„Cięcie” – Veit Etzold (recenzja 594)

„Był jak niewidoczny pociąg metra – w podziemnych tunelach im się wymykał. Jak potwór pod łóżkiem dziecka, który istnieje wtedy, kiedy się w niego wierzy, a żyje tylko w ciemności, kiedy go nie widać. W końcu może Bezimienny był wcieleniem diabła…”

Clara Vidalis, nadkomisarz w wydziale zabójstw Krajowej Policji Kryminalnej w Berlinie, cieszy się na myśl o zbliżającym się urlopie. Kto jak kto, ale ona zasłużyła na odpoczynek. Właśnie udało im się powstrzymać psychopatycznego mordercę zwanego Wilkołakiem, więc te kilka wolnych dni przyda jej się, by nabrać sił do dalszej pracy. Tymczasem otrzymuje tajemniczą przesyłkę – kopertę zaadresowaną bezpośrednio do niej, w której znajduje płytę cd. Zawiera ona plik wideo będący zapisem ostatnich chwil życia młodej kobiety, która tuż przed śmiercią przekazuje im wiadomość od swego oprawcy:

„Ja już nie żyję, lecz chaos będzie trwał.
Nie jestem pierwsza… i nie jestem ostatnia.”

Dlaczego zabójca na adresata swej mrocznej wiadomości wybrał akurat Clarę Vidalis? Czyżby coś ich łączyło? A może jednak to czysty przypadek, że koperta zaadresowana była akurat do niej? Tymczasem rozpoczyna się śmiertelnie niebezpieczna gra z bezwzględnym i okrutnym mordercą, który pozostaje nieuchwytny niczym cień…

„Bo gdzie inni byli tylko cieniami, on był gęstym mrokiem.
Gdzie inni byli mordercami, on był śmiercią.
Był niczym i był wszystkim.
Był przerażeniem i strachem.
Był Bezimiennym.”

Dawno już nie czytałam tak mocnej, mrocznej, trzymającej od samego początku aż do ostatniej strony w nieustającym napięciu historii jak ta opowiedziana przez Veita Etzolda (absolwenta anglistyki i historii sztuki) w jego powieści pt „Cięcie”. Aż wierzyć się nie chce, że to jego literacki debiut. Jest ona bowiem doskonała – dopracowana i dopieszczona pod każdym względem. Nic więc dziwnego, że z miejsca stała się bestsellerem na skalę światową. Tylko w samych Niemczech sprzedano prawie 200 tys egzemplarzy!

Najmocniejszym elementem powieści jest postać samego zabójcy. Działa nietypowo, wymyka się wszelkim schematom, posuwa się o wiele dalej od innych morderców, przez co jest nieprzewidywalny i śmiertelnie niebezpieczny. To drapieżnik – brutalny, wiecznie głodny, a przy tym niesamowicie cierpliwy. Jest metodyczny i perwersyjnie profesjonalny. Wyjątkowo zdyscyplinowany i systematyczny. To człowiek odznaczający się niezwykłą bystrością umysłu i nieludzką inteligencją, przy czym ta ostatnia jest wynaturzona do granic możliwości. Jest przerażający, bezduszny i pozbawiony twarzy, a do tego wszystkiego przepełniony lodowatym, sadystycznym spokojem. Chyba nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym spotkania z nim twarzą w twarz…

„Podobnie jak potwór czający się pod dziecięcym łóżkiem, morderca (…) był częścią nocy. Mroczny, nieokreślony, nieuchwytny i zły.”

Również postać Clary Vidalis jest bardzo interesująca i godna uwagi. Jest twarda i nieustępliwa. Nigdy się nie poddaje i wytrwale dąży do wytyczonego sobie celu. Dostrzega szczegóły, które umykają uwadze innych, i potrafi łączyć z pozoru nie mające ze sobą nic wspólnego fakty, elementy większej układanki. Jednak w jej przeszłości kryje się mrok, olbrzymie poczucie winy, z którym zmaga się po dziś dzień i które nijako napędza ją do dalszego działania. Traumatyczne wydarzenie sprzed wielu lat odbiło się nie tylko na jej psychice, ale też odcisnęło głębokie piętno w sercu i duszy kobiety. Na całe szczęście ma obok siebie ludzi, na którym zrozumienie i wsparcie może zawsze liczyć, którzy wyciągną do niej pomocną dłoń wtedy, kiedy tego potrzebuje.

Veit Etzold pokazuje czytelnikom brutalną prawdę na temat Internetu, niebezpieczeństw jakie ze sobą niesie.

