Czy recenzenta chroni prawo autorskie???

Dziś chciałabym poruszyć pewną sprawę, która w ostatnim czasie mnie oburzyła. Zapewne większość z Was zamieszcza swoje recenzje nie tylko na własnych blogach, ale również w najróżniejszych portalach czytelniczych. Na części z nich można dodawać swoje teksty bez uprzedniej korekty, inne z kolei wpierw sprawdzają dodawane recenzje pod kątem ich poprawności. Oczywiście wielokrotnie miałam do czynienia z tą drugą wersją. Wówczas wysyłałam swój tekst, był on sprawdzany i odsyłany do mnie z zaznaczonymi propozycjami poprawek. Mogłam się na nie zgodzić bądź odmówić zmian. Nigdy dotąd nie spotkałam się jednak z sytuacją, w której mój tekst uległby jakimkolwiek zmianom bez uzgodnienia tego faktu ze mną. Niestety… kiedyś musiał nadejść ten dzień. 

Od pewnego czasu mam założone konto na wortalu granice.pl . Do własnej biblioteczki dodaję sobie przeczytane książki oraz ich recenzje. Z uwagi na to, że posiadają oni tylko jedną osobę odpowiedzialną za sprawdzanie poprawności dodawanych recenzji, trzeba długo czekać na oficjalną ich publikację na stronie wortalu. Niedawno dostałam e-mail z informacją, że moja recenzja powieści N.K. Jemisin „Zabójczy księżyc” doczekała się łaski i została opublikowana. Weszłam od razu na stronę i cóż widzę? Niby mój tekst, ale nie mój! Pozmieniane zdania, wyrzucone całe fragmenty recenzji… i zrobiono to za moimi plecami, bez uprzedniego pytania o zgodę. Na górze widnieje, iż to ja jestem autorką… ale przecież podesłałam zupełnie inny tekst! Napisałam w tej sprawie do redaktora naczelnego wortalu. Niestety do dnia dzisiejszego nie doczekałam się odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania – dlaczego tak uczyniono? i co z poszanowaniem praw autorskich, o których wyraźnie piszą w ich regulaminie? 

Poniżej macie dla porównania dwa teksty. Sami zobaczcie, że widać pomiędzy nimi znaczną różnicę…

Moja recenzja na blogu

„Moja” recenzja na wortalu

Czy Wy, moi drodzy, spotkaliście się prędzej z czymś takim? Czy złamano Wasze prawa autorskie? Co byście zrobili będąc na moim miejscu?

decorative

27 marzec 2014

decorative

Otrzymałam dziś odpowiedź od redaktora naczelnego wortalu Granice. E-mail był bardzo grzeczny, bez żadnych pretensji, za co należy się wielki plus. Poniżej wklejam to, co najważniejsze:

Nasza redakcja zastrzega sobie prawo do redakcji nadesłanych tekstów. Przyznam uczciwie: funkcjonujemy raczej jak większość tradycyjnych mediów, w tym czasopism literackich. Tam wysyła się recenzję, która jest redagowana przez specjalistów, a później publikowana. Wysyłając swoje teksty czy do gazet codziennych, czy do periodyków, nigdy nie miałem wglądu w tekst przed publikacją – takie zwyczaje wprowadziliśmy też na Granicach. Zdarzało mi się, że z tekstu liczącego 10 tysięcy znaków zostawały 2000 znaków. Co najciekawsze: zwykle na redakcji moje teksty tylko zyskiwały. Zapewniam, że u nas redakcją tekstów również zajmują się specjaliści wysokiej klasy, jednak zapewne i nam zdarzają się błędy. Pod warunkiem, że nie zmieniamy sensu tekstu (jeśli to uczyniliśmy, prosimy o informację, a wówczas tekst poprawimy), nie ma to żadnego związku z łamaniem praw autorskich. 

Szkoda tylko, że nie widziałam takiej informacji w ich regulaminie. Gdyby napisali o tym jasno, wówczas nie byłoby problemu. Wiadomo by było, czego można się spodziewać po wysłaniu tekstu recenzji.

Zaproponowano mi, że jeżeli prowadzona przez nich polityka mi nie odpowiada, mogą przenieść moje teksty do „opinii” i wówczas pozostaną one w niezmienionej formie, na co odpisałam, że bym o to prosiła.

I co o tym sądzicie?

53 komentarze

  • Alicya Oss 26 marca 2014 at 10:33

    Właśnie dlatego z obecności na tym portalu zrezygnowałam

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:34

      Czyli rozumiem, że spotkało Cię to samo?

      Reply
  • Alicja 26 marca 2014 at 10:34

    faktycznie tekst niby podobny, ale pozmieniany, szkoda, że doszło do czegoś takiego ;/

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:35

      No niestety, ale nikt nie ma prawa zmienić choćby jednego słowa bez zgody autora. A tu się tego dopuszczono. I to na tak popularnym wortalu 🙁

      Reply
  • Książkówka 26 marca 2014 at 10:38

    Hmm…Ciężka sprawa…Nie powinni aż tak ingerować w Twój tekst. Korekta ma na celu poprawienie ewentualnych błędów, a nie znaczną zmianę tekstu. Na LC recenzje również przechodzą korektę, ale tam redakcja dba jedynie, by w tekście nie było błędów i nic poza tym, nigdy nie zmienili mojego tekstu wedle własnego widzimisię… Na granice.pl chyba ktoś zbyt mocno wczuł się w rolę… 😉 Walcz dalej. Dochodzę do wniosku, ze dobrze robię wrzucając tam teksty jako opinie…

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:39

      Tylko to jest walka z wiatrakami… jak Ci nawet nie raczą odpisać na jasno postawione pytania. Jeśli się do tego jakoś nie odniosą, usunę konto i tyle. Nie pozwolę sobie na coś takiego.

      Reply
  • Kiti 26 marca 2014 at 10:40

    No od razu widać, że długość jest inna. Jeszcze na końcu podpisane, jakbyś to Ty była autorką tego wszystkiego. Bez sensu, jakieś takie ingerowanie w czyjś tekst. Dlatego ja zamieszczam tylko na Lubimy czytać, bo tam nie ma żadnej akceptacji i nikt mi chyba nic nie zmienił.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:43

      Też zamieszczam na LC. To był pierwszy portal tego typu, na którym założyłam konto. W nic nie ingerują i to mi się podoba. Oficjalni recenzenci LC przechodzą korektę, ale nie jest ona czyniona za ich plecami.

      Reply
  • Irena Bujak 26 marca 2014 at 10:44

    Nigdy się z takim czymś nie spotkałam i mam nadzieje, że nie spotkam. To oburzające i nie do przyjęcia, wychodzi na to, że sami łamią swój regulamin…

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:46

      Dokładnie tak! Dwa razy czytałam ich regulamin, zanim napisałam e-mail do redaktora. Myślałam, że może coś przeoczyłam, jakiś zapis mikroskopijną czcionką… Ale niczego tam nie ma o tym, że mogą przeprowadzać poprawki bez konsultacji z autorem tekstu.

      Reply
  • Asia Pałasz 26 marca 2014 at 10:49

    Z takim czymś się jeszcze nie spotkałam, ponieważ rzadko dodaję także recenzję na innym portalach. Jednak ja na Twoim miejscu próbowałabym coś z tym zrobić. Tak się po prostu nie robi. Myślę, że wcześniej czy później odpowiedzą na Twoją wiadomość.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 10:50

      Cały czas liczę na to, że zdobędą się na odpowiedź. Jestem ciekawa, w jaki sposób wytłumaczą tę sytuację.

      Reply
  • Beti 26 marca 2014 at 11:02

    na pewno bym się wkurzyła… mogli przynajmniej powiadomić Cię o tym, że proponują zmiany… szok..

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 11:03

      No dokładnie. Napisaliby po prostu, że to i to można by było zmienić, by było lepiej i już. Ale robić coś za plecami… dla mnie niepojęte.

      Reply
  • Kobra 26 marca 2014 at 11:24

    Nie no, rozumiem, że poprawiliby błędy ortograficzne. A jeżeli coś im w treści nie pasuje, to powinni do Cb napisać, czy mogłabyś zmienić to i to. A nie kurde pisać swoją recenzje. Jak i tak piszą po swojemu to po jakie licho to całe zamieszanie z recenzjami?! Po prostu potrzebują kalki, na której mogliby się wzorować?

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 11:25

      Na to wygląda, niestety 🙁

      Reply
  • Wiki 26 marca 2014 at 11:26

    Prawo autorskie chroni przede wszystkim przed kradzieżą czyjegoś tekstu. Ale jest też wzmianka o tym, że „do osobistych praw autorskich należy także prawo do zachowania niezmienionej treści i formy utworu, zakazujące wprowadzania zmian, zniekształceń, przeinaczeń czy prawo do nadzoru nad korzystaniem z dzieła”. Jednakże na portalu obowiązuje także regulamin, w którym jest zapewne napisane, że redakcja może przeredagować nadesłane recenzje przed publikacją. Niestety podpisując regulamin, wyraziłaś na to zgodę.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 11:30

      Wejdź proszę na stronę wortalu. Na samym dole masz odnośnik do regulaminu. Nie ma o tym słowa.

      Reply
      • Karriba 26 marca 2014 at 13:32

        Miałam na studiach zajęcia z prawa autorskiego, więc poszaleję i się wypowiem ;))) Nawet jeśli nie ma tego w regulaminie, to jest to prawo przysługujące każdemu twórcy. Bezwzględnie. Przykładem mogą być blogi książkowe (w tym mój), na których nie ma informacji o prawach autorskich przysługujących umieszczonym tam tekstom, co nie oznacza, że tym prawem nie są objęte. Ta formułka na blogach (np. na twoim) to tylko przypomnienie. Tak samo na Granicy. To że nie ma zapisu o integralności tekstu itd. w regulaminie, to nie znaczy, że autorom recenzji te prawa nie przysługują, pod warunkiem, że się ich nie zrzekli. Amen 🙂
        A co do samej sprawy… napisz do booknews.pl albo gdzieś, oni chyba ostatnio nawet linkowali do wymiany zdań pana Krempy z którąś blogerką (nie pamiętam którą, linka znajdziesz u mnie w ostatnim albo przedostatnim CKK, bo w tej chwili nie pamiętam) 🙂 Powodzenia 🙂

        Reply
        • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:30

          Zatem zajrzę do Ciebie i poszukam 🙂

          Reply
          • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:54

            Nawet znalazłam i przeczytałam. Aż tutaj wkleję sobie linki, żeby mi nie umknęły 🙂
            1. Wywiad ze Sławomirem Krempą – http://booknews.pl/?p=367
            2. Odpowiedź Mocnosubiektywnej – „Wyzyskiwacze książek. Czyli nagonka na blogerów„. – http://booknews.pl/?p=382
            3. Odpowiedź Sławomira Krempy – „Historia z czasów dinozaurów…” – http://booknews.pl/?p=392

  • monweg 26 marca 2014 at 13:26

    Rzeczywiście są rażące różnice. Nie wiem czemu ktoś robi takie rzeczy. I to w dodatku bez porozumienia. To karygodne.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:25

      Wręcz nie do przyjęcia.

      Reply
  • Anne18 26 marca 2014 at 13:34

    No to po kolei . Tak umieszczam swoje recenzje również na innych stronach, ale jest to przede wszystkim ” Lubimy Czytać” więc tam moderacji nie ma. Mam konto na stronie o, której wspomniałaś , ale jeszcze nie opublikowałam tam żadnego tekstu ( założone niedawno). Teraz wiem, że mocno się zastanowię zanim to zrobię . Chciałabym uniknąć takiej sytuacji o jakiej piszesz bardzo niemiłe zdarzenie delikatnie mówiąc. Rozumiem, że można zasugerować zmiany w poszczególnych zdaniach coś poprawić itp, ale żeby od razu wyrzucać całe fragmenty recenzji? Bardzo mi się to nie podoba.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:27

      Mi również. Dlatego też postanowiłam o tym dziś napisać. Choć początkowo nie chciałam tego upubliczniać. Doszłam jednak do wniosku, że inni recenzenci/użytkownicy wortalu powinni się o tym dowiedzieć.

      Reply
  • Ruczek 26 marca 2014 at 13:47

    Szczerze, to nigdy nie przyglądałam się moim recenzjom, które zostały przez nich oficjalnie opublikowane. Powód jest prosty – nie przyszłoby mi do głowy, że zrobią coś takiego. Teraz weszłam, żeby sprawdzić i… niestety to samo. Pozmieniane zdania, niektóre nawet pododawane, a inne wycięte. Już nigdy więcej nie dodam tam swojej recenzji. Skoro aż tak bardzo nie pasował im napisany przeze mnie tekst, mogli go zwyczajnie nie publikować, a nie wciskać do mojej recenzji nie moje zdania.
    Czekam na informacje o ich odpowiedzi na Twojego maila. O ile takowa będzie.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:28

      Czyli nie jestem jedyna 🙁 Ciekawe w ile tekstów ingerują? Czy którykolwiek przeszedł w 100% bez jakichkolwiek poprawek… A co do e-maila, nie wiem czemu, ale coś czuję, że się go nie doczekam.

      Reply
  • Katarzyna Chojecka-Jędrasiak 26 marca 2014 at 17:04

    Rozumiem korektę mającą na celu wyeliminowanie błędów interpunkcyjnych, składniowych czy ortograficznych, ale tak duża ingerencja w tekst, zwłaszcza bez Twojej wiedzy, jest oburzająca. Ktoś się chyba nieco zapędził…

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:29

      Tego typu korektę i ja rozumiem, bo właśnie po to ona jest przeprowadzana. Ale nie samodzielne wycieczki i ingerowanie w tekst bez uzgadniania z autorem tekstu. Stanowczo przesadzili.

      Reply
  • Sheti 26 marca 2014 at 17:26

    Jak dla mnie takie „zmiany” są niedopuszczalne.
    Moderowanie dodanego tekstu nie polega na czymś takim.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 18:29

      Dokładnie tak. Stąd moje oburzenie.

      Reply
  • ejotek 26 marca 2014 at 20:33

    Też miałam an studiach prawo autorskie – każdy tekst napisany przez kogoś jest chroniony prawem autorskim i tak jak ktoś tu już pisał – nie musisz o tym pisać na blogu, jest ustawa i tyle.
    Założyłam konto na tym portalu chyba na początku tego roku, publikuję jako opinie chyba, ale muszę aż sprawdzić czy to faktycznie „moje”…

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 marca 2014 at 20:36

      Widzisz. A ja dodaję sobie książkę do biblioteczki, pozostawiając pole „opinia” puste. Zatwierdzam, a potem na górze wybiera w dodaj/publikuj recenzję. Wiedziałam, że są one wpierw sprawdzane, bo tak jest w wielu miejscach – Matras, Selkar, Libroteka. Ale że owo sprawdzanie = zmienianie treści to mi przez głowę nie przeszło. Poczekam teraz, czy doczekam się odpowiedzi na e-mail. A potem? Podejrzewam, że pewnie skasuję tam konto, bo tego typu polityka mi się bardzo nie podoba.

      Reply
  • rekuperacja 26 marca 2014 at 20:40

    bardzo ciekawa sytuacja …

    Reply
    • Miłośniczka Książek 27 marca 2014 at 10:23

      owszem…

      Reply
  • awiola 27 marca 2014 at 10:08

    Dziwię się, że w obliczu takiej konkurencji, gdyż na rynku jest naprawdę wiele portali literackich, pozwalają sobie na taką praktykę. Nie mam konta na tej stronie i nawet nie mam zamiaru zakładać, po Twojej informacji. Dobrze, że napisałaś o takiej sytuacji. Daj znać, jak sprawa dalej się rozwinie.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 27 marca 2014 at 10:25

      A wahałam się, czy o tym pisać. Upubliczniać problem. Ale uznałam, że przemilczeć byłoby jeszcze gorzej. I widzę już, że dobrze zrobiłam, bo wyżej już znalazłam w komentarzach informacje, że nie tylko mnie coś takiego spotkało.

      Reply
  • Książkówka 27 marca 2014 at 11:00

    Bardzo dobrze zrobiłaś. Ja po założeniu profilu na tym portalu „czaiłam” się na to, by dodawać swoje teksty jako recenzje, ale właśnie dopatrzyłam się, że teksty przechodzą tam korektę. Portalu nie znam, zaufanie na poziomie minimalnym…więc decyzja była prosta i nie żałuję, że zdecydowałam się na opinie. 🙂 Wiele osób zupełnie beztrosko i większego namysłu wrzuca swoje teksty na tego typu portale, co jest błędem. Trzeba się jednak dobrze zastanowić, co i gdzie publikujemy.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 30 marca 2014 at 11:27

      Masz absolutną rację. Nie można ignorować tego typu działań, za plecami autora tekstu. Od teraz publikuję już tylko opinie.

      Reply
  • Wielki Buk 27 marca 2014 at 11:48

    Biorąc pod uwagę sytuację i ich naprawdę śmieszną odpowiedź uważam, że powinnaś poprosić o usunięcie tej recenzji ze strony portalu. Jeśli zgodzisz się na takie warunki, o których nie było słowa w regulaminie, ani o których nie powiadomili Cię przed wprowadzonymi zmianami do tekstu, to ich redakcja będzie czuła się bezkarna i będzie kontynuowała takie nieciekawe praktyki także wobec innych recenzentów. Bezkarne wykorzystanie tekstu i przeróbka bez uprzedniego kontaktu z autorem w ogóle nie powinna mieć miejsca. Moim zdaniem to nadużycie.
    Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki,
    Olga

    Reply
    • Miłośniczka Książek 30 marca 2014 at 11:25

      Nie zgodziłam się. Dlatego też kazałam im przenieść moje recenzje do „opinii”, dzięki czemu będą publikowane w niezmienionej formie.

      Reply
  • natanna 28 marca 2014 at 16:18

    Też miałam taką sytuację. Pozostawiłam ją bez komentarza, ale nie byłam tym zachwycona.
    Cenię sobie biblionetkę za to właśnie, że tam mogę skorygować a opiekun nie zmienia mi tekstu.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 30 marca 2014 at 11:24

      I właśnie tak być powinno. Hmm… może założę sobie tam konto?

      Reply
  • Patiopea 29 marca 2014 at 17:02

    Muszę przyznać, że miałam identyczny problem, tylko, że z recenzją książki Eve Edwards „Gra o Miłość” i w sumie to samo z William Richter „Podwójna Tożsamość”. Za pierwszym razem to mnie zaskoczyło, ale nie pisałam do redaktorów, bo w sumie zmieniło się tylko kilka słów, na bardziej ‚klasyczne’ bym powiedziała. Druga recenzja nie została za bardzo przerobiona, tylko niewielki fragment z czego się cieszę 😉

    Reply
    • Miłośniczka Książek 30 marca 2014 at 11:24

      Tak czy inaczej nie powinno się godzić na ingerencję we własny tekst bez uprzedniej konsultacji.

      Reply
      • Patiopea 30 marca 2014 at 20:22

        Czy ja mówiłam, że się godzę? Nie. 😉
        Po prostu już i tak nic nie wskóram. Za pierwszym razem było to dla mnie zaskoczenie, ale w sumie to było już spory czas temu i nie pomyślałam o tym, żeby napisać do redaktora. Pomysł miałaś niezły i dziwi mnie, po co oni wg. to robią. Rozumiem, że chcą, żeby recenzje na wortalu były jak najlepsze, ale przecież nie muszą być idealne. Swoją drogą wystarczyłoby poprawienie ewentualnych błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, ale zmienianie słów i zdań to trochę za dużo. Sama może nie mam takich obiekcji co do formy poprawiania tekstów, ale miło byłoby chociaż dostać informację o takim zabiegu. Mam nadzieję, że sprawa się jakoś rozwiąże i wszyscy będą zadowoleni 😉

        Reply
        • Miłośniczka Książek 2 kwietnia 2014 at 09:11

          Dokładnie tak. Wystarczyłaby mała informacja, krótki e-mail z zapytaniem, czy mogliby zmienić to i to, bo wówczas tekst stałby się lepszy, i nie byłoby tematu do dyskusji. Jednak czynią to nijako za plecami autorów tekstów, a to niestety mi się już nie podoba.
          A sprawa się rozwiązała, o czym pisałam na samym dole wpisu. Moje recenzje, na moją prośbę, zostały przeniesione do Opinii, a tutaj nie ma żadnej ingerencji. Teksty pojawiają się w 100% niezmienionej formie.

          Reply
  • MyBooks 30 marca 2014 at 11:20

    Jeśli portal miał to zastrzeżone w regulaminie, to nic złego nie robi. Sama się na to zgodziłaś wstawiając recenzje, dlatego warto chociaż przejrzeć to, co się akceptuje 😉 Nie mniej jednak nie sądzę, by poprawiali teksty by wypadły gorzej, bo nie mają z tego nic.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 30 marca 2014 at 11:23

      Pisałam to już wielokrotnie w odpowiedziach na komentarze. W regulaminie NIE MA ani słowa na temat tego, że korektor ma prawo wg własnego widzimisię pozmieniać oryginalny tekst bez konsultacji z autorem.

      Reply
  • Pyza07 2 kwietnia 2014 at 00:06

    Może i zaraz zostanę zlinczowana, aczkolwiek nie wydaje mi się, żeby było to łamanie praw autorskich. Z granica.pl współpracuję już od dłuższego czasu i przy publikacji moich recenzji za każdym razem nie był to identyczny tekst jaki nadesłałam, tzn. gdzieniegdzie pozbyto się pewnych fragmentów, pozamieniano słowa, aczkolwiek nie uważam żeby było to złe. Jest odesłanie do strony w oryginalne? Jest. Fragmenty recenzji są? Są. Sens również jest zachowany.. Redakcja stawia głównie na to, aby opis zachęcał potencjalnego czytelnika, a więc ułatwia mu sprawę i podsuwa niedługie teksty.
    Sprawa, którą opisałaś nie jest dla mnie nowa, aczkolwiek nie uważam, że należy się tym tak przejmować i denerwować. Cóż, taki jest już ten świat…:)

    Reply
    • Miłośniczka Książek 2 kwietnia 2014 at 09:09

      Sama korekta nie jest zła. Przeprowadzana przez osoby zajmujące się tym zawodowo sprawia, że tekst staje się lepszy. Nie mam nic przeciwko temu. W temacie chodzi tylko i wyłącznie o to, że robią to bez uzgodnienia z autorem tekstu. Nie współpracuję z nimi. Założyłam konto ot tak, chcąc dzielić się z użytkownikami wortalu swoimi przemyśleniami na temat przeczytanych książek. Na żadnym z portali, na których zostawiam swoje teksty, nie stosuje się praktyki poprawiania ich bez pytania o zgodę autora. Tu tylko i wyłącznie o to chodzi. I nikt Cię nie zlinczuje, bo nie ma za co. Po to temat został założony, aby o nim podyskutować w szerszym gronie.

      Reply
      • Pyza07 3 kwietnia 2014 at 00:43

        Rozumiem o co Ci chodzi, jednak jeśli chcesz tylko i wyłącznie podzielić się swoją opinią z czytelnikami jest do tego odpowiednia rubryka, w której tekst pojawia się automatycznie. Jednak jeśli chcesz, aby była to „oficjalna recenzja” musi być odgórnie zaakceptowana, a co za tym idzie redakcja trochę ją skróci gdzieniegdzie oraz poprawi kilka błędów. W dalszym ciągu nie widzę w tym nic złego, ot po prostu takie mają zasady i trzeba się do tego dostosować. Tak wiem, nigdzie nie jest zamieszczony taki przypis w zasadach, jednak czasem redakcje mają swoje nawyki, których nie zmieniają. Jestem jednak za tym, żeby takowy przypis znajdował się w regulaminie, po to, aby recenzent wiedział na jakich zasadach działa wortal i nie było żadnych niedopowiedzeń i zdziwień 🙂

        Reply
        • Miłośniczka Książek 3 kwietnia 2014 at 07:51

          Właśnie dlatego w odpowiedzi na e-mail od redaktora wortalu zwróciłam uwagę na to, że takowy punkt powinien znaleźć się w regulaminie. Przyznano mi rację. Mam nadzieję, że zaktualizują regulamin, aby dla każdego wszystko było jasne 🙂

          Reply

Leave a Comment