„Dziennik Bridget Jones” – Helen Fielding (recenzja 450)

Trudno uwierzyć, że minęło blisko dwadzieścia lat odkąd po raz pierwszy wydano powieść angielskiej pisarki i dziennikarki Helen Fielding pt „Dziennik Bridget Jones”. Dziś nie ma chyba osoby, która by nie znała tej historii, zwłaszcza, że doczekała się adaptacji filmowej, która co jakiś czas pojawia się w tv. Sama zaczytywałam się w niej będąc jeszcze nastolatką i mimo tego, że z główną bohaterką nie łączyło mnie wówczas ani pokrewieństwo wieku, ani problemy życiowe, pokochałam ją całym sercem. Teraz, po upływie nastu lat, postanowiłam powrócić do książki, zwłaszcza że doczekała się wznowienia dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka, aby sprawdzić, czy po tylu latach historia szalonej Brytyjki nadal będzie mnie równie mocno bawić jak przed laty. 

Bridget Jones mimo tego, że już jakiś czas temu przekroczyła trzydziestkę, nadal jest singielką, co często wypomina jej matka, znajomi rodziców oraz część jej przyjaciół będąca w szczęśliwych związkach małżeńskich. Oczywiście nasza bohaterka pragnie znaleźć kogoś, kto obdarzy ją miłością. Dlatego tez stara się odnaleźć swoją wewnętrzną równowagę oraz odnieść jakiś życiowy sukces. Wierzy, iż dzięki temu przestanie być szarą myszą, której nikt nie zauważa, a stanie się kobietą, której mężczyźni będą pragnęli. Póki co skrycie podkochuje się w swoim szefie Danielu Cleaverze mającym opinie flirciarza oraz dzielnie znosi próby swatania jej przez matkę oraz jej przyjaciółkę z Markiem Darcy’m, rozwiedzionym adwokatem, z którym podobno w czasach dzieciństwa taplała się w baseniku. Tylko jak ktoś, kto na przyjęciu pojawia się w swetrze w romby i skarpetkach w trzmiele od ciotki może konkurować z przystojnym i uwodzicielskim Danielem? A poza tym Bridget ma zadanie! Musi wytrwać w postanowieniach noworocznych, z których najważniejsze to przestać palić, ograniczyć spożycie alkoholu oraz zmniejszenie obwodu ud o 7 cm (po 3,5 cm każde). Czy jej się to uda?

Lektura „Dziennika Bridget Jones” była dla mnie niczym powrót do przeszłości. Znów poczułam się nastolatką! Na nowo odkrywałam historię Bridget i powtórnie się w niej zakochałam. Mimo upływu tylu lat mój stosunek do głównej bohaterki absolutnie się nie zmienił. Nadal ją uwielbiam i to się już nie zmieni. Dzięki temu, że obecnie jestem o wiele starsza niż podczas naszego pierwszego spotkania przed laty, o wiele lepiej rozumiem jej problemy i rozterki. Na całe szczęście panna Jones ma grono oddanych przyjaciół, na których zawsze może liczyć (choć czasem miewa chwile zwątpienia, czy aby na pewno), czego można jej tylko pozazdrościć. Za co tak bardzo lubię tę książkę? Chociażby za to, że pozwala mi się odprężyć po ciężkim dniu oraz sprawia, że podczas lektury uśmiecham się sama do siebie, albo wręcz wybucham śmiechem czytając o perypetiach głównej bohaterki. No bo jak tu się opanować, kiedy natrafia się na coś takiego:

„Najwyraźniej zapomniałaś włożyć spódnicy. Sądziłem, że w twoim kontrakcie dostatecznie jasno napisano, że pracownicy mają się pojawiać w biurze w stroju kompletny.” (36)

„Drogi panie, jestem zaskoczona pańskimi słowami. Chociaż spódnica rzeczywiście jest dość skąpa (oszczędność zawsze była hasłem naszej redakcji), uważam za rażącą obelgę określenie wyżej wymienionej spódnicy jako nieobecnej. Rozważam skontaktowanie się ze związkami zawodowymi.” (36)

„Jeśli spódnica potrzebuje zwolnienia lekarskiego, sprawdź, jak często je brała w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Tendencja do kurczenia się jej obecności sugeruje pozorowanie choroby.” (38)

Jednak „Dziennik Bridget Jones” to nie tylko powieść, która ma nas rozbawić. Pod tą całą komediową otoczką kryje się obraz współczesnego świata, a zwłaszcza życia osób samotnych i postrzegania ich przez resztę społeczeństwa. Mimo tego, że książka po raz pierwszy wydana została przed blisko dwudziestu laty, to problemy, które porusza, są nadal aktualne.

„Nasza kultura jest obsesyjnie skoncentrowana na wyglądzie zewnętrznym, wieku i statusie materialnym.” (106). 

Trudno jest pisać o książce, o której wielu się już przede mną wypowiadało. Mam jednak nadzieję, że udało mi się przypomnieć tym, którzy mieli okazję czytać „Dziennik Bridget Jones” jak fajna jest to historia, oraz przekonać tych, którzy dotąd nie mieli okazji się z nią zapoznać, że warto nadrobić zaległości i sięgnąć po książkę. Ze swojej strony napiszę krótko – polecam!

