Chcesz wygrać powieść „Szukając Alaski”? Jeśli tak – to zapraszam!

Wielkimi krokami zbliża się premiera powieści Johna Greena „Szukając Alaski” (9 październik). Z tej okazji zapraszam Was do wzięcia udziału w moim konkursie, w którym do wygrania będzie jeden nowiutki, pachnący farbą drukarską egzemplarz w/w książki. Cieszycie się? 🙂

Szukając Alaski

Życie Milesa Haltera było totalną nudą aż do dnia, gdy zaczął naukę w równie nudnej szkole z internatem. Wtedy spotkał Alaskę Young.

Piękną, inteligentną, zabawną, seksowną, szaloną i do bólu fascynującą. Alaska owinęła sobie Milesa wokół palca, wciągając do swojego świata i kradnąc mu serce. Czy dzięki niej chłopak odnajdzie to, czego szuka? Wielkie Być Może – najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.
Głęboko poruszający debiut Johna Greena, porównywany z przełomowym Buszującym w zbożu J.D. Salingera, to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.

Aby Was dodatkowo zachęcić do wzięcia udziału w konkursie zapraszam do zapoznania się z moją recenzją tej powieści 🙂

Regulamin konkursu

  1. Organizatorką konkursu jestem ja, autorka strony Magiczny Świat Książki
  2. Nagrodę w konkursie stanowi nowy egzemplarz książki „Szukając Alaski” Johna Greena przekazany przez Wydawnictwo Bukowy Las
  3. Udział w konkursie mogą wziąć wszystkie osoby posiadające adres do wysyłki nagrody na terenie Polski
  4. Konkurs rozpoczyna się w dniu 6 października i trwać będzie 2 tygodnie, tj do 20 października (zgłoszenia przyjmowane będą do godz 23:59)
  5. Zwycięzca konkursu będzie miał 3 dni, od momentu ogłoszenia wyników, na przesłanie na mój adres e-mail (milosniczkaksiazek@onet.pl) adresu, na który ma być przesłana nagroda
  6. Nagroda zostanie przesłana do zwycięzcy w ciągu 7 dni roboczych od momentu otrzymania od niego adresu, na który ma być wysłana nagroda

Prawidłowe zgłoszenie do konkursu

  1. W komentarzu należy wyrazić chęć wzięcia udziału poprzez standardowe „zgłaszam się”
  2. W komentarzu należy podać adres e-mail w celu szybkiego kontaktu ze zwycięzcą
  3. Na swoim blogu/stronie należy zamieścić baner konkursowy (widoczny poniżej) linkujący do tego postu; przy czym należy podać mi link do miejsca, w którym został on umieszczony -> szybsza weryfikacja poprawności zgłoszenia
  4. Można, ale nie jest to obowiązkiem, dodać moją stronę do obserwowanych, polubić na Facebooku, bądź Twitterze. Będzie mi bardzo miło 🙂 Nie wpływa to jednak na wynik konkursu.
  5. Można, ale nie jest to obowiązkiem, poinformować na swojej stronie/blogu o trwającym u mnie konkursie. Dzięki temu być może więcej osób zdoła się o nim dowiedzieć. Z góry dziękuję.
  6. I na sam koniec małe zadanie. W komentarzu należy udzielić odpowiedzi na poniższe pytanie:

„Jak żyć, kiedy nasze życie przyćmiewa żal (…) Jak wydobyć się z tego labiryntu cierpienia?”

Napiszcie proszę (krótko, w kilku zdaniach!), jak Wy radzicie sobie z gorszymi dniami, z własnymi smutkami, chandrą. Co Wam wówczas pomaga?

