„Anioł burz” – Trudi Canavan

Historia rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach, które rozegrały się w poprzednim tomie, tj „Złodziejskiej magii” otwierającej trylogię „Prawo Milenium” autorstwa Trudi Canavan – laureatki nagrody Evergreen za trylogię Czarnego Maga oraz nagrody Aurealis dla najlepszej powieści fantasy w 2009 roku za „Uczennicę Maga”.

Poznani przez nas główni bohaterowie – Rielle oraz Tyen – zdołali ułożyć sobie jakoś życie po tym, jak zmuszeni byli opuścić swe rodzinne strony. Ona zajęła się tkactwem, on zaś stał się znanym i cenionym nauczycielem magii mechanicznej.

Niespodziewanie do miasta, w którym osiadła Rielle, przybywa Anioł, dzięki któremu otrzymała szansę na odmienienie swojego życia. Chce zabrać dziewczynę do swojego świata, by tam dołączyła do innych wybranych przez niego rzemieślników. Jest to dla niej niebywałe wyróżnienie, a zarazem jedna wielka niewiadoma, gdyż tak naprawdę nie wie, czego Anioł będzie od niej wymagał i jak dalej wyglądać będzie jej życie.

Tymczasem do świata, w którym żyje Tyen, dociera wieść o niespodziewanym powrocie Raena – najpotężniejszego maga i władcy światów, o którym nie słyszano od dwudziestu lat. Jeśli to prawda, a nie jedynie plotki, oznaczać to będzie powrót do praw przez niego ustanowionych, które w znacznym stopniu ograniczą wolność (m.in zakaz podróżowania między światami czy nauki magii), do której przywykli ludzie podczas jego nieobecności. Z kolei dla Tyena może to być jedyna szansa na poznanie sposobu, by wywiązać się z przyrzeczenia złożonego Velli. Bo któż inny mógłby znać sposób na przywrócenie jej kobiecego ciała jeśli nie najpotężniejszy mag, jaki dotąd się zrodził? Pytanie tylko, czego Raen zażąda w zamian za swoją pomoc i czy Tyen będzie gotów ponieść taką cenę…

Pod względem konstrukcji „Anioł burz” w niczym nie odbiega od poprzedniego tomu, tzn podzielony jest na części dotyczące poszczególnych bohaterów – Rielle i Tyena, które występują w książce naprzemiennie. Każda z nich kończy się w jakimś kulminacyjnym momencie, co skutkuje tylko tym, że naprawdę trudno oderwać się od powieści. Jeśli do tego dodamy lekkie pióro autorki i ogólnie łatwy w odbiorze język, to te ponad 600 stron, które składają się na książkę, czyta się naprawdę szybko i z niesłabnącym zainteresowaniem.

Fascynujące jest to, że historie dwojga głównych bohaterów nie ograniczają się tylko do jednego świata, ale rozgrywają się w wielu różnych, posiadających własny wygląd, mieszkańców czy obowiązujące tradycje i mających, w mniejszym bądź większym stopniu, wpływ na postępującą z biegiem wydarzeń metamorfozę głównych bohaterów. Jestem pod wrażeniem wyobraźni autorki i tego, że potrafiła zapanować nad tym wszystkim, nie gubiąc się i nie wprowadzając chaosu, ale tworząc jedną spójną całość, która bardzo mi się spodobała.

Raen – władca światów i najpotężniejszy mag, jaki dotąd się narodził. To postać niebywale tajemnicza i intrygująca. Trudno go rozgryźć i tak naprawdę nie wiadomo, czy jest on dobry, czy wręcz przeciwnie. To, czego się o nim dowiadujemy, czerpiemy w głównej mierze z opinii innych osób. To one składają się na obraz człowieka, który dzierży władzę nad wszystkimi światami. A ten jest taki, że w jednej chwili go podziwiamy, w drugiej nienawidzimy. Ale jak to mówią – wszystko zależy od punktu widzenia…

Jeśli chodzi o dwoje głównych bohaterów, to gdybym miała wybrać, którego z nich losy śledziłam z większą ciekawością, to byłby to… Tyen. Przed obojgiem z nich postawiono nie lada zadanie, jednakże to, któremu sprostać musiał Tyen, było dla mnie o wiele bardziej interesujące, gdyż wiązało się z większym niebezpieczeństwem, jak i wykazaniem się nie lada sprytem przez tego bohatera. Spodobała mi się też jego postawa i podejmowane przez niego decyzje, które świadczyły o nie lada dojrzałości i odpowiedzialności. Zachowanie Rielle bywało niestety momentami niezbyt przemyślane, a czasami wręcz irytujące i nieodpowiedzialne. I choć w ogólnym rozrachunku jest ono pozytywne, to o wiele bardziej wolałam ją w pierwszym tomie, niż tutaj.

Premiera ostatniej części trylogii „Prawo Milenium”, wg informacji na oficjalnej stronie autorki, przewidziana jest na ten rok. Jestem niezmiernie ciekawa tego, jak zakończy się ta historia – co takiego dla swych bohaterów przygotuje Canavan i czym jeszcze nas zaskoczy. Nie pozostaje mi nic innego, jak cierpliwie czekać na polskie wydanie. Oby nie trwało to długo…

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Angel of Storm
Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2015
Trylogia: Prawo Milenium, księga 2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 640
ISBN: 978-83-64297-58-8

Galeria Książki

6 thoughts on “„Anioł burz” – Trudi Canavan

    1. Miałam podobnie. Czaiłam się i czaiłam do jej książek. Kolejne trylogie pojawiały się na rynku, a ja nadal nie sięgałam. Ale po tym, jak wyszła „Złodziejska magia”, powiedziałam sobie, że teraz muszę w końcu przeczytać coś tej autorki. A że w/w książka mnie zainteresowała, więc zaczęłam od trylogii „Prawo Milenium” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *