„Chwile ostateczne” – Marcin Gryglik

Pewnego dnia niewielkie, podwarszawskie miasteczko Boguty nawiedza trzęsienie ziemi. Zdarzenie samo w sobie dziwne, jako że do takowych na ziemiach polskich dochodzi bardzo rzadko, a jeśli już, to są one niezbyt silne. To, mające miejsce w Bogutach, doprowadza do zawalenia się mostu na Wiśle. A potem robi się jeszcze dziwniej…

Okazuje się bowiem, że nie działa telewizja, ani internet. Radio co prawda łapie stacje, ale tylko lokalne. Jakby tego było mało wszelkie próby opuszczenia miasta kończą się niepowodzeniem. Jednym słowem Boguty zostały odcięte od reszty świata.

Tylko czy on aby jeszcze istnieje?

Na to pytanie starają się odpowiedzieć mieszkańcy miasta. Próbują znaleźć rozwiązanie zagadki dotyczącej tego, co jest przyczyną obecnego stanu rzeczy. Zakrzywienie czasoprzestrzeni? Ingerencja UFO? A może coś zupełnie innego?

Ale to nie koniec ich problemów. W tajemniczych okolicznościach zaczynają znikać mieszkańcy miasteczka, a także niektóre… z budynków. Jakby tego było mało, po ulicach krąży morderca, którego krajowa prasa ochrzciła mianem Wyprawiacza Skór…

„Dawniej mówiło się, że żyjemy w czasach ostatecznych. Teraz żyjemy w chwilach ostatecznych.”

„Chwile ostateczne” to powieściowy debiut Marcina Gryglika – z wykształcenia dziennikarza, zawodowo pracownika dużej medialnej korporacji, który literacko zadebiutował sześć lat temu opowiadaniem „Kot” w piśmie „Science Fiction, Fantasy & Horror”.

Gatunkowo – dzieło niejednoznaczne, nie dające się sztywno zaszufladkować. Jest to bowiem mieszanka thrilleru, sensacji, grozy, zahaczającej o elementy dramatu.

Lekkość pióra i ogólnie niezły styl autora owocują tym, że książkę czyta się całkiem przyjemnie. Widać jednak, że ma się do czynienia z autorem stawiającym pierwsze kroki w literackim świecie. Nie wszystko bowiem jest takie, jak być powinno.

Gryglik pisze bardzo nierówno. Po naprawdę mocnym wstępie, dającym nadzieję na taką samą dalszą część lektury, następuje stanowczy spadek zarówno tempa akcji, jak i samego napięcia. Chwilami co prawda powracają (jak chociażby świetna akcja na komisariacie, którą chętnie zobaczyłabym na szklanym ekranie), ale stanowczo za rzadko. Większość książki opiera się na toczonych pomiędzy bohaterami rozmowach i dywagacjach o zaistniałej sytuacji, w które zbyt często wplatają się powtórzenia. I choć same dialogi są żywe, nie pozbawione emocji, to jednak spowalniają całą akcję.

Kolejna sprawa – nielogiczne zachowanie mieszkańców miasta. Kilka osób donosi, że Bogut nie da się w żaden sposób opuścić. Normalna reakcja? Nie wierzę – idę sam sprawdzić, a kiedy okazuje się, że to jednak prawda, to wybucha panika, szerzą się grabieże, rozróby. Słowem – chaos. A co robią tubylcy miasta? Przechodzą nad tym do porządku dziennego i próbują żyć dalej jakby nigdy nic. Następnie zaczynają znikać w tajemniczych okolicznościach ludzie oraz budynki I co? Przedstawiciele władz miasta, policji i prasy jedynie rozmawiają, przy okazji walcząc o stołki (tu na plus dla autora za ukazanie odwiecznej walki pomiędzy polityką a religią). A cała reszta? Zgadnijcie.

Co prawda ostatnie strony książki oraz samo zakończenie stanowią odpowiedź na powyższe, wymienione przeze mnie zarzuty, jednakże dopóki do nich nie dotrzemy, dopóty kręcić będziemy głową z niedowierzaniem patrząc na zachowanie mieszkańców miasta i wszystko inne, co ma miejsce na kartach powieści.

A skoro mowa o zakończeniu. Z jednej strony – całkiem fajny pomysł, choć nie do końca był dla mnie tajemnicą, gdyż domyśliłam się go znacznie wcześniej. Z drugiej – niejasny, gdyż pozostałam z pytaniami, na które chciałabym poznać odpowiedzi. Podejrzewam jednak, że „Chwile ostateczne” kontynuacji mieć nie będą, więc zmuszona będę pozostać w sferze domysłów.

Czy warto więc sięgnąć po „Chwile ostateczne”? Choć nie pozbawione wad, są jednak ciekawą historią, z nietuzinkowym zakończeniem, która mimo wszystko może spodobać się czytelnikom – choć ci bardziej wymagający będą zapewne kręcić nosem. Decyzja należy więc do was.

Moja ocena: 3/6

Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka
Liczba stron: 312
ISBN: 978-83-7835-459-8

Videograf

1 Comment

  • Elfik Book Lipiec 13, 2016 at 16:12

    Jakoś nie przekonuje mnie do siebie ta historia. Nie przepadam za takimi powiedzmy katastroficznymi książkami. O wiele bardziej lubię filmy tego typu. Myślę, że to powieść nie dla mnie…
    Pozdrawiam 🙂

    Reply

Leave a Comment