Chyba za mocno kocham książki…

Patrząc na tytuł dzisiejszego posta zapewne zachodzicie w głowę, co też najlepszego strzeliło mi do głowy… Że jak to tak? Za mocno kochać książki? Czy to w ogóle możliwe? Każdy zapalony mol książkowy puka się teraz w głowę pokazując mi kuku na muniu, albo ironicznie uśmiecha się do swojego monitora (matrycy laptopa?). Jednak musicie wpierw poznać mój punkt widzenia, zanim wydacie pochopny wyrok skazujący mnie na miano wariatki 😉

Tak jak niektórzy cierpią na pracoholizm, tak mnie dotknął książkoholizm. Ok, ok, zaraz mi powiecie, że Was też i że nic w tym złego nie widzicie. Ale chwila, niech no Wam to wyjaśnię. Hmm… Życie jest tylko jedno. Wbrew pozorom dane nam jest stosunkowo nie wiele czasu, bo choć może wydawać się, że dożywając 60-70-80… lat było go sporo, to tak naprawdę nie wygląda to tak kolorowo. Czas leci niesamowicie szybko (wierzcie mi, wiem co mówię – jeszcze do niedawna miało się naście, a dziś trzydziestka na karku, matko…). Uciekają sekundy, minuty, dni, tygodnie, lata… które do nas już nigdy nie wrócą. Dlatego też należałoby je jak najlepiej wykorzystać. Trzeba tak gospodarować czasem, aby na wszystko nam go starczało – posiłki, sen, pracę, dzieci, partnera, hobby… U mnie zaczęło wyglądać to tak, że przeczytanie książki przedkładam ostatnimi czasy nad wszystko inne (no może poza jedzeniem i snem, bo bym przestała zupełnie funkcjonować) i szczerze powiedziawszy przestało mi się to podobać. Wręcz napawa mnie przerażeniem! Nawet już mój mąż stwierdził, że co nie spojrzy, to ja z książką w ręku… Jak u rasowego bibliofila książki otaczają mnie z każdej strony. Nie mam pojęcia, ile ich mam, nigdy nie liczyłam. Wiem jedno – już od dawna muszę kombinować, gdzie upchnąć kolejną pozycję, półki pękają w szwach. Jednak to mnie nie powstrzymuje przed nabywaniem następnych. Jedne kupuję, inne dostaję – czy to w formie prezentu, czy też dzięki nawiązanym współpracom recenzenckim od Wydawnictw. Potrafię coś kupić tylko po to, by odłożyć na półkę z myślą, że przeczytam w przyszłości. To jeszcze jest ok, bo wiele osób tak robi. Martwią mnie natomiast egzemplarze recenzenckie. Nie zrozumcie mnie źle, ja tu nie narzekam, że do mnie docierają – cieszę się jak dziecko z każdego nowego tytułu. Chodzi mi o to, że czasem ta kolejka książek do przeczytania „za recenzję” wydłuża się niemiłosiernie i zaczyna mi spędzać sen z powiek. Powiecie w tym miejscu: to na cholerę tyle bierzesz!? , nikt Ci przecież nie karze. To znów nie jest takie proste… Raz – działa książkoholizm, chęć przeczytania tytułu upatrzonego jakiś czas temu, wymarzonego, wyczekiwanego i związana z tym niemożność powstrzymania się. Dwa – coraz częściej przychodzą do mnie książki – niespodzianki, tzn takie, których nie zamawiałam, a ktoś po drugiej stronie postanowił mi je mimo wszystko podesłać licząc na to, że jednak przeczytam i zrecenzuję (nie wiem, po co człowiek pisze w zakładce o zasadach współpracy, że wszelkie niespodzianki traktuje jako miłe prezenty i nie poczuwa się do czytania ich, a tym bardziej recenzowania). Trzy – czasem wina leży po stronie Wydawnictwa. Zgłaszasz chęć przeczytania czegoś, wysyłasz e-mail, na który nie dostajesz żadnej odpowiedzi. Nagle (nawet po 2 m-cach!) przychodzi do Ciebie paczka, w której znajdujesz zamawiane tytuły. Nikt tego z Tobą nie uzgodnił, niczego nie potwierdził, a książki dochodzą do kolejki książek „do recenzji”, czytanych „na termin”. Teraz właśnie mam taką sytuację. Egzemplarzy do recenzji stoi na półce pokaźna kolejka (nie mówię tu o kilku, a o kilkunastu!), a mnie goni termin na ich przeczytanie. Miesiąc – 30/31 dni – wydawałoby się, że to dużo czasu. Jednak nie samymi książkami człowiek żyje, są inne obowiązki oraz rzeczy, na które po prostu ma się ochotę (chociażby wypad z dzieckiem, jakiś film). Tymczasem na półce stoją książki do przeczytania, a po drugiej stronie siedzą ludzie oczekujący, że w terminie podeślesz do nich recenzję. I rodzi się we mnie poczucie obowiązku, konieczność wywiązania się z zobowiązań. Odsuwam na bok inne sprawy i czytam… Oczywiście cały czas sprawia mi to przyjemność! Kiedy czytam, przepadam, zatracam się w opowiadanych historiach. Jednak potem spoglądam na zegar, widzę ile czasu znów uciekło mi między palcami… i zaczyna mi być z tym źle. Jestem po prostu zmęczona…

