70. "Tajemnica Abigel" – Magda Szabó

Pani Magda Szabó to znana i ceniona autorka węgierska pisząca powieści skierowane głównie do kobiet. Ukończyła Uniwersytet w Debreczynie, w którym w 1917 roku przyszła na świat. Zdobyła uprawnienia do nauczania węgierskiego oraz łaciny. Dzięki temu podjęła pracę w charakterze nauczycielki w żeńskiej szkole w Debreczynie oraz w Hódmezővásárhely. Pracowała również w Ministerstwie Religii i Edukacji [1945-1949], a w międzyczasie [w roku 1947] wyszła za mąż za pisarza i tłumacza – Tibora Szobotkę. Zaczęła swą pisarską karierę od tomiku wierszy zatytułowanym „Owieczka”. Następnie spod jej pióra wyszło dzieło „Powrót do ludzi” – było to w roku 1949, w którym otrzymała nagrodę Baumgarten Prize. Czas komunizmu na Węgrzech był okresem niespokojnym, podczas którego zakazano wydawania jej prac. W tym okresie rozpoczęła swe pierwsze kroki jako powieściopisarka debiutując w 1958 roku książką „Fresk”, która wśród czytelników cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Jej kolejne powieści przetłumaczono na wiele języków i trafiły do 42 krajów na całym świecie. Autorka była wielokrotnie nagradzana w swym rodzimym kraju. Również powieść „Tajemnica Abigel” została zauważona i doceniona. Znalazła się na szóstym miejscu węgierskiej listy najpopularniejszych książek wg BBC Big Read. Pisarka zmarła pięć lat temu, 19 listopada 2007 roku w Kerepes na Węgrzech.

W moje ręce nie tak dawno temu trafiło dzieło „Tajemnica Abigel”, do lektury której zasiadłam z oczekiwaniem, że oto w moich rękach znalazła się książka godna uwagi, dla której warto poświęcić swój wolny czas. Czy tak właściwie było? O tym już za moment.

Gina Vitay to czternastoletnia dziewczyna, córka generała, mieszkająca w Budapeszcie i na co dzień uczęszczająca do świeckiej szkoły imienia Atala Sokoray. Wychowywana od dwunastu lat przez guwernantkę – Francuzkę Marchelle, gdyż jej matka zmarła, kiedy dziewczynka miała zaledwie dwa latka. W wolnym czasie wraz z ojcem odwiedza swą nieco ekscentryczną ciotkę Mimó, która w swoim mieszkaniu lubi organizować wytworne spotkania elity społecznej. Mimo trwającej drugiej wojny światowej, Gina wiedzie dość beztroskie życie, korzystając ze wszystkich możliwych uroków związanych z młodością. Z powodu zaostrzenia się sytuacji na froncie, Marchelle zmuszona jest wracać do ojczystego kraju, pozostawiając tym samym dziewczynkę z jej ojcem. Generał bez większych wyjaśnień wywozi córkę poza granice Pesztu, do odległego miasta o nazwie Arkod. To tu mieści się protestancka pensja z internatem imienia biskupa Matuli. Od tej chwili Gina będzie mieszkała w tym miejscu i uczęszczała do szkoły wraz z resztą uczennic pensji, zwanych matulankami. Dziewczynka niczego nie rozumie – dlaczego ojciec zostawia ją samą w takim miejscu? Czemu nie chce wyjaśnić jej, co takiego się stało, iż wywiózł ukochaną córkę daleko poza granice miasta nikomu niczego nie wyjawiając? Klamka zapadła, ojciec wyjechał, a Gina została sama w obcym dla siebie świecie. Zbuntowana przeciwko całemu światu, przeciwko nowym koleżankom oraz gronu pedagogicznemu staje się z czasem zupełnie osamotniona. Czy poradzi sobie w nowej szkole? Dowie się, co takiego się stało, że ojciec przywiózł ją do tego miejsca, które bardziej przypomina więzienie niż szkołę? Czy wytrwa w tym trudnym dla siebie okresie z dala od najbliższych? Z czasem Gina zauważa, że ktoś jednak nad nią czuwa… ktoś, kto podpisuje się pod liścikami jako Abigel. Czy dziewczyna pozna jej tajemnicę?

„Całą mnie pochłonęli, to już nie jestem ja – myślała z rozpaczą. Nawet loków mnie pozbawili. Teraz już nic nie pozostało z tego, czym byłam kiedyś.” [s. 28]

Gina, dotąd ucząca się w świeckiej szkole, gdzie mogła w pełni cieszyć się życiem i wolnością, nagle znalazła się w świecie, który stał się dla niej istnym koszmarem. Nowa szkoła niczym nie przypomina znanej jej z poprzedniego życia, z życia poza murami szkoły imienia biskupa Matuli. To zupełnie inny świat. Na czele grona pedagogicznego stoi nieprzyjemny dyrektor, który już samym wyglądem napawa dziewczynę strachem. Każda klasa ma przydzielonego wychowawcę, a dodatkowo jedną z diakonis, które na każdym kroku pilnują swe wychowanki i przestrzegają, aby dziewczęta postępowały zgodnie z regulaminem obowiązującym w szkole. Zasady panujące w tym miejscu okazały się prawdziwym szokiem dla Giny. Wszystko ma swój wyznaczony czas. Jest czas na naukę, na modlitwę, na prace społeczne oraz czas wolny, którego niestety i tak nie można spędzać w taki sposób, w jaki by się chciało, ale w taki, aby w oczach pedagogów być godnymi uczęszczania do tej szkoły. Nie wolno mieć niczego osobistego, choćby pamiątki z domu. Na miejscu każda z uczennic otrzymuje to samo wyposażenie, aby nikt się nie wyróżniał i świecił przykładem wśród społeczeństwa Arkodu. Twarde warunki życia w szkole to nie lada wyzwanie dla kogoś, kto do tej pory uczęszczał do normalnej szkoły, a po lekcjach miał czas wolny na swobodne życie w domu rodzinnym. Nic dziwnego, że główna bohaterka nie potrafiła odnaleźć się w nowym miejscu po tym, jak zostawił tu ją jej ojciec.

