„Dziewiąty grób” – Stefan Ahnhem

Za mną dwie powieści Stefana Ahnhema – jego powieściowy debiut „Ofiara bez twarzy” i ostatnio przeczytany przeze mnie drugi tom serii kryminalnej z Fabianem Riskiem w roli głównej – „Dziewiąty grób”. Czy warto po nie sięgnąć? Tak! Jednak jest jedno ALE – nie sięgajcie po nie zgodnie z chronologią ich publikacji, bo się pogubicie!

Dziwnie bowiem czyta się historię, która powinna być sequelem, a w rzeczywistości okazuje się być prequelem tego, z czym dane było mi się zapoznać w pierwszym tomie serii – „Ofierze bez twarzy”. Dlatego też już w tym momencie dobrze wam radzę: jeśli zdecydujecie się zapoznać z twórczością Stefana Ahnhnema, zacznijcie od drugiego tomu, by wszystkie wydarzenia zarówno z życia zawodowego jak i prywatnego głównego bohatera jego powieści – Fabiana Riska ułożyły się wam w chronologiczny, spójny i logiczny sposób. W przeciwnym razie, no cóż, możecie mieć lekkie problemy z odnalezieniem się w jego codziennej rzeczywistości.

Źle się dzieje po obu stronach cieśniny

Fabian Risk otrzymuje nieoczekiwane zaproszenie na spotkanie z przedstawicielami SÄPO, czyli szwedzkich służb specjalnych, na którym dowiaduje się, że bez śladu zniknął szwedzki minister sprawiedliwości Carl-Eric Grimas. Czyżby chodziło o atak terrorystyczny? Wszak nie tak dawno życie stracili inni ważni dla kraju politycy. Oficjalnie sprawą zajmują się służby specjalne, jednakże przełożony Riska prosi go, by ten przyjrzał się jej po cichu i jeśli coś odkryje, od razu go poinformował.

Tymczasem w Danii odnalezione zostają zwłoki brutalnie zamordowanej Karen Neuman, żony jednego z tutejszych celebrytów. Sprawą, ku zaskoczeniu i niezadowoleniu części policjantów z kopenhaskiej komendy, ma zająć się Dunja Hougaard.

Już wkrótce zarówno Fabian jak i Dunja zrozumieją, że tym razem mają do czynienia z czymś tak wielkim i skomplikowanym, że próba oceny, jak daleko to wszystko sięga, zostałaby uznana za skrajnie nieprawdopodobną. A kiedy kolejno odkrywane przez nich elementy układanki w pewnym momencie odnajdą punkt wspólny, rozpocznie się prawdziwy wyścig z czasem o to, by odkryć prawdę, nim ci, którym zależy na uniknięciu skandalu, zdążą wszystko zatuszować…

Bądźcie gotowi na wielowątkowość

W powieści śledzimy bowiem losy nie tylko Fabiana Riska czy Dunji Hougaard, ale też postaci drugoplanowych, a nawet jednej… z ofiar. Dowiadujemy się o rzeczach nie tylko bieżących, ale również o tych z przeszłości, które nierozerwalnie łączą się z teraźniejszymi wydarzeniami rzucając więcej światła na poszczególne, następujące po sobie zdarzenia. I nie ma w tym najmniejszego chaosu – wszystko jest spójne i stanowi jedną, doskonale przemyślaną całość.

Przekonujący, wielowymiarowi bohaterowie

Zarówno Risk jak i Hougaard to nie tylko doskonali śledczy, o czym przekonacie się podczas czytania książki, ale przede wszystkim ludzie tacy jak my, z krwi i kości, z problemami, z którymi zmuszeni są na co dzień sobie radzić. Praca, którą oboje kochają i której oddają się bez reszty, niestety mocno wpływa na ich prywatne życie. Małżeństwo Riska przechodzi poważny kryzys, który odbija się również na zachowaniu jego dzieci – starsze się buntuje, zaś młodsze zaczyna niepokoić nauczycieli. Na orbicie Fabiana znów pojawia się Niva Ekenhielm, z którą swego czasu pracował, a która teraz obrała sobie za cel zdobycie go. Pytanie tylko – czy on ulegnie pokusie… Z kolei Dunja jest związana z mężczyzną, którego kocha i przy którym jest szczęśliwa. Jedna rozmowa z koleżanką z wydziału Fabiana sprawia, że w jej głowie zaczynają rodzić się pytania, czy aby na pewno jest to prawda i czy aby nie oszukuje samej siebie…

Prowadząc własne śledztwa Risk i Hougaard będą próbowali jednocześnie uporządkować swoje prywatne życie. Tylko czy im się to uda?