Co zatem zamierzam z tym zrobić? Ha! Dobre pytanie. OGRANICZYĆ TO! Ma to bezpośredni związek z tym, o czym pisałam w poście „Moja przyszłość w blogosferze”. Potrzebuję zmian. Jeśli jednak mam coś zmienić, muszę wpierw zacząć od samej siebie. Bo jeśli czegoś z tym nie zrobię – oszaleję, a być może nawet padnę na zawał (da o sobie znać nerwica, z którą się zmagam od ponad 2 lat). Dość terminów! Dość nerwów z tym związanych! Nie będę gnać na łeb na szyję, żeby tylko wyrobić się w czasie narzuconym mi odgórnie na przeczytanie danego tytułu. Jeśli przez to zakończy się część nawiązanych przeze mnie współprac recenzenckich… no cóż, trudno. Mój czas jest cenny. W końcu to rozumiem. Jak to mówią: lepiej późno niż wcale. Może nie od razu będzie to widoczne, bo przecież wprowadzenie zmian wymaga czasu, ale nie poddam się. Wiem, czego chcę i będę do tego dążyć!

Ps. Nie ograniczę tylko jednego 🙂 Ilości czytanych książek dla dzieci. Raz – że czyta się je zupełnie inaczej niż lektury dla starszych Czytelników. Dwa – obcowanie z nimi, przeglądanie, podziwianie ilustracji sprawia mi niebywałą przyjemność i budzi we mnie wewnętrzne dziecko. I w końcu Trzy – które jest tu najważniejsze – pozwalają mi one spędzać więcej czasu sam na sam z moją córką na czym zależy mi najbardziej.

39 komentarzy

  • Olga Maj 17, 2014 at 12:06

    Bardzo Ciebie teraz wspieram i rozumiem potrzebę przystopowania 🙂 To zawsze tak jest na początku – szał, obsesja i ogólny -holizm na zbieractwo książkowe i konieczność (obowiązkowość wręcz) przeczytania wszystkiego co wpadnie w ręce. Trudno tak normalnie żyć, jak jest rodzina, praca i dom, bo przecież samo życie niesie moc stresów (oj, wiem coś o tym), żeby jeszcze panikować na coś, co przecież jest Twoją pasją. Czytaj dla siebie przede wszystkim, nie dla innych, nie na wyścigi, bo ściganie się z czasem, który leci jak rakieta (mam podobnie – wczoraj pisałam maturę, a za chwilę kończę 28 lat) nie jest zdrowe. Tak więc: wspieram, popieram i trzymam mocno kciuki za zmiany 😀

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 19:54

      Dziękuję 🙂 Każde wsparcie się dla mnie liczy 🙂

      Reply
  • Kiti Maj 17, 2014 at 12:08

    Dokładnie. Mnie też bardzo męczy to czytanie na czas, dlatego w miesiącu biorę tylko już teraz kilka książek do recenzji. Raz, że też mam czasami momenty, że nie chce mi się czytać, a dwa nie lubię mieć więcej niż 3 pozycje w kolejce, bo nie lubię przetrzymywać książek w kolejce. Nie lubię też, jak dochodzą wszystkie w jednym czasie, bo nie wiadomo, za którą się zabrać.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 19:55

      O tak! Te dochodzące w ciągu jednego dnia stresują najbardziej – wszystkie mają ten sam czas na przeczytanie 😉

      Reply
  • Anne18 Maj 17, 2014 at 12:18

    Ja do ponownego wniosku doszłam już pod koniec roku. Zresztą jak spojrzysz na daty dodawania kolejnych recenzji i przerwy między nimi to zrozumiesz o czym mówię, Nie martw się ja mam około 15-20 egzemplarzy do recenzji , ale na szczęście wydawnictwa rozumieją, że studentka ma też inne obowiązki i pasje choć pomału, ale jednak wracam do swojego tempa czytania. Trzymam kciuki. Jak tu biało.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 19:57

      Nie potrzebuje przerw pomiędzy postami. Lubię pisać co dzień, czuję taką potrzebę wręcz. Tylko niekoniecznie muszą to być recenzje, jak dotąd. I dobrze wiedzieć, że nie jestem sama z ogonkiem książek do przeczytania 🙂
      Dziękuję za kciuki, wiele to dla mnie znaczy 🙂
      Biało… ascetycznie… minimalistycznie… tego też potrzebowałam. Nawet wygląd bloga zaczął mnie przytłaczać w pewnym momencie. Ale podoba Ci się? Czy wolisz jednak większe zagęszczenie i kolorystykę?

      Reply
      • Anne18 Maj 18, 2014 at 13:04

        Też nie mówiłam o przerwie między postami tylko recenzjami bo mam mało czasu na czytanie. Osobiście nie lubię białego koloru tzn tylko białego coś bym do tego dodała, ale akurat do bloga pasuje idealnie. Zresztą to jest moje subiektywne zdanie Jakoś tak tu ” czysto” się zrobiło jeśli wiesz co mam na myśli. Zagęszczenia nie lubię podstrony są ok byle nie było ich zbyt dużo. Sama zastanawiam się nad małymi zmianami . Pierwsza to jakiś ładny nagłówek na, którym byłby adres mojego bloga i nazwa. Tylko nie umiem sama stworzyć. Druga to likwidacja zakładek z wyzwaniami i zrobienie jednej Przeczytane 2013-2014 Co o tym myślisz ? Chciałabym je ułożyć w kolejności alfabetycznej, ale to dużo pracy jest może po sesji. Tak wiem , że to mój blog, ale chcę poznać Twoje zdanie Czy tak by lepiej wyglądało?

        Reply
        • Sylwia Węgielewska Maj 26, 2014 at 16:08

          Osobiście jestem jak najbardziej ZA porządkowaniem rzeczy na blogu, zwłaszcza w kwestii zakładek. Sama widzisz, że u mnie widnieje jedna główna np „Wyzwania” i pod nią są podmenu z odpowiednimi latami itp. Rozbijanie na osobne zakładki moim zdaniem tylko aby zajmuje niepotrzebnie miejsce na blogu. Zakładki „Przeczytane (tu rok)” też są dla mnie jak najbardziej OK – bo i sama znów takie posiadam. To nie tyle informacja dla Czytelników, ile dla mnie, żebym miała orientację, ile czytam, czy w danym roku dane mi było przeczytać więcej czy mniej książek. Z pewnością więc wszelkie usystematyzowanie, uporządkowanie wszystkiego na blogu jest jak najbardziej w porządku i jeśli znajdziesz na to czas, postaraj się to ogarnąć. NIe trzeba robić wszystkiego od razu – człowiek by zwariował, zwłaszcza pisząc bloga od długiego czasu i mając mnóstwo opublikowanych postów. Ale stopniowo, krok po kroku, zrobić porządki i będzie ok 🙂

          Reply
          • Anne18 Czerwiec 1, 2014 at 12:05

            Tak właśnie myślałam . Dziękuję.