„(…) internet to nie tylko najpotężniejsze medium komunikacyjne i najobszerniejsza skarbnica wiedzy. Internet to również największe na świecie miejsce zbrodni. Można znaleźć tu wszystko – od dziecięcej pornografii aż po brutalne do granic filmiki – niektóre prawdziwe, a niektóre zagrane – od instrukcji jak popełnić samobójstwo, do dokładnych informacji jak skonstruować bombę; od nagranych bójek ulicznych przez zdjęcia i filmy ze śmiertelnych wypadków i katastrof, aż po nieprzebrane ilości fotek z imprez, na których pijane dzieciaki leżą pośród własnych ekskrementów. Wszystko to dostępne dla wszystkich i widoczne dla całego świata czyni z internetu współczesny pręgierz i targowisko obsceniczności, wynaturzeń i zboczeń; równoległy świat pozbawiony zasad, gdzie każda żądza, każde chore pragnienie, najobrzydliwsze fantazje i najbardziej przerażające wizje mogą zostać zaspokojone i zrealizowane.”

Korzystając na co dzień z Sieci nie zastanawiamy się nad konsekwencjami, które z tego płyną. Logujemy się na najprzeróżniejszych portalach społecznościowych oraz forach, na których zamieszczamy zdjęcia własne oraz naszych bliskich. Dzielimy się informacjami na temat tego, co teraz robimy, gdzie i z kim jesteśmy, o czym marzymy, a czego się boimy. Większości z nas nawet do głowy nie przychodzi, że ktoś może te dane wykorzystać do własnych celów – złodziej, by okraść nasze mieszkanie podczas naszej nieobecności, czy w końcu morderca, dla którego staniemy się kolejną z jego ofiar. Lektura powieści Etzolda zmienia spojrzenie na ten temat, otwiera nam oczy, uczula i przestrzega. Jestem pewna, że wiele osób po przeczytaniu tej książki mocno zastanowi się nad tym, w jaki sposób korzysta z Sieci i co warto byłoby zmienić.

W powieści pojawia się jeszcze jeden wątek, pozornie nie związany z całą historią, w którym to śledzimy poczynania niejakiego Alberta Torino – specjalisty od mediów, którego marzeniem stało się stworzenie programu rozrywkowego innego niż wszystkie te, które dotąd nadawano w telewizji. Nietypowego show, w którym to przede wszystkim widzowie decydowaliby o przyszłości jego uczestników i w którym nagroda główna warta byłaby wydawania przez nich mnóstwa pieniędzy, które zasiliłyby prywatne konto Torino. Programu, w którym prawie wszystko byłoby dozwolone – jak poniżanie, obrażanie, wyśmiewane nie tylko jego uczestników, ale również ludzi decydujących o ich dalszym losie. Muszę przyznać, że przez większość czasu wątek ten mnie zupełnie nie interesował i tylko aby irytował, gdyż przerywał w najlepszych momentach główną historię – a czegoś takiego nienawidzę! Wydawał mi się on zupełnie zbędny, jakby wepchnięty na siłę, bez najmniejszego sensu do całej historii. W końcu jednak naszła mnie refleksja odnośnie zamysłu autora – wątek ten stanowi przecież doskonały przykład niewłaściwego wykorzystywania siły medialnej jaką daje współczesnemu człowiekowi Internet. To on nadał perwersji zupełnie nowy wymiar. Otworzył furtkę dla nowej formy przemocy. Później miało się również okazać, że historia Alberta Torino w pewnym momencie potoczy się tym samym torem co główny wątek powieści…

„Nowoczesny świat rozwiązuje stare problemy i odczarowuje stare strachy, lecz bez przerwy produkuje nowe, często bardziej przerażające niż te pokonane wcześniej.”

Po „Cięcie” Veita Etzolda powinni sięgnąć wszyscy miłośnicy mocniejszych wrażeń. Lektura tej powieści z całą pewnością im je zapewni! Ta książka nie tylko niesamowicie wciąga i sprawia, że zapominamy o otaczającym nas świecie, ale przede wszystkim skutecznie podnosi ciśnienie, powoduje skoki adrenaliny i wywołuje ciarki na skórze, gdyż groza towarzyszy nam dosłownie na każdym kroku. To tytuł, o którym długo nie zapomnicie, bo nie tak łatwo wymazać z pamięci wszystkie obrazy, które pojawiać się będą przed waszymi oczami podczas lektury tej powieści. Autor ma bowiem wyjątkowy talent przekazywania swych wizji, kreowania świata jego bohaterów i ich samych, ukazywania z brutalną wręcz szczegółowością otaczającej ich rzeczywistości – do tego stopnia, że co wrażliwszym czytelnikom żołądki wywrócą się na drugą stronę… „Cięcie” to jeden z najlepszych thrillerów jakie dane mi było dotąd czytać w całym moim życiu. Poproszę o więcej tego typu powieści!