Szukając Alaski - konkursbezpośredni link do baneru

http://magicznyswiatksiazki.pl/wp-content/uploads/2013/10/Szukając-Alaski-konkurs.jpg

32 komentarze

  • Drrim 6 października 2013 at 12:40

    Zgłaszam się! 🙂
    kamila13@wp.eu
    Podlinkowany banner: http://domowa-biblioteczka-drrim.blogspot.com/p/konkursy.html

    Odp.: Na jesienną chandrę najlepiej działa na mnie zaszycie się pod kocem z gorącą herbatą, z książką lub ze słuchawkami i z moim koteckiem kochanym. Potem jestem jak nowo narodzona. 🙂

    Reply
  • Czarny Kapturek 6 października 2013 at 12:59

    Zgłaszam się.
    kapturekczarny@gmail.com
    Link do bannera: http://everydayxbook.blogspot.com/p/konkursy_10.html

    Odpowiedź: Ja swoje chwile smutku przeczekuję, bo gdy nachodzą mnie „złe” uczucia często nie mam na nic ochoty, ewentualnie włączę sobie naprawdę głośno któryś z moich ulubionych zespołów. A często, gdy jestem zła to sprzątam. Wówczas budzi się we mnie mania czystości, a mój pokój lśni jak nigdy. 🙂

    Reply
  • Mol Książkowy 6 października 2013 at 13:06

    Zgłaszam się. 🙂
    asia.bolly@wp.pl
    Banerek: http://kto-czyta-ksiazki.blogspot.com/ po prawej stronie 🙂

    Jak wydobyć się z tego labiryntu cierpienia? Otóż sądzę, że nie powinniśmy tego robić. Trzeba pogodzić się z żalem, cierpieniem i smutkiem, gdyż jest to nieodłączny element naszego życia. Gdybyśmy wyzbyli się tych uczuć czym by było dla nas szczęście? Niczym. Czy bogatego ucieszy, gdy dostanie 5 zł? Najpierw trzeba coś stracić, aby później coś zyskać. Musimy nauczyć się żyć z żalem, ale jednocześnie dostrzegać piękno świata. Właśnie w ten sposób sobie pomagam, gdy mam gorsze dni. 🙂

    Reply
  • Kiti 6 października 2013 at 13:31

    Zgłaszam się
    recenzjekiti@gmail.com
    link do banerka: http://recenzje-kiti.blogspot.com/p/konkursy.html

    Ja zazwyczaj, jak się gorzej czuję to albo odpoczywam, albo zabieram się za czytanie jakiejś lekkiej książki, najlepiej dziecięcej, gdyż one mnie niesamowicie odprężają. Wystarczy kilka takich pozycji i wszystko wraca do normy:)

    Reply
  • Daria CreatedEternity 6 października 2013 at 13:45

    Gdy dopada mnie chandra, gorszy dzień w takich chwilach zwykle siadam na swojej kanapie tuż przy oknie, okrywam się miękkim kocem, robię sobie ciepłą herbatę, włączam w komórce swoją ulubioną piosenkę i patrzę na chmury, które szybują po niebie, albo czytam książkę. Wtedy moje ciało się relaksuje, umysł odpoczywa i cały smutek, zdołowanie znika.

    Zgłaszam się.
    createdeternity@interia.pl
    Baner po prawej na dole: http://createdeternity.blogspot.com/

    Reply
  • KasiaZ 6 października 2013 at 13:52

    Jak żyć gdy przyćmiewa żal…cóż było u mnie tak źłe że oczu otwierać się nie chciało:-(…znalazłam punkt zaczepienia w swojej rocznej córce…wstawałam dla niej i zwyczajnie pozwalałam sobie płakac, cierpieć…aż czas sam zrobił swoje. Czyli dać czasowi czas i mieć swoją kotwicę by trwać i egzystować…a powoli wróci sie do „normalnego” życia …i tylko rysa na sercu przypomina o bołu.

    Reply
    • Miłośniczka Książek 6 października 2013 at 15:14

      proszę wypełnić prawidłowo zgłoszenie 🙂 sama odpowiedź na pytanie nie wystarczy, abym mogła je uznać 🙂

      Reply
      • KasiaZ 6 października 2013 at 23:10

        Uzupełniam..sama zauważyłam braki zgloszeniowe ale junior mój nie dal poprawić. Dodaję że;
        Zgłaszam się!
        kasiek_55@poczta.fm
        https://www.facebook.com/katarzyna.zapalska.1

        Jak żyć gdy przyćmiewa żal…cóż było u mnie tak źle, że oczu otwierać się nie chciało:-(…znalazłam punkt zaczepienia w swojej rocznej córce…wstawałam dla niej i zwyczajnie pozwalałam sobie płakać, cierpieć…aż czas sam zrobił swoje. Czyli dać czasowi czas i mieć swoją kotwicę by trwać i egzystować…a powoli wróci się do „normalnego” życia …i tylko rysa na sercu przypomina o bólu.