  • Agnieszka Winkler Maj 17, 2014 at 13:00

    Sama się zastanawiam, kiedy ten czas minął. Niedawno snułam marzenia o samochodzie, studiach, pracy, a tu 18 za 3 lata, mnóstwo wyborów i decyzji do podjęcia! Mnie też się czasami zdarza zapomnieć i przeczytać kilka rozdziałów zamiast się uczyć, a kiedy wieczorem leżę w łóżku żałuję, że zmarnowałam czas na coś innego niż miałam zrobić.
    Na szczęście nie mam tylu współprac co Ty. Nie wyobrażam sobie mieć taki wybór! Choć jest to moim marzeniem. Napisz po prostu do tych ludzi, że chcesz się ograniczyć, że masz mało czasu dla siebie i rodziny. Jestem pewna, że zrozumieją 😉
    Trzymam kciuki i wspieram cię na wszystkie możliwe sposoby

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:02

      Kiedy ja miałam 15 lat… 3 lata do 18… toż to jeszcze kupa czasu 😀 Wszystko przed Tobą, czego Ci zazdroszczę 🙂 U mnie już nieco poukładane życie, wielu rzeczy nie da się cofnąć, i jakoś to tak sobie leci do przodu 🙂
      I powiem Ci, że tu nie chodzi o ilość współprac. Nie ma sensu ich ograniczać. I tak nie biorę co miesiąc od każdego z nich po książce, bo bym jeszcze bardziej oszalała. Po prostu taka ilość pozwala mi na większe manewry, wybór mam szerszy 🙂 Więc pisać do nich nie muszę 🙂 Po prostu sama siebie muszę przystopować i przemyśleć po kilka razy, czy faktycznie każdy tytuł, który wpada mi w oczka koniecznie muszę przeczytać 🙂

      Reply
  • ejotek Maj 17, 2014 at 13:06

    Ja przystopowałam nieco z recenzyjnymi, zaczęłam nie odpisywać na maile z propozycjami, bo zwyczajnie się nie wyrabiam z czytaniem. Za dużo obowiązków codziennych… do tego problemy z cukrzycą córki (wtedy w lutym sporo opóźnienia się zrobiło). Już gdzieś to kiedyś pisałam: gdybym była bezrobotną singielką która na tym zarabia to tylko bym czytała, ale tak nie jest. Teraz mam do przeczytania 6 zaległych + 3 z tego miesiąca i + jeden prezent – to stan samych recenzyjnych a na półkach moje jakieś 300 do przeczytania, tak mniej więcej. Można poczuć zmęczenie… na szczęście nadal to przyjemność.

    Reply
    • Anne18 Maj 17, 2014 at 14:11

      300 o matko? ja mam ok 30 i myślałam, że to dużo.

      Reply
      • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:03

        Oj gdybym była singielką… to zupełnie inaczej by to wyglądało. Wówczas faktycznie mogłabym oddać się tej pasji bez reszty. Nie mieć zobowiązań wobec nikogo…
        300 książek na półkach? Sporo 🙂 U mnie też dużo, może koło 100? Nie wiem, nie liczyłam. Ale z pewnością nie tyle, co u Ciebie 🙂 Masz przynajmniej zapas na bardzo długi czas 🙂

        Reply
      • ejotek Maj 17, 2014 at 20:36

        30 to jedna moja półeczka… 🙂 A jak patrzę na moje to aż mnie żal ściska „kiedy to przeczytam”…

        Reply
        • ejotek Maj 17, 2014 at 20:38

          Miłośniczko – ja przeliczyłam tak orientacyjnie jak je układałam, jest masakra i cóż poradzę. Ale i tak jestem dumna bo znacznie przystopowałam z kupowaniem, jak porównam stosy obecne do tych sprzed roku…
          Zapas jest konkretny – w razie jakiegoś mega strajku autorów, wydawnictw i drukarń jestem zaopatrzona 😛

          Reply
          • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:40

            Tego zaopatrzenia szalenie Ci zazdroszczę 😀 Dobrze drzwi zamykaj, bo najazd zrobię pewnego dnia i wyniosę Ci część zapasów 😉

          • Anne18 Maj 18, 2014 at 13:10

            A ja w przeciwieństwie do Was ostatnią książkę kupiłam sobie na Mikołajki w zeszłym roku gdy szukałam też prezentu dla koleżanki. Nie kupuje nie szukam okazji promocji wyprzedaży odkąd zaczęłam studia rzadko odwiedzam biblioteki pytając o beletrystykę. Moja biblioteczka to głównie egzemplarze recenzyjne prezenty, i zakupy z czasów, kiedy jeszcze nie prowadziłam bloga. Strach pomyśleć co by było gdybym jeszcze kupiła kilka nowości. Nie miałabym gdzie trzymać. Choć nie powiem czasem mnie korci.