„Morderstwa są popełniane, część z nich nigdy nie zostaje ujawniona, a ukryte zwłoki nigdy nie zostają odnalezione. W ciemności rozbrzmiewają krzyki przerażenia, których nikt nie usłyszy. Niewidziane, niesłyszane, ukryte. Lecz przychodzi taka chwila, że zło wypełza ze swojej kryjówki na światło dzienne tylko po to, by swoją odrażającą naturą przyćmić na trochę słońce, a potem znów znika w ciemnościach, gdzie czai się ukryte przed wzrokiem.”

Moja ocena: 6/6

Cięcie [Veit Etzold] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Final Cut
Tłumaczenie: Miłosz Urban
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 544
ISBN: 978-83-7758-682-2

Książka przekazana do recenzji przez:

Baza recenzji Syndykatu Zbrodni w Bibliotece

Wyzwanie: „Kryminalne wyzwanie”

16 komentarzy

  • Kiti 19 grudnia 2014 at 17:16

    Zakupiłam ją niedawno, tak czułam, że to będzie interesująca opowieść. Z chęcią sama zapoznam się z tą powieścią.

    Reply
  • Katarzyna Chojecka-Jędrasiak 19 grudnia 2014 at 19:10

    Wspominam jąjako naprawdę mocny i dobrze napisany thriller, oby więcej takich!

    Reply
  • ejotek 19 grudnia 2014 at 20:27

    Czytałam jakiś czas temu, naprawdę genialna pozycja!

    Reply
  • Alicja 19 grudnia 2014 at 21:06

    Oooo jak jestem mega zachęcona teraz, chętnie w przyszłym roku przeczytam ! 😀

    Reply
  • Luka Rhei 20 grudnia 2014 at 10:05

    Niesamowicie ekscytujące Cięcie było. czytałam, porwało mnie, przeraziło momentami. Mocna rzecz!

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 20 grudnia 2014 at 13:14

      Dokładnie tak! Jak ja bym chciała trafiać na więcej tego typu książek 😀

      Reply
      • ejotek 20 grudnia 2014 at 20:17

        Przeczytaj drugi tom Carnivii (Herezja), chyba że już czytałaś a ja przegapiłam…

        Reply
        • Sylwia Węgielewska 20 grudnia 2014 at 20:29

          Wpierw musiałabym sięgnąć po tom I, bo widzę, że to trylogia 🙂

          Reply
  • A. 28 grudnia 2014 at 13:11

    Czytając tę recenzję miałam wrażenie, że już kiedyś o tej książce słyszałam… I faktycznie nie tak dawno czytałam na innym blogu recenzję „Cięcia”. Twoja jednak jest świetna – idealnie przeanalizowana, a jednak nie dająca nam konkretnej fabuły, zachęca do przeczytania i przeniesienia się w głąb tej historii… Tyle że osobiście nie wiem na ile moja psychika wytrzymałaby czytanie książki tak mrocznej, tak brutalnej. Ciekawość jednak jest większa, więc prawdopodobnie po nią sięgnę.
    Bardzo podoba mi się ogólnie Twój blog – wygląd, recenzje, to, jak po prostu piszesz. Będę tutaj zaglądać zdecydowanie częściej.
    Pozdrawiam,
    A. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 28 grudnia 2014 at 16:48

      Dziękuję Ci za miłe słowa na temat recenzji, jak i całego bloga 🙂 To wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Motywuje do dalszej pracy, rozwijania tego miejsca 🙂
      Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz mnie odwiedzać. A jak zostawisz czasem po sobie jakiś ślad w postaci komentarza – tym bardziej 🙂
      pozdrawiam 🙂

      Reply
  • Klaudia Skiedrzyńska 4 maja 2015 at 09:19

    Nie miałam jeszcze okazji czytać tej książki, ale jestem bardzo zainteresowana 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 4 maja 2015 at 14:32

      Jeśli będziesz mieć okazję po nią sięgnąć, zrób to. Naprawdę wciąga 🙂

      Reply

Leave a Comment