64. "Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek" – Elliot Aronson, Ruth Aronson

Tytuł oryginalny: The Adventures of Ruthie and a Little Boy Named Grandpa
Tłumaczenie: Piotr Żak
Opracowanie graficzne: Edyta Chachulska
Wydawnictwo: Charaktery
Data wydania: 2012r
Oprawa: twarda
Ilość stron: 44
ISBN: 978-83-931962-9-6

Czy lubicie bajki? Czy też uważacie, że z nich już wyrośliście? Tak naprawdę każdy z nas ma ukryte w sobie dziecko i nie powinniśmy się wstydzić, jeśli najdzie nas ochota na przeczytanie czegoś dla najmłodszych. Czemu o tym piszę? W moje ręce dzięki uprzejmości wortalu webook.pl trafiła bardzo interesująca pozycja dla młodszych czytelników, która została wydana przez wydawnictwo Charaktery. Jej autorami są Elliot oraz Ruth Aronson. Kim jest ten duet? Czy cokolwiek mówi Wam ich nazwisko? Jeśli nie, to postaram się troszkę ich w tym miejscu przedstawić. Elliot Aronson to światowej sławy psycholog społeczny. Uważany jest za jednego ze stu najbardziej wybitnych i wpływowych psychologów XX wieku. Jest autorem m.in. takich podręczników jak „Człowiek – istota społeczna” oraz „Psychologia społeczna. Serce i umysł”. Rok temu wydawnictwo Charaktery wydało książkę „Przypadek to nie wszystko” będącą autobiografią autora. Mając 68 lat usłyszał od swojego lekarza diagnozę, że następuje u niego degeneracja plamki żółtej, co oznaczało po prostu, że jego wzrok będzie z biegiem czasu stale się pogarszał. Choroba doprowadziła do tego, że nie był on już w stanie dłużej czytać i stał się prawie że ślepy. Kiedy miał siedemdziesiąt jeden lat, a jego wnusia Ruthie sześć, zgłosiła się do niego jej matka z prośbą o pomoc w nauczeniu małej czytać, gdyż przychodziło jej to z trudem, mimo że prawie ukończyła pierwszą klasę. Dziewczynce groziło powtarzanie roku szkolnego, jeśli do końca semestru nie opanuje umiejętności czytania. Dziadek, znany z umiejętności opowiadania historii, postanowił pomóc ukochanej wnuczce.

„Tak oto do pracy zasiadło dwoje autorów: jeden nie potrafił czytać, drugiemu z trudem udawało się odszyfrować litery nawet wielkiego rozmiaru. Zaczęliśmy snuć opowieść Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek.[s. 39]

O czym zatem jest ta bajka? Głównymi bohaterami są: tytułowa Rózia oraz jej Dziadek. Dziewczynka któregoś dnia chciała, aby opowiedział jej bajkę. Jednak nie chciała, aby to była któraś z czytanych jej opowieści z książeczek, a wymyślona przez Dziadka historia. I tak na prośbę wnuczki Dziadunio staje się jednym z dwójki bohaterów swej opowieści, w której występuje jako mały chłopczyk o imieniu Dziadek, a jego towarzyszką jest Rózia. Wraz z dziewczynką spotykają kilka osób na swej drodze – Staruszkę i jej gąskę oraz Bardzo Wysokiego Człowieka. Rózia jest bardzo odważną małą istotką, która do wszystkiego podchodzi z wiarą i pełnym zaufaniem. Dziadek jest jej przeciwieństwem – ostrożny, podejrzliwy, nieufny, szukający wszędzie wokoło niebezpieczeństw. Dzięki temu, że są tak od siebie różne, dzieci w zupełnie inny sposób postrzegają otoczenie oraz osoby, które napotykają. Historia Dziadka to umiejętnie pomieszane fakty z różnych bajek, które większość dzieci zna i kocha. Znajdziemy tu odniesienie do „Jasia i Małgosi” oraz „Jasia i magicznej fasoli”.

Ilustracje do książeczki wykonała pani Edyta Chachulska, która na co dzień zajmuje się projektowaniem graficznym, a także fotografią. Poza tym pracuje jako grafik dla magazynu „Charaktery”. Książka stworzona została w taki sposób, że z jednej strony mamy opisany fragment bajki, natomiast kolejną stronę zajmuje odpowiednia ilustracja, którą można wyciąć nożyczkami i z wyciętych stron złożyć bajkę. Pod każdą stroną z takimi obrazkami znajduje się odpowiednio skonstruowane pytanie, aby wspomóc dziecko przy kreowaniu przez nie tego, co na danej ilustracji widzi – aby samo opowiedziało własnymi słowami historię Rózi oraz chłopczyka imieniem Dziadek.

Jak w każdej porządnej bajce, tak i w tej nie mogło zabraknąć morału z niej płynącego. Czy już domyślacie się, o co mogło by chodzić w przypadku tej historii? Wydawać by się mogło, że to jedynie opowieść o małej i odważnej dziewczynce oraz strachliwym i podejrzliwym chłopcu o imieniu Dziadek. Jeśli jednak podejmiemy się próby spojrzenia głębiej, to doszukamy się bardzo ważnego tematu.