          • Miłośniczka Książek Maj 19, 2014 at 20:43

            Tak zupełnie odciąć się od zakupów bym jednak nie potrafiła. Nie szukam namiętnie promocji za promocją. Jednak korzystam z tych, które mnie interesują, na których znaleźć mogę po taniości tytuły, na które od dłuższego czasu polowałam. Tyle tylko że obecnie promocje te dotyczą e-booków. Wersji papierowych staram się w ogóle nie kupować.

  • Alaska Maj 17, 2014 at 13:47

    Rety… Podziwiam i jednocześnie trochę współczuję, gdyż ja nie wyobrażam sobie czytać na siłę czy z jakiejkolwiek konieczności. Rzeczywiście, egzemplarze recenzencki mogą być fajne, jednak idzie za tym też ogromna odpowiedzialność i poświęcenie własnego czasu, które bez wątpienia nie stoi, a ciągle płynie. Gratuluję i wspieram cię w twojej decyzji 🙂 Ja w takiej sytuacji postąpiłabym podobnie 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:05

      Nie czytam na siłę. Nie czuję tego w ten sposób. Nadal sprawia mi to ogromną przyjemność. Tylko po prostu zatraciłam dystans, pewien umiar pomiędzy czasem na czytanie, a innymi codziennymi sprawami.
      Dziękuję za wsparcie 🙂

      Reply
  • AnnRK Maj 17, 2014 at 14:16

    W pełni Cię rozumiem. Sama ograniczam wszelkie współprace, nie chcę ich zbyt wielu, bo widok książek oczekujących na recenzję mnie przytłacza. A przecież nie po to zakładałam bloga, by teraz pisać i czytać „na czas”. Tym bardziej, że przecież często korzystam z bibliotek, czasem udaje mi się coś wygrać i sporo kupuję, a kupuję tylko takie, które naprawdę bardzo chcę przeczytać.
    Na książkach świat się nie kończy, choć są one dla mnie bardzo ważne. Tyle, że po jakimś czasie, nie chcę mieć wśród wspomnień jedynie tych związanych z lekturami…

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:07

      Moja miejska biblioteka niestety jest sporo do tyłu jeśli chodzi o nowości, więc nie często się w niej pojawiam. Trudno mi po prostu znaleźć coś dla siebie :/ Sporo jednak kupuję, zwłaszcza e-booki odkąd dorobiłam się wymarzonego czytnika 🙂
      I masz rację z tymi wspomnieniami. Wolę pamiętać inne rzeczy…

      Reply
  • Beti Maj 17, 2014 at 14:25

    Będzie dobrze, potrzebujesz zmian i wiesz o tym – to już krok do przodu 🙂 weź głęboki oddech 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:07

      Biorę 😀

      Reply
  • ania notuje Maj 17, 2014 at 16:23

    Przede wszystkim trzy razy sprawdzałam adres bloga nim zorientowałam się gdzie jestem 😉
    Sama ostatnio przystopowałam. W końcu, mam czytać dla siebie i dla przyjemności. Recenzenckie przy okazji 😉

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:08

      Tak, sporo się tu ostatnio zmieniło 🙂 Pisałam o tym w ostatnich postach 🙂 Wygląd, przyszła tematyka, a teraz kwestia ograniczenia się w książkoholizmie 🙂 Mam tylko nadzieję, że nowy wygląd Ci odpowiada 🙂

      Reply
  • monweg Maj 17, 2014 at 18:17

    Wiem o czym prawisz. Sama mam tylko cztery nawiązane współprace i nie zamierzam zawierać już dalszych (chyba). Czytanie na czas – przy dużej ilości książek na półce – przestaje być przyjemnością. Jeżeli nie wyrabiasz, to może zrezygnuj tylko z kilku wydawnictw. Wtedy na pewno będzie lepiej.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 17, 2014 at 20:10

