71. "Nieznane PRZYKAZANIE" – Marek Meissner



Wydawnictwo: SOL
Data wydania: 25.07.2012r
Oprawa: miękka
Ilość stron: 368
ISBN: 978-83-62405-25-1
Przeczytana: 10.08.2012r

Niezmiernie rzadko zdarza mi się sięgać po debiuty literackie osób, o których nigdy dotąd nie słyszałam. W większości przypadków są to dzieła osób znanych, które dorobiły się już uznania w świecie czytelników zyskując sobie rzesze fanów. Do debiutów podchodzę z pewną dozą rezerwy, gdyż nie mam pojęcia, czego mogę się spodziewać po autorze, który po raz pierwszy wydał książkę – nie znam ani osoby, ani jej stylu pisania, dosłownie nic na jej temat nie wiem poza tym, co napisano o niej na okładce takowej książki, bądź gdzieś w sieci podczas poszukiwania informacji na temat tej osoby. To napawa nie małym strachem, czy aby nie zmarnuję swojego czasu, który poświęcę na lekturę dzieła, któremu jeszcze nikt nie przetarł ścieżek na rynku wydawniczym. Tak się złożyło, że moja osoba została wystawiona na takową próbę. W moje ręce wpadła książka „Nieznane PRZYKAZANIE” pana Marka Meissnera – człowieka, o którym nigdy dotąd nie słyszałam. Jak wypadł jego debiut literacki? O tym za moment.

Wpierw nieco wspomnijmy o samym autorze. Kim że on jest? Jak głosi opis z okładki z wykształcenia jest filologiem angielskim, jednakże z zawodu biznesmenem, gdyż pasjonuje go giełda papierów wartościowych. Mamy coś ze sobą wspólnego, gdyż pan Meissner, tak jak i ja, jest miłośnikiem kotów [ma ich trzy]. Mimo że pierwsze kroki w kierunku powieściopisarstwa rozpoczął stosunkowo późno, to jednak od zawsze pasjonował się literaturą. Zdarzało mu się dotąd jedynie publikować artykuły na temat amerykańskiego rynku akcji w prasie specjalistycznej. Może się jednak pochwalić, że spośród 154 sonetów Szekspira przetłumaczył i wydał połowę z nich. W końcu jednak postanowił spróbować swoich sił jako powieściopisarz i tak na nasz rynek pod koniec lipca trafiła jego książka „Nieznane PRZYKAZANIE”.

Mark Wells to pochodzący z Bostonu dziennikarz specjalizujący się w tematyce ekonomicznej, poważany i uznawany za autorytet wśród kolegów po fachu. Od sześciu lat żonaty z piękną Christine, która z czasem stała się jedną z czołowych modelek na świecie. Wydawać by się mogło, że niczego do szczęścia im nie potrzeba, gdyż doprawdy bardzo dobrze im się powodzi w sferze zawodowej. Jednakże to mylne wyobrażenie, gdyż w prywatnym życiu żona coraz bardziej odsuwa się od Marka, a z czasem zostawia go dla starszego i bogatego mężczyzny. Jakby tego było mało, Mark traci dotychczasową pracę i zmuszony jest przyjąć posadę dziennikarza w czasopiśmie nie mającym niczego wspólnego z jego dotychczasową branżą. Kolejne zlecenia godzą w jego dobre imię zmuszając go do zajmowania się nic nie znaczącymi tematami z pogranicza zwykłego szmatławca. Pewnego dnia jego naczelny – Peter Jackson – daje mu nowe zlecenie: ma przeprowadzić wywiad z rodzicami autora bestsellerowej książki „Nieznane przykazanie” – pana Rona Greena. Markowi wyznaczone zadanie zdaje się kolejnym nudnym tematem, nie wartym większego wysiłku. Nie wie jednak, jak srogo się pomylił. Rodzina Greenów zdaje się skrywać mroczną tajemnicę, a książka ich syna Rona może stać się podstawą do ataku na podstawy Kościoła katolickiego na świecie. Z pomocą fotoreporterki Carli nasz główny bohater będzie starał się dojść prawdy – czemu autora książki uważa się za skandalistę? Czy napisana przez niego książka faktycznie może zachwiać fundamentami wiary? Oraz co takiego na sumieniu ma rodzina Greenów, że za wszelką cenę stara się uciszyć sprawę – a co za tym idzie, również Marka i Carlę… Czy może być prawdą pomysł, że za tym wszystkim stoi sam Szatan? Rozpoczyna się niebezpieczna rozgrywka, w której stawką będzie życie wielu ludzi.