Moja ocena: 6/6

Dziennik Bridget Jones [Helen Fielding]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Tytuł oryginalny: Bridget Jone’s Diary
Tłumaczenie: Joanna Szczepańska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2014
Seria: Bridget Jones, część 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-7785-421-1

Zysk i S-ka

28 komentarzy

  • Dwojra Kwiecień 12, 2014 at 10:22

    Film rzecz jasna znam, ale książki nie miałam okazji mieć w dłoniach, a szkoda, bo wnioskując z recenzji jest równie dobra, jak adaptacja. Jestem nawet skłonna uwierzyć, że lepsza. Kiedyś na pewno po nią sięgnę 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:45

      Sięgnij, bo warto 🙂
      Hmm… chyba sobie jeszcze raz obejrzę filmy 😀

      Reply
  • Wielki Buk Kwiecień 12, 2014 at 11:21

    Pamiętam jak mnie cieszyła Bridget lata temu (książki i filmy) 🙂 Teraz już tego nie czuję, ale wciąż pozostaje pozytywne uczucie i sentyment do tej postaci 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:45

      Fakt, po latach odbiór niektórych powieści, które czytało się przed laty, może ulec zmianie. Mimo to Bridget nadal mnie bawi. Idealna relaksująca lektura 🙂

      Reply
  • monweg Kwiecień 12, 2014 at 11:52

    Czytałam…bardzo dawno. Zamierzam niedługo odświeżyć. Jestem ciekawa jak zmieniło się moje poostrzeganie przez ten czas.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:46

      Tego Ci nikt nie powie. Sama musisz sprawdzić 🙂

      Reply
  • Katarzyna Chojecka-Jędrasiak Kwiecień 12, 2014 at 12:16

    Uwielbiam Bridget, jest dla mnie niezawodnym lekiem na zły humor 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:46

      Absolutnie się z Tobą zgadzam 😀

      Reply
  • Natalia_Lena Kwiecień 12, 2014 at 12:23

    Ja dopiero niedawno zapoznałam się z książkową wersją Bridget. Rzeczywiście, poczucia humoru nie można jej odmówić, jak chociażby wspomniane maile o spódnicy 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:46

      Albo niebieska zupa 😉

      Reply
  • Beti Kwiecień 12, 2014 at 12:37

    Świetne te nowe okładki Bridget 😀 i ona sama jest świetna, bardzo pozytywna postać 😀

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:47

      Zgadzam się 🙂 A nowe wydania bardzo mi się podobają. Chyba najlepsze spośród wszystkich. No może jeszcze fajne są filmowe 🙂

      Reply
  • Kiti Kwiecień 12, 2014 at 12:52

    Oglądałam jakieś tam urywki, ale nigdy nie czytałam. Z tego jednak co czytałam książka jest zabawna i będę miała ją na uwadze.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:48

      Jesteś dinozaurem, dawno wymarłym gatunkiem 😛 Oczywiście żartuję. Po prostu jesteś pierwszą osobą, która nie widziała filmu, ani nie czytała książek, z którą się zetknęłam 🙂

      Reply
  • Fawelotte Kwiecień 12, 2014 at 14:03

    Baardzo chciałabym nareszcie przeczytać tą serię! O dziwno, nei przeczytałam jeszcze nawet pierwszej części. Czas nadrabiać zaległości!

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:48

      A chociaż filmy oglądałaś? 😀

      Reply
  • Aleksnadra Kwiecień 12, 2014 at 15:56

    Uwielbiam Bridget. Czytałam wszystkie części a filmy z niesamowitą Renée Zellweger to moi pocieszyciele na każdy czas 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:49

      Tę najnowszą część również? „Szalejąc za facetem”? Ja mam w planach. Jestem strasznie ciekawa, co po tylu latach ma do powiedzenia autorka o życiu Bridget 🙂

      Reply
  • Irena Bujak (Bujaczek) Kwiecień 12, 2014 at 15:57

    Ach Bridget. Koniecznie muszę ponownie ją przeczytać – za każdym razem bawi mnie tak samo 😉

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:49

      To tak jak i mnie 🙂

      Reply
  • Alicja Kwiecień 12, 2014 at 20:48

    oj tak, na pewno przeczytam tę książkę 😀

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 12, 2014 at 20:49

      Zrób to, miła, przyjemna, relaksująca lektura 🙂

      Reply
  • AnnieK Kwiecień 13, 2014 at 12:04

    Nigdy nie czytałam tej książki, lecz zawsze miałam na to wielką ochotę. Muszę w końcu to zmienić.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 15, 2014 at 12:58

      Zatem do roboty – czytaj 😉

      Reply
  • Gąska Kwiecień 13, 2014 at 18:35

    uwielbiam!

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 15, 2014 at 12:58

      To tak jak i ja 🙂

      Reply
  • Daria Kwiecień 15, 2014 at 10:52

    Wczoraj skończyłam tę książkę i jestem… zaszokowana. Miło i fajnie się czytało, ale tak naprawdę całość była żenująca i godna pożałowania, a nie śmieszna.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Kwiecień 15, 2014 at 12:57

      Każdy szuka czegoś innego w książkach, każdy inaczej odbiera poszczególne dzieła. Co jednego śmieszy, drugiego nie musi. I tak było, jest i będzie 🙂 Nic więc nie szkodzi, że nasze gusta w tym wypadku się rozmijają 🙂

      Reply

Leave a Comment