      Też tak kiedyś pisałam, z tym „chyba”. A potem pojawiła się jedna, druga… propozycja, zwłaszcza od wydawnictw, na których mi strasznie zależało, i cóż, nie było siły, człowiek się zgadzał 🙂
      I to nie tyle, że nie wyrabiam, bo tak nie jest. Czasowo nadal się mieszczę. Tylko że coraz więcej czasu przeznaczam na czytanie, a inne sprawy odchodzą na drugi plan. Stąd postanowienie o ograniczeniu. Muszę przystopować :/

      Reply
  • magdalenardo Maj 18, 2014 at 01:03

    Kochana, jakbym czytała o sobie kilka miesięcy temu 🙂
    Bardzo, bardzo ograniczyłam współpracę z wydawnictwami. Trudno mi tylko odstawić wydawnictwa dla dzieci, bo w ten sposób pozyskuję książki dla szkoły.
    Na początku jak to wszystko się zaczęło to nie umiałam uwierzyć w swoje szczęście. Świat Książki rozpieszczał mnie takimi cudnymi tytułami, że nie sposób było wybrać jednej pozycji, a do tego inne wydawnictwa… dopiero gdy zaczęło mnie to męczyć oprzytomniałam.
    Ty masz na półce 300 nie przeczytanych książek, a ja… ponad 800! Któregoś dnia pomyślałam sobie, że przecież na nich też mi tak bardzo zależało, więc i tak tracę. Co za różnica czy tracę na tych otrzymywanych od wydawnictw (w przypadku zaprzestania współpracy), czy na tych, które zalegają od miesięcy na moich regałach? Ano jest różnica! Z moimi nikt mnie nie goni, nie mam terminów itd.
    Obecnie zalegam z kilkoma recenzjami, ale nie spinam się. Jeśli wydawca się wycofa ze współpracy trudno. W zasadzie z tymi, z którymi aktualnie współpracuję nie ustalałam konkretnych terminów, sama uważam, że miesiąc to maksymalny czas na wywiązanie się z zobowiązania, ale… nie zawsze się udaje.

    Teraz w pracy mam taki młyn, że nie wiem jak się nazywam i jestem w stanie czytać tylko książki dla dzieci, bo wymagają ode mnie mało czasu, no i mogę przeczytać je „za jednym zamachem” – nie znalazłam lepszego określenia.

    Potrzebuję też czasu na odwiedzanie innych blogów. Sobotnie wieczory to jednak za mało…

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 18, 2014 at 09:52

      Te 300 książek na półce to nie ja, a ejotek 🙂 U mnie będzie gdzieś 1/3 tej ilości do przeczytania 🙂 Za to Twoje zbiory… szczęka w dół mi spadła jak przeczytałam 😀 800 książek!! JEJU 😀 Gdzie Ty to mieścisz?
      Też nie zamierzam właśnie rezygnować za nic w świecie ze współprac z wydawcami książek dziecięcych z powodów, o których wspominałam wyżej. Uwielbiam je miłością wielką i nic tego nie zmieni 🙂
      Współczuję sytuacji w pracy. Mam nadzieję, że już niedługo będziesz miała już większy spokój 🙂

      Reply
  • magdalenardo Maj 18, 2014 at 21:32

    No właśnie doczytałam, że to u Ejotka… sama widzisz, że już nie czytam ze zrozumieniem :p
    Książki mam wszędzie… nawet w szkolnej bibliotece wygospodarowałam sobie jeden regał… ale już dawno jest przepełniony. Tamte książki pożyczam koleżankom z pracy żeby też skorzystały.
    Muszę przystopować, bo i w domu i tam już nie mam miejsca 🙁

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 19, 2014 at 20:41

      Znam ten problem, choć ilościowo jeszcze nie na taką skalę. Jednakże już teraz upycham książki gdzie się da i nie podoba mi się to… Wolałabym, aby wszystkie ładnie stały, prezentowały się na półkach, miały godne miejsce, a nie tak czasem byle było… 😉

      Reply
  • Alicja Maj 24, 2014 at 10:09

    Twoje tempo jest szalone to prawda, a każdy z nas potrzebuje więcej czasu wolnego, trzeba zwolnić :))

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 24, 2014 at 10:11

      Dokładnie tego mi trzeba. Przeczytam wszystkie książki, które stoją w kolejce recenzyjnej podesłane przez Wydawnictwa i stop, basta, ograniczenie 🙂

      Reply
  • Karolka Maj 26, 2014 at 15:56

    hej,
    trafiłam na tego posta całkiem przypadkiem, przeczytałam i.. trochę się zdziwiłam. Bo wiesz – ja rozumiem o co ci chodzi, też kiedyś miałam podobnie, ale nigdy nie zapomniałam, że czytam tylko i wyłącznie dla przyjemności. I mimo, że robię sobie jakieś kolejki i stosiki to i tak czytam to co chcę – bo jeśli nagle poczuję, że mam ogromną ochotę na Montgomery, którą uwielbiam i którą znam już prawie na pamięć, to ją czytam, ponieważ wtedy od razu jest mi lżej!
    A to co cię przytłacza tak bardzo sama osobiście wzięłaś sobie na kark, sama się tego podjęłaś, więc nie możesz obwiniać nikogo innego oprócz siebie. Nie chcę Cię urazić ani obrazić, ale zamiast zrzucać winę na wydawnictwa, osądź siebie i zobacz, że to wszystko jest na twoje prywatne życzenie!
    I.. może warto sobie zrobić jakąś przerwę od czytania albo ustalić czas – godzinę, dwie w trakcie dnia – gdy będziesz czytać, a resztę przeznaczyć po prostu na życie? :))

    Pozdrawiam – Karolka

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Maj 26, 2014 at 16:02

      Czy ja kogoś obwiniam? A tym bardziej Wydawnictwa? Sama napisałam, że działa tu książkoholizm, czyli jak widzisz jestem świadoma uzależnienia od książek jako takich. O Wydawnictwach wspomniałam jedynie w tym aspekcie, że lubią podsyłać coś, czego się NIE zamawiało i oczekują, że jednak to przeczytam.
      „Nie chcę Cię urazić ani obrazić, ale zamiast zrzucać winę na wydawnictwa, osądź siebie i zobacz, że to wszystko jest na twoje prywatne życzenie!” -> w tym momencie niestety to robisz przez dodanie tego wykrzyknika na końcu = najzwyczajniej mi to wykrzyczałaś, podniosłaś ton, a to już miłe nie jest. I jak pisałam – nikogo przecież nie obwiniam, gdzieś Ty to wyczytała?

      Reply
  • Tetiisheri Maj 26, 2014 at 17:01

    Doskonale Cię rozumiem i jak już sama wiesz, ja również musiałam ograniczyć moją blogową działalność. Nie rezygnuję, jestem nadal, jednak na początku roku uświadomiłam sobie, że za dużo czasu poświęcam książkom, że choć to bardzo przyjemne, nie chcę tak. Doszły do tego inne sprawy, o których wspominałam przy okazji innego Twojego posta. I nie żałuję swojej decyzji ani trochę. Nadal czytam i recenzuję, nadal otrzymuję książki do zrecenzowania, inne, które chcę mieć u siebie na półce, po prostu kupuję, jak na mola przystało 🙂 Mam teraz zdecydowanie więcej czasu dla rodziny, a to ona jest moim priorytetem. Właśnie w ten weekend byliśmy nad jeziorem. Cuuudownie spędziliśmy czas, a moje myśli krążyły tylko wokół męża i synka, a nie jak bywało wcześniej wokół książki do zrecenzowania i terminu oddania recenzji. Podobnie jak i Ciebie, zaczęły mnie te terminy przytłaczać, a gonienie z recenzjami przestało mi się podobać. Teraz jest idealnie :))) Życzę, by i u Ciebie wszystko ułożyło się po Twojej myśli :))

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Maj 26, 2014 at 18:11

      Dziękuję 🙂 Mam nadzieję, że tak będzie 🙂 Będę do tego dążyć 🙂

      Reply

Leave a Comment