„Drżenie” – Maggie Stiefvater

Maggie Stiefvater jest amerykańską pisarką i artystką. Z jej prozą zetknęłam się po raz pierwszy ponad trzy lata temu. Sięgnęłam wówczas po „Lament. Intrygę Królowej Elfów”, który okazał się być na tyle interesujący, iż zdecydowałam się na lekturę kontynuacji – „Ballady. Tańca mrocznych elfów”. Obiecałam sobie wówczas, że prędzej czy później sięgnę też po jej trylogię o wilkołakach, która zebrała wiele pozytywnych recenzji wśród czytelników i którą to niejednokrotnie mi polecano. Jak widzicie upłynąć musiały ponad trzy lata, nim w me ręce trafiło „Drżenie” będące początkiem historii o letniej dziewczynie imieniem Grace i zimowym chłopcu – Samie. Piszę te słowa będąc krótko po zakończonej lekturze. I już teraz mogę powiedzieć wam jedno – warto, naprawdę warto sięgnąć po tę książkę.

Grace jako dziecko została porwana przez wilki. Zginęłaby, gdyby nie jeden z nich. Coś było w jego oczach, co z miejsca zwróciło na niego uwagę dziewczyny… W ciągu kolejnych lat ten sam wilk każdej zimy przyglądał się jej z bezpiecznej odległości, kryjąc się w cieniu lasu otaczającego jej dom. Ale ona wiedziała, że on tam jest. Czekała, by móc go znów zobaczyć, choć nie do końca rozumiała dlaczego – co ją tak do niego ciągnie.

Tego roku coś się jednak wydarzyło. Zginął jeden z uczniów szkoły, do której uczęszcza Grace. Winą obarczono wilki i podjęto decyzję o ich eksterminacji. W dniu, w którym mężczyźni ze strzelbami wyruszyli w głąb lasu na polowanie, Grace znalazła na tarasie swojego domu postrzelonego chłopaka. Chłopaka o oczach jej wilka…

I tak z grubsza rozpoczyna się opowieść o Grace i Samie, dwojgu młodych ludzi, których mimo tego, że przynależą do zupełnie różnych światów, łączy głęboka miłość oraz walka o to, by móc być razem.

A nie jest to takie łatwe, jak by się mogło wydawać. Nieubłaganie zbliża się zima, a wraz z nią moment, w którym Sam będzie musiał na powrót stać się wilkiem. I co najgorsze – najprawdopodobniej już na zawsze. Każdy wilkołak może bowiem jedynie określoną ilość razy ulegać przemianom. Sam czuje, że to jego ostatnia szansa na to, by móc być z Grace i zrobi wszystko, by jak najdłużej móc pozostać w ludzkiej skórze, by nie utracić tego, co dla niego jest najważniejsze – człowieczeństwa, bycia sobą – Samem.

„To własna przemiana budziła we mnie największy lęk, nawet teraz. Zapominanie Sama.”

Tylko czy da się oszukać naturę? Czy istnieje jakikolwiek sposób, by temu zapobiec? Jedno jest pewne – Grace nie zamierza się poddać, nie teraz, kiedy w jej życiu pojawił się Sam – niezwykle wrażliwy i ulotny chłopak, o pięknych smutnych złotych oczach, w które przez ostatnie lata mogła wpatrywać się jedynie z odległości lub podziwiać na fotografiach zrobionych przez jej przyjaciółkę.

„Właśnie taki był Sam: ulotny. Letni liść trzymający się zmarzniętej gałęzi, tak długo, jak to tylko możliwe.”

„Drżenie” to nie tylko historia o prawdziwej, czystej, głębokiej miłości, ponad wszelkimi granicami. To też opowieść o stracie oraz traumatycznych przeżyciach, które nas kształtują. Przyjaźni i lojalności mogącej pojawić się tam, gdzie się jej wcale nie spodziewamy. Nie godzeniu się z przeznaczeniem. I walce o to, co wydaje się być niemożliwe i z góry skazane na niepowodzenie.

Maggie Stiefvater napisała historię, która wciąga od pierwszych stron i sprawia, że dosłownie zapomina się o bożym świecie. Liczy się tylko to, co za chwilę się wydarzy, jak potoczą się losy głównych bohaterów i jak to wszystko się skończy. A trzeba przyznać, że zakończenie chwyta za serducho i nie pozostawia wyboru odnośnie tego, czy warto sięgnąć po kontynuację. TO TRZEBA ZROBIĆ! Dlatego też nie mogę się doczekać, kiedy będzie mi dane sięgnąć po „Niepokój”. Już sam tytuł sprawia, że boję się o to, co znajdę na jego kartach…

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Shiver
Tłumaczenie: Ewa Kleszcz
Wydawnictwo: GW Foksal
Rok wydania: 2015, wyd. II
Trylogia: Wilkołaki z Mercy Falls, tom 1
Oprawa: miękka
Liczba stron: 464
ISBN: 978-83-280-2087-0

bookmaster

6 Replies to “„Drżenie” – Maggie Stiefvater”

  1. Pamiętam, jak zaczytywałam się w tej serii kilka lat temu 😉 Po dziś dzień żałuję, że ostatecznie nie zakupiłam swoich egzemplarzy. Kto wie, może teraz zakupię nowe wydanie 😉

  2. Nowe okładki są według mnie ładniejsze 🙂 Już jakiś czas się czaiłam na tą serię, a teraz zaroiło się w księgarniach od tych pięknych wydań… Nic nie stoi na przeszkodzie, abym zakupiła sobie „Drżenie” 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *