„Asiunia” – Joanna Papuzińska (recenzja 498)

Opowiadanie o czasach wojny z pewnością nie jest ani łatwe, ani przyjemne, zwłaszcza dla osób, którym dane było żyć w tamtych czasach i które utraciły swoich bliskich. Jednakże nie wolno nam zapomnieć o tym, co wówczas spotkało ludzi. Należy o tym mówić, głośno, nie tylko ku przestrodze, ale również ku pamięci tych, którzy walcząc o wolną Polskę polegli w walce. Tylko w jaki sposób rozpocząć na ten temat rozmowę z własnym dzieckiem? Jak przekazać wszystko to, co byśmy chcieli bez narażania go na traumatyczne doświadczenia z tym związane? Odpowiedzią na te pytania może być książka „Asiunia”, której autorką jest wybitna, wielokrotnie nagradzana pisarka Joanna Papuzińska mająca w swym dorobku literackim kilkadziesiąt książek zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Będąc małą dziewczynką na własnej skórze doświadczyła, co oznacza żyć w czasach trwającej wojny. Kiedy rozpoczęły się walki miała zaledwie pięć lat, akurat obchodziła urodziny ciesząc się z licznych prezentów otrzymanych od jej bliskich. Jeszcze nie wiedziała, że już wkrótce zostaną rozdzieleni i że niektórych z nich utraci na zawsze. Tego dnia ważny był dla niej nowy ołówek, gumka, zeszyt do rysunków oraz czarodziejska kredka, której jeden koniec pisał na czerwono, a drugi na niebiesko. Jednego dnia była szczęśliwa, a drugiego rozpoczęła się jej tułaczka z domu do domu, gdzie zupełnie obcy ludzie starali się otoczyć ją opieką i zapewnić bezpieczeństwo. I choć po wojnie ponownie połączyła się z większością rodziny, wydarzenia tamtych czasów zostały w jej pamięci już na zawsze.

Joanna Papuzińska ukazuje w swej książce wojnę oczami małego dziecka. Dzieci są szczere do bólu. Niczego nie upiększają, ani nie wyolbrzymiają. Opisują wszystko tak, jak to naprawdę widzą, z prostotą oraz szczególną uwagą na szczegóły. Mała dziewczynka, jaką wówczas była autorka, zauważa wszystko to, co się dookoła niej dzieje i w bardzo obrazowy sposób nam o wszystkim opowiada. O tym, że jedne panie, do których trafiła, nie potrafiły się śmiać, a jedynie uśmiechać. Innym razem o panującym głodzie oraz przejmującym chłodzie w czasie, gdy nie miała żadnych ubrań na zmianę. Że w ogóle nie wiele miała, nawet swojego kubeczka, z którego zawsze piła. Ta dziecięca szczerość chwyta za serce i sprawia, że ma się ochotę z miejsca przytulić tę małą Asiunię i zapewnić ją, że już nie musi się bać, ani o nic martwić, bo od teraz wszystko już będzie dobrze. Doskonałym uzupełnieniem treści są piękne ilustracje wykonane ręką Macieja Szymanowicza.

„Asiunia” zdobyła Nagrodę Literacką Miasta Stołecznego Warszawy. Znalazła się na Liście Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej oraz Złotej Liście Fundacji ABC XXI Cała Polska czyta dzieciom. Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak objął ją Patronatem Honorowym. Uważam, że to wystarczy, aby przekonać Was, że warto sięgnąć po tę książkę. Mądra, pełna treści, z przesłaniem. Idealna pozycja do tego, aby rozpocząć z własnym dzieckiem trudną rozmowę na temat wojny.

Moja ocena: 6/6

Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2013, wyd III
Seria: Wojny dorosłych, historie dzieci
Seria: Muzeum Powstania Warszawskiego dla dzieci, tom II
Oprawa: twarda
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Liczba stron: 48
ISBN: 978-83-7672-192-7
Grupa wiekowa: 7+

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: „Odnajdź w sobie dziecko II” ; „Polacy nie gęsi II”

Recenzja opublikowana również na:

LubimyCzytac ; NaKanapie ; Webook ; Granice ; Gandalf ; Libroteka ; Matras ; Merlin ; Tania Książka

10 komentarzy

  • Alicja 28 czerwca 2014 at 09:06

    Co za piękna książka, muszę przeczytać!

    Reply
  • Kiti 28 czerwca 2014 at 10:04

    Bardzo lubię książki, które zdobywają jakieś nagrody, bo wtedy wiadomo, że naprawdę się wyróżniają, jeśli spośród kilkuset wybrali właśnie je. O tej autorce słyszałam, ale jeszcze nic nie czytałam, więc w pierwszej kolejności skuszę się na ,,Asiunię”.

    Reply
  • barwinka 28 czerwca 2014 at 10:34

    Mogę się pochwalić – Pani Joanna była moim wykładowcą na studiach 🙂 Szkoda, że w tej chwili nie mam dzieci w takim wieku.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 28 czerwca 2014 at 21:42

      Oo no zobacz 🙂 To zazdroszczę. Chętnie poznałabym tę Panią osobiście 🙂

      Reply
  • Ola 28 czerwca 2014 at 11:15

    Bardzo lubię tego grafika, dlatego już lubię książkę:)

    Reply
  • magdalenardo 28 czerwca 2014 at 23:29

    Jejciu, aż mi się smutno zrobiło…
    Jak byłam mała to babcia opowiadała mi wiele historii wojennych z własnego doświadczenia. Słuchałam tego z wielką uwagą, powagą i zainteresowaniem. Te same historie opowiadałam Kornelii, gdy ta była mała, żeby dać jej jakieś świadectwo tego, że nie zawsze było tak różowo i nie wszystkie dzieci miały takie beztroskie dzieciństwo jak ona.
    Ta książka to świetna pozycja i bardzo potrzebna. Dzisiejsze dzieci mają młodsze babcie, które nie pamiętają wojny lub urodziły się po niej i po prostu nie mają żadnego wyobrażenia o tym co się wtedy działo, a powinny wiedzieć jak wygląda prawda.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 28 czerwca 2014 at 23:34

      Mi zarówno babcia, jak i dziadek opowiadali. Babcia żyje do dziś i mam nadzieję, że jeszcze sporo lat przed nią, żeby mogła osobiście opowiadać mojej córce o czasach, w których dane jej było dorastać.
      Pomiędzy relacjami na żywo, sięgać będziemy po „Asiunię”. Niesamowita książka. Wcale się nie dziwię, że Ci się smutno zrobiło. Czułam to samo czytając o autorce, kiedy była zaledwie pięcioletnią dziewczynką, której jednego dnia świat zupełnie się zawalił.

      Reply

Leave a Comment