Szwecja vs Dania, czyli dwa kraje – dwa światy

Czyli mówiąc w skrócie – im dalej zagłębiać będziecie się w lekturę „Dziewiątego grobu”, tym wyraźniej widzieć będziecie różnice w obyczajowości oraz w obowiązującym prawie po obu stronach cieśniny. Ujawnione zostaną też wzajemne kompleksy narodowe.

Ważne tematy poruszone w powieści

Ci, co mają za sobą „Ofiarę bez twarzy”, zapewne pamiętają, iż opisana w książce historia traktowała w głównej mierze o prześladowaniu słabszych jednostek i odwracaniu wzroku przez tych, którzy byli tego świadkami. Lektura tej powieści zmuszała do zastanowienia się nad tym, co jest gorsze: bycie prześladowanym czy pozostawanie niezauważonym, ignorowanym przez resztę?. Z „Dziewiątym grobem” jest podobnie. Tu również poruszony został przez autora temat trudny, zahaczający m.in o to, co jest moralne a co nie, i co jest politycznie poprawne. Więcej jednak powiedzieć nie mogę, by nie zdradzić szczegółów fabuły, a tym samym odebrać wam całą przyjemność z lektury.

Nie ma jednak rzeczy doskonałych – czyli o minusach słów kilka

Pierwszym z nich jest z całą pewnością to, o czym wspomniałam na samym początku, czyli że sequel okazuje się być tak naprawdę prequelem. Gdybym mogła cofnąć się w czasie, wolałabym poczekać do momentu, aż na naszym rynku dostępne byłyby zarówno „Ofiara bez twarzy” i „Dziewiąty grób”, bym mogła sięgnąć po nie w odwrotnej kolejności. Wówczas podczas lektury „drugiego” tomu nie musiałabym uporządkowywać sobie w głowie pewnych wydarzeń z życia głównego bohatera. Ogarnięcie całości byłoby po prostu o wiele łatwiejsze, a odbiór historii znacznie przyjemniejszy.

Kolejny zgrzyt pojawia się w mniej więcej w połowie powieści, kiedy to Fabian wraca późnym wieczorem z pracy do domu. Jego dzieci od blisko trzech godzin pozostawały same bez opieki. Na miejscu okazuje się, że młodsze z nich śpi na kanapie zwinięte w kłębek, zaś starszego – trzynastoletniego chłopaka – nie ma. Nie pozostawił żadnej informacji na temat tego, gdzie przebywa i kiedy wróci. I co robi w tym momencie Risk? Idzie spać… Dla mnie, kiedy sama jestem matką, coś takiego jest nie do pomyślenia. Jak można położyć się do łóżka nie wiedząc, gdzie jest jedno z moich dzieci? Zwłaszcza kiedy jest się policjantem i ma się pełną świadomość czyhających na każdym kroku niebezpieczeństw…

I jeszcze coś. Czy nie wydaje się dziwne, że ceniony policjant, doskonały śledczy, człowiek z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, który nie jedno w swoim życiu widział i nie jednemu niebezpieczeństwu stawił czoła, w chwili, w której zagrożone jest czyjeś życie nie potrafi pociągnąć za spust, by zabić napastnika, a tym samym uratować kogoś przed śmiercią? Jak dla mnie jest to po prostu mało prawdopodobne.

Nie zmienia to jednak faktu, że po „Dziewiąty grób” sięgnąć warto. Wartka akcja i nieoczekiwane jej zwroty, intrygi oraz tajemnice na najwyższych szczeblach, ciekawi i wielowymiarowi bohaterowie – wszystkie te elementy stanowią niezaprzeczalne plusy tej powieści. Historia wciąga od samego początku, zaś lekkie pióro Ahnhema jest gwarancją tego, że kolejne stronice powieści przelatują między palcami w zawrotnym tempie. Choćby dlatego powinniście dać szansę temu tytułowi. 

Moja ocena: 4/6

Tytuł oryginalny: Den nionde graven
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Seria/Cykl: Fabian Risk, tom 2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-65586-14-8

2 komentarze

  • Melisa Anonim 1 maja 2017 at 22:32

    O, dobrze wiedzieć, bo mam dwa pierwsze tomy, ale jeszcze się za nie nie wzięłam 😀 A trzeci czytałaś?

    Reply

Leave a Comment