„Próbowała sobie wyobrazić, jak to jest, kiedy wszystkie okna można otworzyć i na każdej ulicy świecą latarnie, nie ma wojny i nie ma śmierci, i nie ma poważnych tajemnic, nie ma niebezpieczeństwa i zniszczenia.” [s. 145]

Historia opisana przez autorkę rozgrywa się od jesieni 1943 roku do końca marca roku następnego. To okres drugiej wojny światowej. Czas niepewności i strachu, który doskonale dało się odczuć podczas lektury książki. Wiele matek straciło swych synów w trakcie działań wojennych; wiele dzieci zostało nagle sierotami – również niektóre z matulanek doświadczyły grozy wojny na własnej skórze. To czas prześladowań religijnych i narodowościowych. Szerząca się wśród ludności propaganda nawołująca do zakończenia wojny i sprowadzenia do domu chłopców z frontu została również uchwycona przez autorkę. Niektórzy bowiem widzieli bezcelowość wysyłania członków swoich rodzin na front, żeby ginęli dla straconej sprawy, gdyż z czasem nie wiele już można było zdziałać, aby przechylić szalę zwycięstwa. Wiele osób straciło wówczas życie, wielu zostało pojmanych i nigdy już nie powrócili do domu. Wszechobecny strach nie ominął też szkoły w Arkodzie, do której chodziła Giny, przez co dziewczęta z pensji odczuwały obawę o swych najbliższych.

„Ten czarno – biały surowy świat był przynajmniej uczciwy. Nie miał nic wspólnego z podłością, zdradą, hańbą, śmiercią lub niebezpieczeństwem.” [s. 302]

Gina z czasem zaczyna doceniać szkołę oraz obowiązujące w niej zasady, gdyż stanowią one coś pewnego w jej życiu, które w okresie wojny stanęło pod znakiem zapytania. Nawiązuje nowe przyjaźnie i stara się pogodzić z sytuacją, w której się znalazła. Dużą rolę w tym wszystkim odegrała tajemnicza Abigel, której posąg znajdował się w ogrodzie szkoły. Przez cały okres pobytu wśród matulanek dziewczynka łamała sobie głowę, kimże jest ta tajemnicza osoba, która kryjąc się w cieniu i nie będąc przez nikogo rozpoznana, po kryjomu pomaga uczennicom pensji. Historia Abigel ciągnie się od czasów sprzed pierwszej wojny światowej, a wśród matulanek postać ta urosła do rangi bohaterki z legendarnych opowieści. Sama podczas lektury zachodziłam w głowę, kto też może kryć się za postacią Abigel. I doszłam do tego stosunkowo szybko, być może mam dar dedukcji, tego nie wiem. Nasza główna bohaterka prawdy dowiaduje się dopiero na końcu książki i jest ona dla niej absolutnym zaskoczeniem, gdyż nigdy tej osoby nie brała pod uwagę.
Biorąc lekturę do ręki obawiałam się, że samo czytanie będzie dla mnie męczące. Dlaczego? W książce bowiem prawie nie ma dialogów. Całość pisana jest jakby w formie wspomnień, jednego wielkiego pamiętnika – jednakże bez wyszczególniania dat i innych informacji cechujących formy pamiętnikarskie. Nie, tu mamy jedną długą historię podzieloną na kilka obszerniejszych rozdziałów, która gdzieniegdzie zawiera krótkie dialogi. Na całe szczęście moje obawy szybko się rozwiały, kiedy rozpoczęłam czytać „Tajemnicę Abigel”. Historia Giny urzekła mnie od samego początku do ostatniej strony. Odkładając książkę na półkę, robiąc sobie przerwę w czytaniu, z wytęsknieniem wyglądałam chwili, kiedy będę mogła dalej wczytać się w losy nowej matulanki. Jeśli chodzi o język pani Szabó, to jest on bardzo przystępny, wzbogacony wieloma barwnymi opisami czy to miejsc, panujących w szkole zasad bądź też przebiegu samych lekcji. Całość czyta się bardzo przyjemnie, a historia doprawdy potrafi wciągnąć czytelnika. Nieliczne literówki zupełnie nie przeszkadzają w lekturze.
Doprawdy gorąco polecam tę lekturę. Każda chwila poświęcona na „Tajemnicę Abigel” nie będzie stracona. Historia jest godna Waszej uwagi zwłaszcza, że dotyka wielu trudnych tematów – jak choćby samej drugiej wojny światowej. Zatem jeśli choć trochę zainteresowało Was to, co napisałam, to liczę na to, że sięgniecie po tę lekturę i z czasem podzielicie się ze mną swoimi wrażeniami. Ze swojej strony piszę krótko: WARTO!!
Moja ocena: 6/6
Tytuł oryginalny: Abigel
Tłumaczenie: Alicja Mazurkiewicz
Wydawnictwo: Bona
Data wydania: oryginał 1970r, Polska 2012r
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 352
ISBN: 978-83-62836-25-3
Półka: posiadam
Przeczytana: 7.08.2012r

0Shares