„Ta książka jest ewidentnie szkodliwa i podstępna. Bardzo podstępna. Pod płaszczykiem ciekawej fabuły przemyca szatańskie przesłanie.” [s. 170]

Wielokrotnie czy to w literaturze, czy też w filmach, spotykałam się z historiami, w których jakiś czynnik sprawiał, że pod znakiem zapytania stawało przetrwanie chrześcijaństwa i samego Kościoła. Tak było chociażby w znanej wszystkim książce Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci”, gdzie bohater poszukiwał ukrytego Graala, który mógł zmienić oblicze znanego wszystkim Kościoła i obrócić całą wiarę w wierutne kłamstwo. Na podstawie tejże książki powstał nawet film, który zdobył rzesze fanów na całym świecie. Pamiętam dokładnie toczące się wówczas dyskusje na temat treści książki. Starano się szukać dowodów na to, że to jedynie wymyślona fikcja, nic realnego. Jednakże zostało zasiane ziarno niepewności – a co by było, gdyby to jednak była prawda? Gdyby okazało się, że Kościół faktycznie skrywa sekrety w podziemiach Watykanu, których nie zamierza przekazać do wiadomości publicznej? To wystarczyło, aby na świecie zawrzała dyskusja na ten temat, a autora nazwano skandalistą, którego najlepiej sam Watykan by wyklął. Podobna sytuacja miała również miejsce w przypadku filmu „Stygmaty” w reżyserii Ruperta Wainwrighta, który na ekranach kin pojawił się w 1999 roku. Wtedy także rozpoczęły się dyskusje na całym świecie i znów ludzkość zaczęła się zastanawiać – a może?… Wystarczy zasiać maleńkie ziarno niepewności… czasem tyle wystarczy, aby dać zaczątek czemuś wielkiemu. Pan Meissner pisząc „Nieznane PRZYKAZANIE” wykorzystał podobny temat – znów ktoś napisał powieść, która zasiała wspomniane ziarno w bohaterach i rozpętała prawdziwe piekło. Jesteśmy przecież tylko ludźmi, staramy się wierzyć i jesteśmy ufni naukom Kościoła. Bynajmniej cechuje nas również ciekawość i podważanie obowiązujących zasad, zatem nawet jeśli ktoś postanowi zadać kłam obowiązującej wierze, w której pokładamy od wieków nasze nadzieje i żyjemy zgodnie z Dekalogiem, nie zawahamy się, aby sprawdzić, czy czasem w nowych tezach nie ma czasem odrobiny prawdy.

„Otóż metoda działania szatana jest identyczna z użytą w książce. Zasiewa po prostu wątpliwości w duszy człowieka. Pozornie nieszkodliwe […]” [s. 173] 

„Sam wiesz, że kłamstwa powtarzane często stają się po pewnym czasie prawdami…” [s. 170]

Mamy zatem do czynienia ze spiskiem uknutym całe wieki temu, mającym na celu uderzenie w podwaliny chrześcijaństwa, a w następstwie tego upadek całego Kościoła, którego nieświadomymi uczestnikami stała się dwójka głównych bohaterów – Mark oraz Carla. Sama historia biegnie wielotorowo. Mamy wgląd w początki historii, która ma swój zaczątek w roku 1692 – czasach polowań na czarownice i procesów kobiet podejrzanych o konszachty z samym diabłem. Wówczas to poznajemy protoplastę rodu Greenów – Konstancję. Następnie przyglądamy się po kolei biegowi zdarzeń dzięki głównym bohaterom – Markowi oraz Carli, ale również dzięki postaciom pobocznym, jak chociażby ksiądz Andrew czy matka Rona Greena – teraźniejsza Konstancja. Śledzimy też kroki samego Watykanu w tej niecodziennej sytuacji. Wszystkie kawałki historii umiejętnie się przeplatają i tworzą spójną całość. Powieść napisana jest wyrazistym i niezwykle plastycznym językiem, przez co lektura książki stanowi niekłamaną przyjemność. Nie dopatrzyłam się żadnych niedociągnięć, nawet zwyczajowych literówek, które niejednokrotnie odnajduję w pozycjach autorów, którzy są już powszechnie znani i lubiani. Trzeba przyznać, że jak na debiutującego pisarza, pan Meissner wykonał dobrą robotę oddając czytelnikom porządnie napisaną książkę.