        Dziękuję za przypomnienie i pozdrawiam.

        Reply
  • Paulla1978 6 października 2013 at 15:05

    Cierpienie jest naturalną koleją naszego życia…. cierpimy jako dzieci, gdy się nieszczęśliwie zakochamy, zawiedzie Nas przyjaciel,ktoś Nas niesprawiedliwie oceni, czy w końcu nie docenia Nas rodzina,szef, żona,mąż czy dziecko.
    Żal……. czego żałować, tego,że uczymy się życia na własnych błędach??? Ciszy między żoną i mężem,gdy szarość dnia nie pozwala cieszyć się życiem?
    Trzeba iść do przodu! chwytać każdy dzień a życie wyciskać jak cytrynę, a kiedy tego jest za mało wystarczy,że moja 10-cio letnia córcia przyjedzie przytuli się i po cichu mi powie ”mami kocham Cię” :))

    Reply
  • Sara Stachowiak 6 października 2013 at 17:05

    Zgłaszam się – tajus88(at)gmail.com ; podlinkowany baner w panelu bocznym strony głównej mojego bloga http://tajusczyta.blogspot.com/ .
    Tak naprawdę ciężko jest szybko pozbyć się uczucia cierpienia czy bólu – jeśli takowe mnie dopada, wówczas nawet na czytaniu książek czy oglądaniu odprężającego serialu nie jestem w stanie się skupić. Dlatego najpierw staram się dokładnie przeanalizować raz jeszcze (także w towarzystwie mojej najlepszej przyjaciółki – mamy) całą sytuację, która to cierpienie spowodowała, wyciągnąć z niej wnioski, by w przyszłości albo starać się uważać, by nie popełniać podobnych błędów, albo coraz lepiej umieć przyjmować do swego życia owo cierpienie. Dopiero kiedy pierwszy stres, pierwsze smutki nieco zblakną, jestem w stanie sięgnąć po jakąś książkę lub ołówek, by przy akompaniamencie ulubionej muzyki coś narysować.

    Reply
  • Patrycja Waniek 6 października 2013 at 17:55

    Zgłaszam się! 🙂
    patusia.dorota@o2.pl
    Podlinkowany banner:
    http://ksiazkowyswiatpatrycji.blogspot.com/p/konkursy.html

    Coraz zimniej jest na dworze,
    nawet w dzień zostaję w „norze”.
    Nie wyściubiam nosa z chatki,
    za to sięgam po herbatki,
    malinową, truskawkową,
    czasem nawet cytrynową.
    W rękę biorę nowe książki,
    nic nie wiążę w żadne wstążki,
    biorę kubek i miksturę,
    w net zaczynam już lekturę.

    Pozdrawiam.

    Reply
  • alicjamagdalena 6 października 2013 at 19:19

    Zgłaszam się!
    obserwuję: alicjamagdalena
    alkatraz007@o2.pl
    baner na: http://transfuzjawyobrazen.blogspot.com/

    Gdy dopada mnie chandra muszę zjeść coś słodkiego, włączam moją mp3 i poziom dźwięku ustawiam na full, aż muzyka przedziera mi się w głąb mojej duszy. Daję upust mojemu smutkowi i płaczę, aż zabraknie mi łez, wtedy czuję się oczyszczona. Kiedy jest ładna pogoda (bez deszczu, śniegu, mrozu, wiatru) idę biegać i gnam ile sił w nogach, aż wszystkie złe emocje ze mnie opadną. Czasem wystarczy mi zwykła rozmowa z przyjacielem, lżej mi na sercu, kiedy mogę się komuś wyżalić 🙂

    Reply
  • Katarzyna K 7 października 2013 at 14:02

    Zgłaszam się!
    elementarz90@gmail.com
    Banerek jest tutaj: http://skrytkaslow.blogspot.com/p/konkursy.html

    Ze smutkami radzę sobie raczej sama. Wolę ten czas spędzić sama niż z kimś, ponieważ nie lubię współczucia i litości. Najchętniej zamykam się wtedy w pokoju, piję dobrą herbatę i próbuję rozwiązać swoje problemy, układając swoje plany w głowie. Często też zatapiam się w lekturze, niektóre książki naprawdę podsuwają nam pomysły na to, jak zmienić bieg swojego życia.

    Reply
  • Roue 8 października 2013 at 20:53

    Zgłaszam się 🙂
    roue_swiat_ksiazek@op.pl
    Banner na blogu roue-swiat-ksiazek.blogspot.com w zakładce „Rozdania”.
    Nie raz zastanawiałam się nad żalem, nad dziwnością tego świata. Można by zasnąć… i nie obudzić się już nigdy. To… załatwiłoby wszystkie problemy. Ale… ja nie jestem słaba, mam odwagę żyć, żyć nawet wśród żalu i bólu. Z labiryntu cierpienia mogę wydostać się z uśmiechem, z dumnie podniesioną głową, z myślą, że nie jestem słaba. Że mam odwagę żyć. Mogę ulepszać ten świat, pozbywając się do niego żalu, dostrzegać w każdym geście szczęście. Dostrzegać miłość, którą otaczają nas inni.

    Reply
  • Ciarolka 9 października 2013 at 18:34

    Zgłaszam się:)
    E-mail: karolina.j516@gmail.com
    Baner dodałam na blogu: http://www.zaczytanawksiazkach.blogspot.com
    Na Facebooku i innych lubię już od dawna 😉

    A teraz moja odpowiedź. Zacznę od tego, że nienawidzę „tych” chwil – zresztą chyba nikt nie lubi mieć chandry, czy inaczej doła;) W takich chwilach staram się uciec z tego świata w inny, tak naprawdę nieistniejący. Są to książki czy seriale, w których mogę przeżywać problemy czy radości z bohaterami, przenieść się w całkowicie inny wymiar. Zazwyczaj pomaga mi to zapomnieć o przyczynach mojego smutku, a często podejść do nich z zupełnie innej strony;) Jeśli to nie pomaga to siadam sobie z moją Mamą i rozmawiam – jej rada, dobre słowo pomagają zwalczyć zły nastrój i nastawić się pozytywnie;)

    Reply
  • Natala 11 października 2013 at 19:39

    Zgłaszam się!
    mail: xdnatala@gmail.com
    Baner tutaj: http://faaantasyworld.blogspot.com/p/konkursy_22.html na samym dole zakładki 🙂
    Lubię fb jako Fantasy world
    Na chandrę dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest książka. Taka w której dużo się dzieje i z której można się pośmiać. Zwykle w takich chwilach sięgam po lekturę pana Rafała Kosika p.t. „Felix, Net i Nika”, bo to ona pomaga mi trochę inaczej spojrzeć na świat i oczywiście pomóc w kłopotach. Czasami też dobra jest dla mnie rozmowa z przyjaciółką – razem plotkujemy, śmiejemy się, doradzamy wzajemnie. No bo kto zrozumie lepiej, niż rówieśniczka, która ma podobne problemy?

    Reply
  • Zaczytana 11 października 2013 at 23:11

    Zgłaszam się!

    E-mail: bergel.joanna@gmail.com

    Miejsce z banerem: https://www.facebook.com/joanna.bergel?ref=tn_tnmn

    Nic tak nie pomaga wyjść z cierpienia jak garstka prawdziwych przyjaciół. Najlepiej spotkać się z nimi, porozmawiać i zrobić razem coś ciekawego a zaraz świat nie będzie wydawał się już taki wrogi. Z dedykacją dla najbliższych 😉

    Reply
  • Bidon 13 października 2013 at 18:18

    Zgłaszam się!
    e-mail: ksiazki-moim-okiem@wp.pl
    Banerek: http://ksiazki-moim-okiem.blogspot.com

