"Cienie spoza czasu" – antologia opowiadań [recenzja, 251]

Wydawnictwo: Dobre Historie
Rok wydania: 2012
Autorzy: Alan Moore, Paul F. Wilson, Kim Newman, Graham Masterton, Edward Lee, Ian Watson, Mort Castle, Alan Dean Foster, Ramsey Campbell, Gene Wolfe, Tomasz Drabarek
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-63667-99-3



„Cienie spoza czasu” to zbiór 11 opowiadań napisanych przez pisarzy z całego świata w hołdzie H.P. Lovecraftowi. Osobiście nie przepadam za antologiami. Czemu więc zdecydowałam się sięgnąć po tę pozycję? Wśród opowiadań znajdują się dwa, które zostały napisane przez moich ulubionych pisarzy grozy. Mowa tu o Grahamie Mastertonie oraz Edwardzie Lee.

H.P. Lovecraft jest znany całemu światu jako autor fantasy oraz opowieści grozy. Jego dzieła składają się na tzw mitologię Cthulhu. Kim (bądź czym) jest Cthulhu? Jest to istota służąca za „symbol ogromnego nie poznanego kosmosu, w którym cała ludzka historia oraz aspiracje to nic, pustka i marność” (s.8). Mitologia zaś stanowi panteon najprzeróżniejszych bóstw pochodzących z innych światów. Dzieła Lovecrafta znane są z tego, iż przedstawiają wyraziste, barwne postaci; styl autora jest wydajny i sprawny, a on sam umiejętnie kreuje fabułę. Poza tym zawsze znajdziemy w nich wyraźnie zarysowane przesłanie dotyczące ludzkiego życia, a także kosmosu. Do dnia dzisiejszego Lovecraft uważany jest za wiodącą postać w dziedzinie literatury nadprzyrodzonej oraz science fiction. Jak wspomina we wstępie do książki „Cienie spoza czasu” S.T. Josh od naśladowców Lovecrafta powinno się oczekiwać tego, iż w ich utworach znajdą się wszystkie wspomniane powyżej elementy.

Jak wspomniałam na początku, nie przepadam za antologiami. Nigdy bowiem nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Często bywa tak, że wśród iluś opowiadań zawartych w danym zbiorze, tylko kilka zasługuje na uwagę, podczas gdy reszta z powodzeniem mogłaby zostać usunięta. „Cienie spoza czasu” nie odchodzą od reguły, nie stanowią wyjątku. Na uwagę z pewnością zasługują teksty Paula F. Wilsona („Pustkowia”), Grahama Mastertona („Will”), Edwarda Lee („Pierwiastek zła”), Iana Watsona („W labiryncie Cthulhu”) oraz Ramsey’a Campbella („Przyciąganie”). Tytuł najgorszego opowiadania wędruje do naszego rodzimego autora Tomasza Drabarka za jego„Iran political fiction”. Pozostałe utwory są co najwyżej przeciętne. Można je przeczytać, ale jeśli się tego nie uczyni, to nic nie stracimy. Jeśli miałabym wybrać jedno, które najbardziej przypadło mi do gustu, byłoby to opowiadanie „W labiryncie Cthulhu”. Podczas lektury czuć otaczającą bohaterów grozę oraz ich bezsilność wobec istoty pochodzącej z innego świata. Ciekawy pomysł miał również Graham Masterton w „Willu”, w którym opowiada czytelnikom alternatywną historię Szekspira.

Utwory znajdujące się w antologii „Cienie spoza czasu” dotykają takich tematów jak: sens/bezsens życia, rzeczywistość a jawa, śmierć, ból, manipulacja energią i materią, istnienie duszy. Pojawiają się w nich nadprzyrodzone istoty z innych światów, które powinny być znane miłośnikom prozy Lovecrafta. Mowa o Cthulhu, Yog Sothotha, An-uat czy Ghroth. Wraz z bohaterami opowiadań dowiemy się ciekawych rzeczy o Diable z Jersey, sosnowych światłach czy też duchożercy.

„Cienie spoza czasu” to nie najgorsza antologia. Jako całość prezentuje się dość dobrze, choć niestety nie obyło się bez wpadek w postaci słabszych tekstów. Na całe szczęście nie zawiodłam się na moich ulubionych pisarzach i choćby dla ich utworów warto było zapoznać się z tą pozycją. Sądzę, że każdy czytelnik może znaleźć w tej książce coś dla siebie, choć wątpię, by były osoby, które przyznałyby otwarcie, że spodobały im się wszystkie znajdujące się w niej opowiadania. Książka może przypaść do gustu miłośnikom krótkich form literackich oraz fanom prozy Lovecrafta. Na mnie nie wywarła jakiegoś większego wrażenia, ale i tak nie żałuję czasu poświęconego na lekturę.

Moja ocena: 4/6 
Za książkę bardzo dziękuję

8 komentarzy

  • Ewa Książkówka Czerwiec 18, 2013 at 10:31

    Antologie czytam rzadko, ale tą porządnie kusisz powiem Ci. 🙂

    Reply
  • DżejEr Carmen Czerwiec 18, 2013 at 11:16

    Ja do zbiorów opowiadań już się przekonałam dzięki lekturze Animy Vilis. Co prawda jest to zbiór spod pióra jednego autora, ale jego styl i czerpanie wątków z mitologii słowiańskiej wciągają i na długo pozostają w pamięci.
    Po ten zbiór, o którym piszesz, może kiedyś siegne z ciekawości, a nuż zaurocze sie mitologią Lovecrafta?

    Reply
  • Paulina Król Czerwiec 18, 2013 at 13:42

    Mam ochotę na ten zbiór, wyśmienita „obsada”, nic tylko czytać. Antologie lubię, ale masz rację – zwykle są nierówne, wybitne opowiadania przeplatają się ze słabymi, cóż – taka uroda zbiorków 🙂 Pozytywem jest to, że czasem udaje nam się przeczytać tekst ulubionego autora tylko w takiej antologii, zatem to też – dla koneserów, fanów i kolekcjonerów – nie lada gratka. Ja mam ochotę na Lee, Campbella, Ramseya i Wilsona. Zresztą, kurczę – dla HPL-a? Tylko brać! 🙂

    Reply
  • AnnieK Czerwiec 18, 2013 at 14:32

    Raczej się nie skuszę, nie cierpię opowiadań.

    Reply
  • Książkowe zauroczenie Czerwiec 18, 2013 at 15:15

    Ciekawe?

    Reply
  • Recenzje Kiti Czerwiec 18, 2013 at 17:09

    Raczej nie dla mnie.

    Reply
  • Gosiek Czerwiec 19, 2013 at 09:47

    Nie lubię książek, których autorami jest kilka osób. Poza tym… nie moge się przekonać do takich opowiadań.

    Reply
  • alicjamagdalena Czerwiec 20, 2013 at 15:10

    hmmm no nie wiem. Chyba średnio do mnie przemawia 🙂

    Reply

Leave a Comment