Nowy początek” – Mia Sheridan”

  1. Właśnie skończyłam czytać „Eden” i czytało mi się błyskawicznie szybko, ale niekiedy powieść wydawała mi się zbyt urocza – zarówno Calder jak i Eden są jakby sklejeni miodem. Dodatkowo są tacy dobrzy i empatyczni… Blech!

  2. Po raz pierwszy z twórczością Mii spotkałam się właśnie w Calderze i już po tej książce wiedziałam, że twórczość autorki jest zdecydowanie dla mnie. Teraz, kiedy przeczytałam Eden… Przepadłam! Muszę koniecznie nadrobić poprzednie książki spod jej pióra 🙂
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *