74. "Francuski pocałunek" – Penny Jordan


Francuski pocałunekTytuł oryginalny: Levelling the Score
Tłumaczenie: Julita Mirska
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Data wydania: 10.08.2012r
Seria: Satine
Oprawa: miękka
Ilość stron: 192
ISBN: 978-83-238-9183-3

Któż z Was nie zna autorki ponad 200 romansów, pani Penny Jordan? Nawet jeśli nie mieliście okazji przeczytać żadnej z jej książek, to z pewnością i tak to nazwisko nie jest Wam obce. Autorka tak na prawdę nazywała się Penny Halsall, z domu Penelope Jones. Urodziła się w 1946 roku, a zmarła nie tak dawno temu – 31 grudnia 2011 roku. Była najlepiej sprzedającą się angielską pisarką – sprzedano ponad siedemdziesiąt milionów egzemplarzy jej książek na całym świecie. Pierwotnie pisała romanse pod pseudonimem Caroline Courtney. Najbardziej rozpoznawalna jest pod pseudonimem Penny Jordan, pod którym pisała współczesne romanse. Wykorzystując panieńskie nazwisko swej matki, jako Annie Groves pisała romanse historyczne. Jej powieści można znaleźć również podpisane jako Melinda Wright oraz Lydia Hitchcock. Dużo dobrego czytałam na temat jej twórczości, dlatego sama postanowiłam wziąć do rąk którąś z jej książek. Tak się złożyło, że całkiem niedawno nakładem wydawnictwa Harlequin na naszym rynku ukazała się jej książka “Francuski pocałunek”. Uznałam, że to dobra okazja, aby zapoznać się z autorką.

Jenna Armstrong pracuje jako asystentka młodego i ambitnego projektanta wnętrz. Wychowała ją babcia, gdyż rodzice zginęli pod lawiną podczas wyjazdu na narty. Od najmłodszych lat przyjaźniła się z Susie Townsend. Mając dwanaście lat poznała starszego od siebie brata Susie – Simona. Już wówczas przykuł uwagę dziewczynki. Jednak dopiero kiedy Jenna miała piętnaście lat zauroczyła się Simonem na dobre. Ten jednak zignorował dziewczynę, a jej miłość do niego przerodziła się w niechęć i wrogość w stosunku do młodego mężczyzny. Mijają lata. Teraz zarówno Jenna jak i Susie mają po dwadzieścia cztery lata, a ich przyjaźń jeszcze bardziej się zacieśniła. Któregoś dnia Susie prosi przyjaciółkę o pomoc. Ma kryć ją przed jej bratem udając, że wprowadziła się do niej do domu. Sama w tym czasie zamierzała wyjechać z mężczyzną, którego Saimon i rodzice nie uznawali nie godząc się na ich związek. Jenna, jako lojalna przyjaciółka, postanawia pomóc Susie. Nie wie jeszcze, że to początek jej kłopotów… Simon odkrywa spisek siostry, a w wyniku kilku wypadków przedstawia Jennę jako swoją narzeczoną. Żeby nie wydać Susie, a także nie zranić uczuć rodziny, która niezmiernie cieszy się z tej wiadomości, młodzi postanawiają ciągnąć to kłamstwo i razem z rodzicami Simona oraz babcią Jenny wyjeżdżają do Francji, gdzie państwo Townsend mają niewielką posiadłość. Czy Jenna i Simon wybrną z tej sytuacji? Jak długo będą musieli ciągnąć te nieporozumienie? Jenna zaskakując samą siebie zauważa, że fikcyjny związek z Simonem zaczyna jej się podobać… Tylko czy wieloletnia niechęć może się przerodzić w prawdziwe uczucie?

Książka należy do serii satine, co oznacza, że jest to typowo kobieca literatura – o uczuciach, emocjach, bliskości. Sięgając po książkę liczyłam na to, że lektura okaże się być lekka i przyjemna w odbiorze, że miło spędzę czas podczas czytania. I wiecie co? Dokładnie tak też było. Książkę pani Jordan czyta się niezwykle szybko. Język jest prosty, wyrazisty, zrozumiały dla każdego potencjalnego czytelnika. Opisana przez nią historia jest jedną wielką intrygą, której mamy okazję się przyglądać śledząc kolejne wypadki i zastanawiając się, co też w końcu z tego wyniknie. I mimo że łatwo możemy domyśleć się zakończenia książki, to jednak wciąga ona niesamowicie i z wypiekami na twarzy przyglądamy się związkowi Jenny i Simona, który rozkwita na naszych oczach.

Zatem jeśli ktoś z Was szuka lekkiej lektury, którą przyjemnie i szybko się czyta, a która z pewnością umili czas wolny, to powinien sięgnąć po “Francuski pocałunek”. Jest tu wszystko, co dobry romans powinien posiadać. Ciekawi bohaterowie, rozkwitające uczucie, sporo emocji i interesująca intryga, na której opiera się całość wydarzeń. Jestem pewna, że ten utwór zadowoli nie jedną czytelniczkę, a może i czytelnika? Ze swojej strony gorąco polecam! Sama historię opisaną przez autorkę będę bardzo miło wspominać.

Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję

0Shares

25 Replies to “74. "Francuski pocałunek" – Penny Jordan”

  1. Jeszcze nie czytałam żadnej książki Peney Jordan. Jeśli chodzi o romasne, to zazwyczaj sięgam po powieści Nory Roberts, ale musiałabym dać szansę i innym autorkom.

  2. A ja jakoś nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce. 😉 Mimo wszystko brzmi ciekawie i kiedy będę potrzebowała jakiejś niezobowiązującej książki, chętnie sięgnę po “Francuski pocałunek”. 🙂

  3. Oczywiste, że słyszałam o tej autorce. Jest obok Nory Roberts chyba najpopularniejszą pisarką romansów. Mimo to nie czytałam żadnej jej książki. Nie przepadam za tym gatunkiem z fabułą umieszczoną w czasach współczesnych dlatego podziękuje.

  4. Autorkę znam, ale nigdy nie czytałam jeszcze żadnej jej książki. Myślę, że “Francuski pocałunek” byłby dobrą odskocznią od tych pochmurnych, deszczowych dni. 🙂

  5. O autorce nie słyszałam, ale chętnie się z nią zapoznam. Mimo, że za romansami nie przepadam, to czasami mam taki okres w życiu, kiedy są mi bardzo bliskie i potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *