„Dziewczę z sadu” – Lucy Maud Montgomery (recenzja 554)

Pochodzący z zamożnej rodziny dwudziestoczteroletni Eric Marshall właśnie skończył studia na Uniwersytecie Queenslea zdobywając dyplom nauk humanistycznych z najlepszą lokatą na wydziale. Ten dumny, bardzo ambitny młody człowiek dokładnie wie, czego chce od własnego życia. Już dawno postanowił sobie, że przejmie schedę po swoim ojcu i dołoży wszelkich starań, aby rodzinna firma stała się znana w całej Kanadzie. Tymczasem otrzymuje list od dawnego przyjaciela, z którym nie widział się od ładnych paru lat. Larry West zawiadamia Erica o swej chorobie i prosi, aby na czas jego nieobecności zastąpił go na stanowisku nauczyciela w niewielkiej szkółce mieszczącej się w rolniczej osadzie Lindsay. Młody Marshall jeszcze nie wie, że już niedługo w jego życiu zajdą diametralne zmiany. To tam, na Wyspie Księcia Edwarda, podczas niewinnego spaceru, zajdzie do tajemniczego, opuszczonego i zaniedbanego sadu, w którym spotka niezwykłą zjawę – młodą, przepiękną kobietę, dla której straci głowę. Jednakże na drodze do szczęścia stanie kalectwo dziewczyny (jest ona bowiem niemową), a także wydarzenia z przeszłości, które okryły hańbą jej rodzinę. Czy Eric zdoła przezwyciężyć przeciwności losu i zdobędzie serce swej wybranki? Czy miłość i tym razem zwycięży?

Lucy Maud Montgomery to kanadyjska autorka, której powieści pokochały rzesze czytelników na całym świecie. Największą popularność przyniósł jej cykl o przygodach rudowłosej Anne Shirley, która pewnego dnia, będąc małą dziewczynką, przybyła na Wyspę Księcia Edwarda, by zamieszkać w domu na Zielonym Wzgórzu. W bogatym dorobku literackim pisarki znalazło się m.in dzieło „Dziewczę z sadu” , które po raz pierwszy wydane zostało w 1910 roku. Pierwotnie książka ta ukazywała się pt „Kilmeny ze starego sadu” bądź „Kilmeny z kwitnącego sadu”. W tym roku wydawnictwo EGMONT postanowiło sprawić niespodziankę swym czytelnikom wydając tę klasyczną powieść w nowym, znakomitym przekładzie oraz w cudownej, naprawdę pięknej oprawie graficznej.

Książka, choć niewielkich rozmiarów i o przeciętnej objętości, skrywa w sobie historię o przepięknej, głębokiej, tej najprawdziwszej z prawdziwych miłości, która zdarza się w życiu człowieka tylko raz i która potrafi zdziałać cuda tam, gdzie już znikąd nie było nadziei. Opowiedziana z punktu widzenia młodego mężczyzny odkrywa przed nami jego duszę, lęki i marzenia, najskrytsze pragnienia. Pokazuje determinację, z jaką gotów jest on walczyć o serce kobiety, którą pokochał od pierwszego wejrzenia. A nie będzie to takie łatwe, bowiem specyficzne wychowanie jego ukochanej sprawiło, iż trudno będzie mu przekonać ją, iż ktoś taki jak ona wart jest uczuć mężczyzny wywodzącego się z dobrego domu i posiadającego doskonałe wykształcenie.

„Dziewczę z sadu” to taka swoista wersja historii o Kopciuszku, w której cicha, niepozorna, tajemnicza dziewczyna odnajduje swojego księcia z bajki. I choć jest to opowieść pod wieloma względami banalna, do bólu przewidywalna, z typowym dla tego typu opowieści zakończeniem, to i tak warto poświęcić jej swój czas. Należy w tym miejscu wspomnieć o tym, iż oprócz wątku romantycznego mamy tu również delikatne elementy kryminału (!!), co może zaskoczyć miłośników twórczości Montgomery. Autorka zadbała także o to, by pokazać czytelnikom obyczajowość ludzi tamtych czasów, ich zabobonne wierzenia, a także stosunek społeczeństwa do wszelkich odmienności – czy to związanych z pochodzeniem, czy też ułomnościami danej osoby.

„Dziewczę z sadu” polecam wszystkim przedstawicielkom płci pięknej, niezależnie od ich wieku. Każda z nas posiada przecież, w mniejszym bądź większym stopniu, romantyczną duszę, dlatego też historia opowiedziana przez Montgomery z pewnością podbije wiele kobiecych serc. Mnie zauroczyła i wierzę, że z wami będzie podobnie.

Moja ocena: 5/6

Dziewczę z sadu [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Kilmeny of the Orchard
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2014
Seria: Romantyczna
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 192
ISBN: 978-83-237-7047-3

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: „Odnajdź w sobie dziecko II”

17 komentarzy

  • Alicja Październik 8, 2014 at 12:36

    Domyślam się, że i mnie by książka zauroczyła, także chętnie ją przeczytam 🙂

    Reply
  • Anne18 Październik 8, 2014 at 12:42

    Narobiłaś mi ochoty na tę książkę.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 8, 2014 at 21:21

      I o to mi chodziło podczas pisania recenzji – zachęcić 😀

      Reply
  • AnnieK Październik 8, 2014 at 16:04

    Czytałam i mnie również zauroczyła.

    Reply
  • Kiti Październik 8, 2014 at 17:11

    Miałam na nią ochotę, ale jak tak zagłębiłam się w Twoja recenzję to czuję, że jednak mi by się nie spodobała.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 8, 2014 at 21:22

      A co Ci się w niej nie podoba?

      Reply
      • Elenkaa_ Październik 12, 2014 at 11:40

        Ten komentarz nie był do tej książki, pomyliły mi się blogi 🙂

        Reply
  • Elenkaa_ Październik 8, 2014 at 17:23

    Ta książka interesuje mnie od pewnego czasu, odkąd zaczęłam czytać recenzje blogerów i mam zamiar ją kiedyś przeczytać. Oby szybciej, niż później.

    Reply
  • barwinka Październik 8, 2014 at 17:57

    Montgomery ma specyficzny klimat który bardzo lubię. Ta książkę mam już za sobą 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 8, 2014 at 21:23

      Szczerze mówiąc nie znam osoby, która by nie lubiła jej książek 🙂

      Reply
  • ania notuje Październik 8, 2014 at 20:26

    Jeszcze nie dawno wzbraniałam się przed innymi książkami autorki niż seria o Ani, ale… po takiej recenzji jak Twoja z chęcią bym ją poznała. Już czułam jej czar i urok, czytając zarys fabuły.

    Reply
  • magdalenardo Październik 12, 2014 at 00:04

    Och jak ta seria ma śliczną szatę graficzną!
    Tej książki zupełnie sobie nie przypominam, a na pewno czytałam gdy byłam nastolatką (mam stare wydanie, ale już też pod tytułem „Dziewczę z sadu”). Muszę sobie kiedyś ją przypomnieć.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Październik 12, 2014 at 19:34

      Przypomnij, koniecznie 🙂 Bo choć to banalna romantyczna historia, to przyjemnie spędza się przy niej czas 🙂

      Reply

Leave a Comment