    Przebieram jeansy na dresy. Buty zmieniam na moje ulubione adidasy. Zakładam słuchawki na uszy i biegnę. Czy to wieczór, czy południe, czy pięć minut do obiadu, czy deszcz, czy 40 stopni upału. A jeżeli coś zdołuje mnie w szkole to po prostu kiedy znajdę się w domu rzucam wszystko i WTEDY idę biegać. Pół godziny dość szybkiego biegu i nie mam siły na smutki i wkurzanie się. No, a potem jeszcze tabliczka czekolady 😀

    Reply
  • Dominika 17 października 2013 at 13:56

    Wyrażam chęć do udziału w konkursie.

    Odpowiedz na pytanie:
    Różnie to bywa. Najczęściej pomaga mi dobra książka. Uwielbiam czytać i kolekcjonować książki. Gdy czytam czuje się jak w swoim żywiole 🙂 No ,a gdy nie ma co czytać to ćwiczę. Zazwyczaj Ewe Chodakowska. 45 min ćwiczeń a naprawdę uszczęśliwia 😉 Jesień nie jest zła! Pozdrawiam i całuje :*

    e-mail:polna1497@o2.pl

    Reply
  • scatterflee 19 października 2013 at 14:35

    zgłaszam się, zgłaszam! 🙂
    mdwajs@gmail.com

    banner: http://nostalgia-stron.blogspot.com/p/konkursy.html

    Odp. Czekolada, książki i koty! Niezawodne połączenie. Nie znam lepszego sposobu na najgorszy smutek, niż mój kochany czarny futrzak, przytulający się i miauczący, jak gdyby rozmawiał, dobra książka, najlepiej fantastyczna, na kolanach, która pozwala mi zapomnieć o wszystkim, wkręcić się w zupełnie inną krainę. Ostatni punkt – czekolada – podobno podczas jedzenia wydzielają się endorfiny, hormony szczęścia. A więc – fizyczny sposób na poprawę nastroju. Nie wiem, czy jest to medycznie udowodnione, ale w moim przypadku faktycznie działa. To jest najważniejsze 🙂
    Wtedy nie ma mnie dla świata, przez chwilę nie istnieję. I choć nie zawsze pomaga całkowicie, na pewno jest łatwiej poradzić sobie z tym, co mnie nęka.
    Polecam 🙂

    Reply
  • Juliette 19 października 2013 at 17:46

    Zgłaszam się! 🙂
    email: julie08642@gmail.com
    banner tutaj: http://lostinworldofwords.blogspot.com
    Wiem, że może to nie będzie zbytnio oryginalna odpowiedź, ale na jesienną chandrę zawsze pomagają mi książki. Kilka przeczytanych w ciszy stron, pod ciepłym kocykiem i psem u boku. Zwyczajne oderwanie się na chwilę od ponurej pogody i ponurego nastroju 🙂 Działa zawsze 😀
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply
  • Rosemarie 20 października 2013 at 11:42

    Zgłaszam się!
    email: xrosemarie@wp.pl
    banner na moim blogu: http://www.mojeksiazkoweniebo.blogspot.com

    Gdy dopada mnie jesienna chandra najczęściej robię sobie czarną herbatę z łyżką miodu, siadam koło okna owinięta w ciepły koc i czytam książkę, niekoniecznie nową, ale czasami i taką, którą czytałam już x razy. Taką, która zawsze poprawia mój humor i ma specjalne miejsce w moim sercu. Bywa też tak, że zamiast poczytać oglądam seriale, które zawsze poprawiają mi humor.

