„Czarownica i pierniki” – Maja Strzebońska (recenzja 547)

W starej drewnianej chatce, gdzieś na skraju sosnowego lasu, mieszka sobie wyjątkowa czarownica. Nie jest ona bowiem w niczym podobna do wiedźm znanych Wam z innych bajek. Jest dobrotliwa i posiada naprawdę wielkie serce. Nawet z wyglądu nie napawa lękiem. No może ewentualnie ta spiczasta broda może wzbudzać delikatny niepokój. Jednak jeśli przyjrzeć się jej bliżej od razu widać, że nie jest zła. Ubiera się w bardzo kolorowe ubrania, które niestety nie są pierwszej młodości (zresztą jak i sama czarownica). Razem z nią w chatce mieszkają trzy psotne kocięta, które podążają za swą panią krok w krok. Uwielbiają ją, a i sama czarownica nie wyobraża sobie, by mogłoby ich nie być.

Nadeszła jesień. Zrobiło się chłodniej i o wiele częściej pada. Pewnego dnia rozpętała się burza z piorunami. Małe kocięta bardzo się bały. Czarownica starała się dodawać im otuchy jak tylko mogła, jednak kiedy zaczęło naprawdę mocno grzmieć i ona poczuła strach. Razem ze swoimi małymi przyjaciółmi skryła się pod kolorową kołdrą, która tłumiła odgłosy dochodzące zza okna. Nagle wpadła na pewien pomysł. Przypomniała sobie, że kiedy była małą dziewczynką jej Stara Babcia Czarownica czytała jej bajki, które pozwalały przenieść się myślami do najróżniejszych krain, a tym samym zapomnieć o dręczącym ją strachu. Szybciutko poszukała jakiejś odpowiedniej książki i znalazła jedną, pięknie oprawioną, zawierającą całe mnóstwo kolorowych ilustracji. W niej natrafiła na opowieść o Jasiu i Małgosi, którą postanowiła przeczytać kociętom. Zarówno im jak i jej bardzo spodobał się obrazek, na którym znajdowała się chatka z piernika. Była ona tak piękna, że zauroczona nią Czarownica postanowiła przyozdobić własny domek piernikami domowej roboty. Odnalazłszy odpowiedni przepis, przygotowawszy wszelkie potrzebne produkty, zabrała się do roboty. Czy udało jej się spełnić marzenie o chatce z piernika?

„Czarownica i pierniki” to kolejna książeczka z serii Czary Nie Do Wiary, którą miałyśmy okazję wraz z córką przeczytać. Jej autorką jest Maja Strzebońska, natomiast ilustratorką Alicja Karczmarska-Strzebońska. Historyjka o sympatycznej czarownicy jest króciutka, napisana w bardzo prosty i przystępny sposób, przez co idealnie nadawać się może już dla najmłodszych dzieci. Z powodzeniem można ją przeczytać maluchom tuż przed snem. Pani Alicja zasługuje na uznanie. Oprawa graficzna książki jest bardzo ładna, obrazki znajdujące się wewnątrz są duże, ciekawe, żartobliwe, bardzo kolorowe i miłe dla oka. A czy znalazł się w książeczce jakiś morał? Ależ oczywiście! Tym razem dzieci dowiedzą się, że czasem, zupełnie niechcący, można sprawić komuś ogromną przyjemność, co z kolei może być dla nas samych powodem do radości. Warto, naprawdę warto sięgnąć po tę książeczkę.

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2014
Seria: Czary Nie do Wiary
Oprawa: miękka
Ilustracje: Alicja Karczmarska-Strzebońska
Liczba stron: 32
ISBN: 978-83-7915-082-3
Grupa wiekowa: 3-5

Skrzat - logo dla blogerów

11 komentarzy

  • Alicja Wrzesień 21, 2014 at 12:34

    Zawsze lubilam bajki z motywem czarownicy 🙂

    Reply
  • Anastazja Wrzesień 21, 2014 at 13:18

    Wiem komu mogłabym ją dać w prezencie, akurat nie muszę się głowić co dać na urodziny 🙂

    Reply
  • Wiktoria M (Katniss) Wrzesień 21, 2014 at 13:38

    Książka nie dla mnie, ale jeśli będę miała okazję, to ją komuś polecę 🙂

    Reply
  • magdalenardo Wrzesień 21, 2014 at 19:37

    Oooo dawno nie było u Ciebie Czarownicy!
    Widzę, że i ta część w żaden sposób Cię nie rozczarowała.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Wrzesień 23, 2014 at 08:46

      Nie było, bo jej dalszych części nie wydano 😉 A teraz ukazały się dwie kolejne książeczki i pierwszą z nich masz własnie opisaną powyżej 🙂 Recenzja drugiej czeka w kolejce na opublikowanie 🙂

      Reply
  • Kiti Wrzesień 22, 2014 at 14:17

    Dobrze, że mi przypomniałaś o tej serii. Jest tyle książek, które bym chciała przeczytać lub chociaż zobaczyć na żywo ilustracje, że nie wiem, kiedy to wszystko zrobię 🙂

    Reply
  • monweg Wrzesień 23, 2014 at 12:19

    Ależ piękne i mądre książki teraz są dostępne dla dzieci. Bardzo żałuję, że taki ubogi był rynek wydawniczy gdy mój syn był mały.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Wrzesień 30, 2014 at 08:21

      To prawda. Z roku na rok oferta wydawnicza jest bogatsza i coraz wspanialsza. Chciałoby się tyle książeczek przygarnąć do własnej biblioteczki 🙂

      Reply

Leave a Comment