Zbliżając się zatem ku końcowi mojej recenzji dochodzimy do momentu, w którym muszę wydać osąd, czy warto [bądź też i nie] sięgnąć po tę książkę? Oczywiście że warto! To dobrze napisana powieść z wątkami sensacyjnymi oraz takimi, które cechują dobry horror. Jeśli dodatkowo spojrzeć na fakt, że jest do przecież debiut pisarski pana Meissnera, to trzeba tym bardziej sięgnąć po tę książkę. Sięgając po nią, miałam obawy, co też mnie czeka i czy lektura mnie nie zawiedzie. Na całe szczęście historia opisana przez autora jest bardzo ciekawa i wciągnęła mnie od samego początku. Zatem nie czekajcie, tylko czym prędzej wybierzcie się do księgarń w poszukiwaniu powieści tego pisarza. Daję Wam moje słowo – nie zawiedziecie się!

Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
autorowi
Panu Markowi Meissnerowi
oraz
wydawnictwu SOL, które tę książkę wydało
Baza recenzji Syndykatu Zbrodni w Bibliotece
 

 

39 komentarzy

  • Flora 10 sierpnia 2012 at 15:18

    Zaintrygowałaś mnie tą recenzją… może po nią sięgnę 😉

    Reply
  • Anne18 10 sierpnia 2012 at 15:19

    Co do debiutanckich książek to mam podobnie. Po powieść nie sięgnę to raczej nie lubiany prze zemnie gatunek.

    Reply
  • BlueRose 10 sierpnia 2012 at 15:27

    Pierwszy raz słyszę o tej powieści. Swego czasu po kilka razy czytałam książki Browna, więc chętnie sięgnę po coś nowego w tym stylu.

    Reply
  • Kasia J. 10 sierpnia 2012 at 15:33

    Książka leży u mnie na biurku i lada dzień biorę się za jej lekturę, więc poczekam z przeczytaniem Twojej recenzji, żeby się nie sugerować. Potem porównam wrażenia 🙂

    Reply
    • Kasia J. 10 sierpnia 2012 at 15:35

      A przy okazji, bo widzę, że opublikowałaś tekst także nakanapie.pl. Nie masz problemu z wczytywaniem ich strony? Ja od dwóch tygodni nie mogę na nią wejść, bo w ogóle się nie wczytuje :/

      Reply
    • Miłośniczka Książek 10 sierpnia 2012 at 15:38

      mam cały czas problemy, muszę kilka razy ładować stronę z profilem zanim zaskoczy, ciągle wychodzi mi info „ups…” że przeglądarka nie może się połączyć
      już nie wiem… czy oni tego nie widzą?

      Reply
    • Immora 10 sierpnia 2012 at 15:44

      Hm, to dziwnie macie, mi się wczytuje za każdym razem… Może sprawdźcie przeglądarki?

      Reply
    • Miłośniczka Książek 10 sierpnia 2012 at 15:46

      używam Chrome, ale mam to samo na Operze, IE czy Firefoxie

      Reply
    • Kasia J. 10 sierpnia 2012 at 20:24

      Ja też korzystam z Chrome’a, a teraz z czystej ciekawości spróbowałam otworzyć tę stronę na firefoksie i nadal się nie wczytuje :/

      Reply
    • Anne18 12 sierpnia 2012 at 14:02

      Mam pytanko czy w swojej kolejnej recenzji mogłabym się nieco zainspirować twoim wstępem odnośnie debiutów literackich bo akurat też mam taką książkę na tapecie?

      Reply
  • Maruda007 10 sierpnia 2012 at 15:40

    Chętnie przeczytam:) Lubię delektować się książkami nieznanych mi autorów zwłaszcza, jeśli to udany debiut:)
    Pozdrawiam!

    Reply
  • Immora 10 sierpnia 2012 at 15:43

    Historyczne spiski, upadek kościoła – brzmi jak coś stworzone dla mnie 😀

    Reply
  • natanna 10 sierpnia 2012 at 16:04

    Interesująca jest z pewnością co potwierdza Twoja świetna recenzja ale ja wolę książki o innej tematyce.)

    Reply
  • Książkowa. ♥ 10 sierpnia 2012 at 16:08

    No nie wiem, musiałabym się poważnie zastanowić 🙂
    Pozdrawiam!

    Reply
  • Paulle 10 sierpnia 2012 at 17:07

    Lubię tego typu książki, więc pewnie się skuszę 😉

    Reply
  • Natula 10 sierpnia 2012 at 17:55

    Dywagacje religijne to moje ulubione klimaty , a jeśli do tego dochodzi sensacja i dobry dowcip to już jestem w niebie 🙂

    Reply
  • Sheti 10 sierpnia 2012 at 18:09

    Okładka przyciąga moje oko 😀

    Reply
  • Blueberry 10 sierpnia 2012 at 18:13

    Raczej nie moje klimaty, więc pass…

    Reply
  • Dosiak 10 sierpnia 2012 at 18:39

    Wydaje mi się, że fala popularności książek o różnych kościelnych spiskach i wątkach poddających w wątpliwość fundamenty wiary chrześcijańskiej dawno minęła. Jakoś nigdy takie klimaty mi się nie podobały, więc po tę powieść też nie sięgnę.

    Reply
  • ederlezi 10 sierpnia 2012 at 18:50

    Skusiłaś mnie tą recenzją. Jak tylko gdzieś ją spotkam to na pewno przeczytam 🙂

    Reply
  • Drrim 10 sierpnia 2012 at 18:52

    Zainteresowałaś mnie swoją recenzją. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję, żeby przeczytać tę książkę.
    Pozdrawiam 🙂

    Reply
  • Marta_Kornelia 10 sierpnia 2012 at 19:58

    Brzmi ciekawie. Może kiedyś przeczytam 🙂 Pozdrawiam!

    Reply
  • Irytacja 10 sierpnia 2012 at 20:06

    Jestem bardzo ciekawa tej książki. 🙂

    Reply
  • diunam 10 sierpnia 2012 at 20:58

    To chyba nie moje klimaty.

    Reply
  • scorpius 10 sierpnia 2012 at 21:11

    Zaprawdę hipnotyzująca okładka! 😉

    Reply
  • Melania 10 sierpnia 2012 at 21:23

    Niestety nie jestem fanką Browna, więc nad tą książką się zastanowię.

    Reply
  • Książkowe zauroczenie 10 sierpnia 2012 at 21:38

    Ja niedługo będę czytała Browna , więc tematyka, jak najbardziej dla mnie. A utora tez nie znam, choć nazwisko już mi się obiło o uszy.

    Reply
  • Karla 11 sierpnia 2012 at 10:45

    Podobnie jak autor uwielbiam angielski i kocham koty, a powieść zapowiada się ciekawie 🙂

    Reply
  • Nati 11 sierpnia 2012 at 11:13

    Nie mam zbytnio zaufania do polskich autorów, ale uwielbiam książki z motywami religijno-kościelno-sekciarskimi… W związku z powyższym możliwe, że kiedyś ją przeczytam.

    Reply
  • Madame K. 11 sierpnia 2012 at 11:44

    Książka „Kod Leonarda da Vinci” bardzo mi się spodobała i boję się, że ta pozycja będzie do niej schematyczna. No cóż, ale jak spotkam to na pewno przeczytam.

    Reply
  • GumcioBook 11 sierpnia 2012 at 12:13

    Nie moje klimaty, więc sobie odpuszczę. Ale polecę znajomej, ona ciągle zaczytuje się w takich książkach 🙂

    Reply
  • Czytelniczka 11 sierpnia 2012 at 13:26

    Lubię takie powieści. Jeśli gdzieś się na nią natknę, na pewno przeczytam. Zawsze interesowały mnie książki o chrześcijaństwie i Kościele.

    Reply
  • Kadzia 11 sierpnia 2012 at 13:30

    Ciekawa recenzje. Sama również do debiutów i do książek pisarzy, których stylu nie znam podchodzę z pewną rezerwą i bez jakichkolwiek oczekiwań. Często jestem dzięki temu pozytywnie zaskoczona. Mam nadzieję, że tak będzie i z ta książką.

    Reply
  • Sylwia_85 11 sierpnia 2012 at 14:44

    Sama nie wiem, ani nie jestem jakoś na tak, ani na nie. Muszę się zastanowić 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Reply
  • Ewa 11 sierpnia 2012 at 16:07

    Sensacja i horror? Ciekawe połączenie. 🙂

    Reply
  • Scarlett 11 sierpnia 2012 at 21:23

    Miłośnicy kotów i książek łączmy się – 🙂
    Sama coraz częściej sięgam po debiuty. Właściwie nie potrafię odnaleźć w pamięci takiego, który byłby w 100% udany. Styl zawsze leży i kwiczy.

    Reply
  • malutka_ska 12 sierpnia 2012 at 06:56

    Szczerze mówiąc nie jestem przekonana do tych religijnych wątków, ale może dam się skusić. 🙂

    Reply
  • Zirtael 12 sierpnia 2012 at 09:50

    Książkę mam na półce i będę recenzować w najbliższym miesiącu. 🙂

    Reply
  • Kasia J. 17 sierpnia 2012 at 09:52

    Wczoraj skończyłam ją czytać i zaraz wrzucę jej recenzję do siebie, ale muszę przyznać, że jestem zawiedziona zarówno fabułą, jak i bohaterami…

    Reply

Leave a Comment