„Bridget Jones: Szalejąc za facetem” – Helen Fielding (recenzja 477)

Trudno uwierzyć, że minęło blisko dwadzieścia lat odkąd po raz pierwszy sięgnęłam po „Dziennik Bridget Jones” autorstwa angielskiej pisarki i dziennikarki Helen Fielding. Miałam wówczas zaledwie lat naście i choć nie łączyło mnie z główną bohaterką ani pokrewieństwo wieku, ani problemy życiowe, pokochałam ją z całego serca. Dlatego też ucieszył mnie fakt, że zaledwie trzy lata później pojawiła się kontynuacja „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”. Miło było ponownie spotkać się z panną Jones, móc przyglądać się kolejnym jej perypetiom (zwłaszcza, że w tej części trafiła ona do tajlandzkiego więzienia). Obie historie cieszyły się ogromną popularnością wśród Czytelników na całym świecie, dlatego też nie powinno nikogo dziwić, że postanowiono przenieść je na szklany ekran. W rolę Bridget wcieliła się cudowna Rene Zellweger, a o jej względy walczyli Colin Firth (Mark Darcy) i Hugh Grant (Daniel Cleaver). Ku uciesze fanów, i mojej oczywiście również, po piętnastu latach od wydania drugiej części perypetii Bridget, Helen Fielding postanowiła o sobie przypomnieć oddając w ręce Czytelników swą najnowszą powieść „Bridget Jones: Szalejąc za facetem”. Nareszcie fani szalonej Brytyjki mogą przekonać się, co też wydarzyło się w życiu Bridget po tym, jak zdobyła serce tego jedynego, wyśnionego, idealnego mężczyzny – Marka Darcy’ego.

Trzeba przyznać, że sporo zmieniło się u naszej drogiej Bridget. Od wydarzeń z poprzedniej części minęło dwadzieścia lat. Bridget liczy sobie pięćdziesiąt jeden wiosen, czyli dawno już wkroczyła w wiek średni (oj jak ona nienawidzi tego określenia). Dochowała się dwójki dzieci – chłopca o imieniu William (Billy) oraz nieco młodszej od niego Mabel, która jeszcze rozkosznie sepleni i wszędzie chodzi ze swoją ukochaną Spaliną. Niestety zmuszona jest wychowywać je samotnie po tym, jak przed kilku laty zginął jej ukochany Mark. Co prawda może liczyć na pomoc oddanych jej przyjaciół oraz zatrudnionej opiekunki, jednak w większości wypadków zmuszona jest radzić sobie sama. A niestety nie jest łatwo pogodzić opiekę nad dziećmi z codziennymi obowiązkami. Na przyjemności nie starcza już czasu. Tym bardziej, że pracuje nad scenariuszem filmowym, który jej zdaniem ma szansę stać się prawdziwym kinowym hitem. Ma nawet własnego agenta! Od śmierci Marka poświęciła się dzieciom i nie myślała o tym, aby wiązać się z kimś innym. Poza tym przez cały czas czuła, że w ten sposób zdradziłaby męża. Za namową przyjaciół postanawia w końcu ożywić nieco swoje relacje damsko – męskie i poszukać sobie kogoś nowego. Wkrótce w jej życiu pojawia się Facet w Skórzanej Marynarce, a zaraz po nim o wiele młodszy od niej Roxster. Czy Bridget zdoła na nowo ułożyć sobie życie? Czy znajdzie kolejną miłość?