    Reply
  • Sol 20 października 2013 at 13:02

    Może ostatni będą pierwszymi, więc ZGŁASZAM SIĘ w ostatniej chwili 🙂
    email: shadow-sol@wp.pl
    baner (chociaż pewnie niewiele da jego zamieszczenie, to jednak regulamin spełniam): http://sol-shadowhunter.blogspot.com/

    Jak ja sobie radzę ze smutnym nastrojem, chandrą, tudzież gorszymi dniami? Ciężko mi odpowiedzieć, bo ostatnio właśnie dominuje u mnie strasznie zły nastrój i sobie z nim… nie radzę 🙂
    Niemniej powiem czego próbuję i co mi zazwyczaj pomaga. Na pewno bajki! To jest coś, co zawsze mi pomaga, a kiedy oglądam je z dzieciakami (nie moimi własnymi, takie rodzinne wspólne brzdące) i kiedy słyszę ich śmiech i widzę wygłupy to nie sposób się smucić. Ich śmiech jest lekiem na całe zło i zawsze, ale to zawsze mi pomaga! Kiedy chcę się oderwać od szarej rzeczywistości, to na pierwszym miejscu jest książka – jaki gatunek? Zależy. Czasem jest to jakaś banalna romantyczna obyczajówka, a czasami świetne fantasy. Muzyka również działa kojąco, aczkolwiek ja mam dziwny system… Kiedy jestem zła, to zamiast słuchać jakiejś uspakajającej pioseneczki, to słucham mocnych brzmień. Zaś kiedy jestem smutna, to słucham melancholijnych – wiem dziwna osobistość ze mnie.

    Na chwilę obecną przychodzi mi na myśl jeszcze zabawa z moimi kochanymi zwierzakami. Świadomość, że one mnie kochają zawsze i pomimo wszystko – działa strasznie kojąco i kiedy patrzę w ich ufne i pełne miłości ślepia, to wiem, że trudy i smutki dnia są odległe na ten czas 🙂

    Pozdrawiam!

    Reply
  • Nutinka 20 października 2013 at 14:07

    Zgłaszam się.
    danutinka@gmail.com
    Banerek jest po prawej stronie, w lewej kolumnie.
    Obserwuję gdzie mogę. 😉

    Nie będzie odkryciem, że na smutki i chandrę najlepsza jest dobra książka, prawda? Ale na mnie jeszcze lepiej działa dobry film na podstawie dobrej książki, np. „Smażone zielone pomidory”. Potrafi pokazać, że można inaczej spojrzeć na nieszczęście, które właśnie mnie spotkało, odmiennie potraktować problem, tak naprawdę dający się rozwiązać i tylko pozornie przerastający moje możliwości. Zarówno film, jak i książka, są niezawodnie optymistyczne, mimo podejmowania trudnej problematyki, a może właśnie dzięki temu. Potrafią skłonić do zadumy i rozbawić – dobre na każdy trudny czas.

    Reply
  • Dizzy 20 października 2013 at 14:16

    Zgłaszam się! :3
    E-mail: alcia1993@op.pl
    Banderek: http://dreams-like-butterflies.blogspot.com/

    Smutki rzadko mnie odwiedzają, ale kiedy już witają w moich skromnych progach, to częstuję je ulubioną herbatką o smaku grzanego wina. Następnie, owinięci kocami siadamy razem przy oknie mojego pokoju i popijając ciepły napój, piszemy w moim zeszycie melancholijne teksty i wiersze, spoglądając ukradkiem na ponury świat za oknem. Myślę, że nawet lubię te Smutki – są dobrymi powodami do rozmyślań i sięgnięcia po coś słodkiego bez jakichkolwiek wyrzeczeń. Zdarzy nam się nawet obejrzeć wspólnie jakąś niedorzeczną komedię, która choć nie ma najmniejszego sensu to poprawia mi nastrój. Niestety, goszczone Smutki zwykle wtedy opuszczają moje cztery kąty – chyba nie lubią się śmiać. Zawsze jednak ich cząstka zostaje w moim sercu, ale wieczór w fikcyjnym świecie czytanej powieści sprawia, że i o tej cząstce zapominam dopóki, dopóty Smutki nie odwiedzą mnie kolejny raz…

    Reply
  • Sophie 20 października 2013 at 22:29

    Zgłaszam się. 🙂 Mam nadzieję, że uda mi się wreszcie zapoznać z twórczością tego autora. 🙂
    E-mail: nicole.k@poczta.onet.pl
    Banner: http://bucherwelt.blogspot.com/ Z prawej strony, troszkę w dół. 😀

    Mi pomaga muzyka i… zmywanie. Kiedy mam gorszy dzień, trudno mi jest skupić się na czymkolwiek, nie dociera do mnie sens czytanej książki, czy oglądanego filmu. Wtedy biorę słuchawki, włączam energiczną, wręcz gniewną muzykę (słodka i spokojna czasami jeszcze bardziej mnie dołuje), szczególnie sobie upodobałam piosenkę Fighter w wykonaniu Darrena Crissa z Glee i zabieram się za zmywanie. Wtedy się odprężam, pozbywam się z głowy smutnych myśli i skupiam tyle na piosence(a koniecznie muszę mieć zajęte ręce).
    Ewentualnie, gdy nie ma naczyń do umycia, to sięgam po nutellę i banany. Też pomaga. 😀

    Reply
  • Mała Mi 20 października 2013 at 23:17

    Problem w tym, że ja sobie nie radzę. Tłamszę problem w sobie, nie daję po sobie poznać, że coś jest nie tak, a najczęściej po prostu zamykam się we własnych czterech ścianach i dobijam się smutną, ale piękną muzyką. Czasem też płaczę, ale paradoksalnie to wszystko pomaga. Nie żadne „wypłacz się, wygadaj, będzie ci lżej” – wcale nie będzie, ja wolę to przeczekać, przetrzymać. Bo przecież nikt nie musi wiedzieć, że jest coś, z czym sama nie mogę sobie poradzić, bo nie jestem wystarczająco silna. Bo przecież jestem…

    Oczywiście się zgłaszam,
    Mała Mi, http://zycie-miedzy-wierszami.blogspot.com/ (banerek zaraz będzie na stronie głównej)
    martaa.wlodarczyk@gmail.com

    Reply
  • Martyna Mosley 20 października 2013 at 23:53

    Zgłaszam się – Martyna Mosley 🙂

    Właśnie przyszła jesień, a zaraz przybędzie do nas zima. Dla mnie to najtrudniejszy okres w roku. Znam swoje ciało i umysł od ponad 20 lat, a nadal potrafią mnie zaskoczyć, ale nie jesienią. Zawsze wiem, czego się mogę spodziewać (i tu uprzedzam ani tran ani magnez nie pomaga) i na samą myśl nie jest mi dobrze. Gdy brakuje mi słońca popadam w przygnębiający nastrój, który objawia się u mnie problemem ze wstaniem z łóżka, z koncentracją, z uśmiechem, którego nie potrafię wywołać na twarzy, a także budzi się we mnie wielki, potężny, wszechmocny leń. Zwykle nie trwa to dłużej niż kilka dni, po których następuje zmiana nastroju o 180 stopni. Ale co robię w dni pełne smutku albo gdy dopada mnie chandra? Kiedyś z tym walczyłam wszystkimi możliwymi sposobami, zarówno medycznymi (oj bywało i tak), jak i typowo manualnymi. Teraz nie walczę z tym za wszelką cenę. Pozwalam sobie na smutek, nieciekawe myśli, lenistwo czy łzy. Czemu? Bo życie to nie tylko dobre dni. Myślę, że każdy z nas potrzebuje tych złych. Dlaczego? Bo gdy przyjdą dobre, wtedy zaczynamy rozumieć, co mamy i z czego możemy się cieszyć. Jasne, nie lubię tych złych dni, ale zaczęłam je traktować, jako prozę życia, która przyjdzie i pójdzie. Zawsze staram się wyciągać ze wszystkiego pozytywy.
    Nie mogę napisać, że gdy mi smutno i źle wyciągam książkę i czytam, bądź wykonuje jakąś inną czynność. Nie. Po prostu pozwalam wyszumieć się tym negatywnym emocjom i gdy mijają, robię wszystko to co kocham i co sprawia mi przyjemność. I to właśnie wtedy je doceniam.

    „Smu­tek roz­proszy się jak słońce wsta­nie. On jest jak mgła. ”

    martynag.1990@wp.pl
    http://papieroweksiazki.blogspot.com/ – banerek jest 🙂

    Reply

Leave a Comment