„Dzisiaj nauczyłem się jednej rzeczy: nie osądzaj ludzi po tym, jak wyglądają.” [s. 36]

Krótko mówiąc pan Elliot oraz jego wnuczka Ruth starają się uświadomić nas, że zależnie od tego, jak będziemy kogoś traktowali, w ten sam sposób dana osoba będzie traktowała nas. Kłania się tu stare, ale jakże żywotne przysłowie: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.”
 
Doprawdy warto sięgnąć po tę książeczkę i poczytać ją wraz ze swoim dzieckiem. Od razu można zachęcić je też, aby próbowało samodzielnie opowiedzieć historię dwójki bohaterów na podstawie zamieszczonych w książce ilustracji pani Chachulskiej. Jest to bardzo mądra książeczka, która z pewnością nauczy nasze dzieci najważniejszej lekcji społecznej psychologii: w jaki właściwy sposób powinniśmy traktować innych.
 
Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
na którym również zamieszczona została recenzja klik

17 komentarzy

  • Sylwia_85 Lipiec 28, 2012 at 10:57

    Z bajek chyba nigdy się nie wyrasta 🙂 Sama dla siebie książki bym jednak nie kupiła, ale dla dziecka jak najbardziej 🙂

    Reply
  • Scarlett Lipiec 28, 2012 at 10:59

    Ja już z bajek wyrosła, a dzieci nie mam, w związku z tym nie dla mnie. Może jak mi się przypomni za kilka(naście) lat, a ja wówczas będę miała potomstwo to kto wie. 🙂

    Reply
  • Czytelniczka Lipiec 28, 2012 at 11:14

    Dla mojego kuzynostwa w sam raz!

    Reply
  • BlueRose Lipiec 28, 2012 at 11:25

    Może i dorosły czytelnik nie będzie sięgał często po bajki czy książeczki dla dzieci, ale wydaje mi się, że nigdy z nich nie wyrośnie. Sentyment do tego co czytało się w dzieciństwie zawsze zostanie i nie widzę w takich powrotach do wspomnień nic złego. Co do tej konkretnej pozycji pewnie nie sięgnę póki nie ‚dorobię się’ dzieci 😀 Pozdrawiam serdecznie!

    Reply
  • Sun.Shine Lipiec 28, 2012 at 12:06

    Och, wspomnienia dzieciństwa, zawsze miło powrócić w krainę bajek 😉 Pozdrawiam!

    Reply
  • Ewa Lipiec 28, 2012 at 12:18

    Pan Aronson jest mi dobrze znany z czasów studiów. 🙂

    Reply
  • kasandra_85 Lipiec 28, 2012 at 12:28

    Bardzo fajna książeczka dla dzieci:)

    Reply
  • Sophie Lipiec 28, 2012 at 13:23

    Oryginalna nazwa, nie ma co. 😉 Chociaż dużego kuzynostwa wiem, że takich książek nie czytają, a sama już też nie sięgam. Mimo wszystko bardzo fajna recenzja. 🙂

    Reply
  • Irytacja Lipiec 28, 2012 at 13:26

    Dzieci pod ręką mi brak, więc raczej nie sięgnę. 🙂
    Pozdrawiam!

    Reply
  • Nati Lipiec 28, 2012 at 13:48

    Chętnie zajrzę do tej książeczki. Tym bardziej, że miałam już niejednokrotnie do czynienia z różnymi publikacjami wydawnictwa „Charaktery” i jeszcze na żadnej się nie zawiodłam. 🙂 Pozdrawiam.

    Reply
  • Madame K. Lipiec 28, 2012 at 18:45

    Książka raczej nie dla mnie.

    Reply
  • Melania Lipiec 28, 2012 at 19:48

    Myślę że mojej córeczce by się spodobała 🙂 Pozdrawiam.

    Reply
  • Blueberry Lipiec 28, 2012 at 23:06

    Dla mnie już nie bardzo, ale dla młodszego rodzeństwa 🙂

    Reply
  • Łędina Lipiec 28, 2012 at 23:56

    Odpowiedziałam na Twój komentarz na moim blogu. Trochę wyczerpująco i podłużnie, ale mam nadzieję, że to Cię nie zniechęci do przeczytania. Twoja recenzja „Mrocznego daru” jest naprawdę świetna. Mnie nie udało się dostrzec piękna oceanu, nie świetności okładki. Wydała mi się ona zbyt poważna, szczególnie Tay na niej tak wygląda. Mam najwyraźniej odmienne gusta, ao nie szkodzi, przynajmniej będzie o czym porozmawiać. xD

    Reply
    • Miłośniczka Książek Lipiec 29, 2012 at 01:20

      odpowiedziałam na Twój komentarz równie długim wywodem ;p
      przyjemnej lektury 😛

      Reply
  • retro77 Lipiec 29, 2012 at 06:52

    Polecam dla dzieci – fajna książeczka:)

    Reply
  • marichetti Lipiec 29, 2012 at 11:24

    No to mój braciszek już wie co wkrótce dostanie 😉

    Reply

Leave a Comment