Tak jak nie mogłam doczekać się lektury tej powieści, tak w miarę czytania mój dobry humor i entuzjazm stopniowo mijały, aby na koniec przeobrazić się w irytację. Na początku mocno uderzył mnie fakt, że Bridget jest sama, Mark nie żyje… Po lekturze poprzedniej części miałam nadzieję, że poczytam teraz o ich szczęśliwym pożyciu małżeńskim, dzieciach, rozwijającej się karierze. A tu figa z makiem! Zamiast tego otrzymałam historię o lekko podstarzałej wdowie, która mimo swego wieku zachowuje się wręcz irracjonalnie. Co prawda przyzwyczaiłam się do jej wybryków i gapiostwa z czasów, gdy była jeszcze trzydziestokilkuletnią singielką, jednak sądziłam, że z upływem lat jej to przejdzie, w końcu dorośnie, spoważnieje, zwłaszcza że życie mocno ją doświadczyło odbierając przedwcześnie męża. Tymczasem nic z tego, bowiem Bridget tak naprawdę jest jeszcze gorsza! Bardziej trzpiotowata, nieporadna, ciamajdowata, absolutnie niewydarzona. Nie potrafię zrozumieć, jak kobieta w jej wieku może mieć np problem z obsługą telewizora? Ma ewidentny kłopot z radzeniem sobie ze wszelkim sprzętem elektronicznym, co moim zdaniem zakrawa na śmieszność, zwłaszcza, że jest to postać współczesna, żyjąca w XXI wieku. Nie przeszkadza jej to bynajmniej w uzależnieniu się od Twittera. Tak jak niegdyś namiętnie liczyła kalorie oraz wypite lampki wina (nadal to robi, ale na mniejszą skalę), tak teraz wręcz obsesyjnie sprawdza, ilu ma nowych znajomych, kto ją dodał, kto usunął z listy obserwowanych osób, a kiedy widzi, że kogoś traci, zaczyna rozpaczać jak małe dziecko. W ogóle w tej części większość rozmów (z małymi wyjątkami) odbywa się za pomocą wspomnianego portalu społecznościowego, bądź wymiany SMS-ów, co przyznać muszę nieszczególnie przypadło mi do gustu. Fielding jak widać chciała chyba dostosować całość do obecnych czasów. Od wydania jej ostatniej powieści minął szmat czasu i droga komunikacji niezaprzeczalnie uległa zmianie. Niemniej jednak to uwspółcześnienie niekoniecznie wyszło tu na dobre. Mi się nie spodobało. Zabrakło mi także tego wszechobecnego humoru, który towarzyszył lekturze poprzednich części. Fielding co prawda starała się nadać dowcipny ton historii, jednakże to już nie to, co kiedyś. Bo ileż można np śmiać się z powodu wszy na głowie własnego dziecka? I czy to w ogóle jest aby temat do żartów? Sama będąc matką nie widzę w tym nic śmiesznego.

Gdyby można było cofnąć czas, wówczas nie sięgnęłabym po tę książkę. Teraz tego żałuję. Wolę pamiętać dawną Bridget niż jej obecną odsłonę. Tak jak tamtą pokochałam, tak wiem, że z kobietą, jaką się stała, nigdy bym się nie polubiła. Helen Fielding zawiodła mnie, moje oczekiwania, wyobrażenia. Jeśli czytaliście poprzednie części i zastanawiacie się, czy warto brać się za najnowszą, dobrze Wam radzę… nie róbcie tego.

Moja ocena: 2/6

Zysk i S-kadecorative

Tytuł oryginalny: Bridget Jones: Mad About the Boy
Tłumaczenie: Jan i Katarzyna Karłowscy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2014
Cykl: Bridget Jones, tom 3
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 584
ISBN: 978-83-7785-392-4

decorative

Zdjęcie wykonane aparatem Nikon Coolpix s800c dzięki uprzejmości Nikon Polska

21 komentarzy

  • Olga Maj 24, 2014 at 11:24

    No właśnie ja już Bridget nie czuję za bardzo 😉 Tzn. cieszę się, że wróciła, ale już nie dla mnie, więc zabierać się za lekturę nie będę. I masz rację – lepiej pamiętać tamtą, dawną Bridget 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 24, 2014 at 11:26

      Tamta była cudowna w swej nieporadności życiowej. Ta? No cóż… brak słów 😉

      Reply
  • Alys Maj 24, 2014 at 14:07

    Ja jestem właśnie w trakcie „Dziennika..” ale w sumie spodziewałam się po nim czegoś lepszego. Chyba nie sięgnę po kolejne książki, tym bardziej jeśli Bridget z wiekiem wcale nie mądrzeje…

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 24, 2014 at 20:39

      Nie do każdego Bridget trafi 🙂 Specyficzny humor i niecodzienna bohaterka 🙂

      Reply
  • monweg Maj 24, 2014 at 16:41

    Nie czytałam tylko tej części. I bardzo chcę 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 24, 2014 at 20:39

      Nadal? Mimo tego, co napisałam?

      Reply
  • AnnRK Maj 24, 2014 at 20:30

    OMG, potrafisz ostudzić entuzjazm. 😀

    Też czytałam Bridget mając naście lat. Po trzecią część i chciałabym sięgnąć, i się boję. Jakoś Bridget-wdowa mi nie pasuje.

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 24, 2014 at 20:33

      Hihi no cóż 🙂 Co poradzić, książka mnie rozczarowała, więc musiałam o tym napisać 😛
      Czy warto sięgnąć? Wypowiedziałam się na końcu recenzji. Zrobisz, jak uważasz, ale na własną odpowiedzialność 🙂 Bridget-wdowa to już nie to… Oddajcie mi Marka 🙁

      Reply
  • Tala Maj 24, 2014 at 22:54

    Widzę więc, że nie straciłam niczego nie sięgając po ten tom. Uwielbiam oba poprzednie tomy przygód Bridget i jakoś nie mam ochoty psuć sobie tego wrażenia 😀 Dzięki za ostrzeżenie 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Maj 24, 2014 at 23:28

      A ja tak się cieszyłam na możliwość przeczytania tej książki… tyle czekałam… i co z tego wyszło -.-

      Reply
  • kwiatusia Maj 25, 2014 at 04:29

    Szkoda, powieść słabsza od poprzednich, ale i tak bardzo chcę przeczytać – książka czeka na swoją kolej ;)))

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Maj 26, 2014 at 16:31

      Zatem czekam na Twoje wrażenia po lekturze. Nie zapomnij proszę się nimi ze mną podzielić 🙂

      Reply
  • Irena Bujak (Bujaczek) Maj 26, 2014 at 16:30

    No to teraz dałaś mi do myślenia. Zarezerwowałam ją sobie u znajomej, a teraz zaczynam tego żałować… 🙁

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Maj 26, 2014 at 16:32

      Zawsze możesz odwołać rezerwację 😉 Albo wziąć już ją i zacząć czytać, by osądzić, czy warto brnąć dalej. To, że akurat mi książka się nie spodobała jeszcze o niczym nie świadczy. Widziałam sporo pochlebnych recenzji. Ja po prostu spodziewałam się czegoś zgoła innego.

      Reply
  • AnnieK Maj 27, 2014 at 18:34

    Bardzo ciekawi mnie ta seria, lecz może lepiej jak sięgnę tylko po dwie pierwsze części.

    Reply
  • Kiti Maj 28, 2014 at 15:07

    Jak już to zacznę od 1. tomu, ale jeszcze nie wiem kiedy, bo nie mam swoich egzemplarzy w domu, więc obstawiam, że kilka lat mi zejdzie.

    Reply
  • Ula Sierpień 6, 2014 at 11:47

    Właśnie zaczęłam czytać i… to nie to :/ Podstarzała Bridget, bez Marka, brak dawnego humoru. Żałuję, że wydałam forsę na tę książkę-lepiej było zapamiętać Jones z poprzednich książek…

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Sierpień 6, 2014 at 11:57

      Dokładnie tak. Dlatego też dałam tej części tak niską ocenę. Smutne to, że tyle było czekania na nowe przygody ukochanej Brytyjki, a książka okazała się być totalnym niewypałem 🙁

      Reply
  • Monika Listopad 8, 2014 at 21:50

    Nuda nuda i jeszcze raz nuda… Bohaterka tak mnie irytuje swoim idiotycznym zachowaniem. Ze mam ochotę spalić te książkę … Jak można mieć 50 lat, nie potrafić raz a porządnie pozbyć sie gnid, nie mieć żadnych perspektyw w życiu niz jedzenie a raczej obżeranie sie świństwami, a na dodatek mieć w głowie zero rozumu? Boże jaka szmira z tek ksiazki….

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Listopad 8, 2014 at 22:48

      Dokładnie. Dlatego też właśnie oceniłam tę książkę tak nisko. Wolę o niej zapomnieć…

      Reply
  • http://sportshop-union.de Listopad 29, 2014 at 05:14

    Ireally like it when individuals come togerther and share views.
    Great blog, conttinue the good work!

    Reply

Leave a Comment