60. "Nella piękno nieoczekiwanego" – Kelle Hampton


Tytuł oryginalny: Bloom. Finding Beauty in the Unexpected
Tłumaczenie: Justyna Kucharska
Wydawnictwo: Rodzinne
Data wydania: 2012r
Oprawa: miękka
Ilość stron: 308
ISBN: 978-83-63682-00-2
Przeczytane: 22.07.2012r
Dostępne też: Księgarnia Gandalf

Oczekiwanie na dzień, w którym na świat ma przyjść Twoje dziecko, to jeden z najpiękniejszych momentów w życiu każdej kobiety. W czasie ciąży planujemy dosłownie wszystko – jak będzie przebiegał poród, co zapakujemy do torby do szpitala, kogo zaprosimy do siebie na salę, jak może wyglądać oczekiwana istotka oraz jakie nadamy jej imię. Wyobrażamy sobie czas po narodzinach dzieciątka – jak i z kim go spędzimy, oraz snujemy plany na przyszłość naszego potomka – wybieramy w myślach przedszkole, szkołę, studia… Okres ciąży to ogromna organizacja naszego przyszłego, Nowego życia po urodzeniu dziecka. Czekamy na przyjście na świat idealnego i wymarzonego dziecka. Tylko co, jeśli w dniu narodzin nasze marzenia mają nagle zatrząść się posadach i dosłownie rozlecieć na kawałeczki? Co, jeśli wszystko to, co sobie zaplanowałyśmy, okaże się nagle czczymi marzeniami, które za nic nie uda nam się spełnić? Jak byście się zachowały w takiej sytuacji?

Kelle Hampton ukończyła uniwersytet w Spring Harbor w stanie Michigan. Przez kilka lat pracowała jako nauczycielka. Następnie postanowiła porzucić to zajęcie i na stałe zająć się fotografią. W 2006 roku wyszła za mąż za Bretta, a z tego związku narodziła się Lainey. Od zawsze pragnęła być matką i mieć dużą rodzinę. Postanowiła więc z mężem postarać się o kolejne dziecko. Jednakże nie dane jej było donosić kolejnej ciąży – poroniła w pierwszym trymestrze. Kelle bynajmniej nie poddała się i dalej starała się o nowego członka rodziny. Jakież było jej szczęście, kiedy test ciążowy wykazał, że ponownie udało jej się zajść w ciążę. Przez następne dziewięć miesięcy snuła plany dotyczące swojego drugiego dziecka. Jednakże dzień, w którym na świat przyszła Nella, miał odmienić całe jej życie. Już nic nie miało być takie, jak to sobie zaplanowała autorka. W piątek 21 stycznia 2010 roku o godzinie 16:24 przyszła na świat Nella, u której stwierdzono zespół Downa…

„[…] zobaczyłam, jak maleńkie ciałko wychodzi ze mnie, wymachując rączkami, płacząc… a potem położyli ją w moich ramionach… I od razu wiedziałam.” [s. 16-17]

Książka „Nella piękno nieoczekiwanego” jest niezwykłą historią kobiety, która z dnia na dzień musiała odnaleźć się w nowej, zupełnie nieoczekiwanej sytuacji, w jakiej się znalazła po narodzinach drugiej córeczki. To zapis wszystkich przemyśleń autorki, która musiała przejść długą drogę od zaprzeczenia i niewiary w to, co się wydarzyło do momentu pełnej akceptacji i zrozumienia faktu, że Nella jest i zawsze będzie inna, niż pozostałe dzieci. Bynajmniej wcale nie musi to oznaczać tego, że będzie gorsza i nie zasługuje na miłość swoich rodziców. Dzięki miłości i wierze w lepsze jutro, które otrzymała od swoich bliskich – rodziny i przyjaciół, Kelle powoli dojrzewa i budzi się w niej tak wielka miłość do nowo-narodzonego dziecka, o którą nie podejrzewała siebie w dniu jego narodzin. Najbardziej jednak zaskoczyła ją jej dwuletnia wówczas córka – Lainey, która nauczyła swą mamę bezwarunkowej miłości i pełnej akceptacji swojej młodszej siostrzyczki.

„Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy moja dziewczynka stała się starszą siostrą. Nie zapomnę chwili, kiedy dano jej potrzymać młodszą siostrzyczkę. Patrzyłam na to z bólem… ze łzami… z podziwem, bo moja mała córeczka nauczyła mnie, jak kochać. Pokazała mi, co to jest bezwarunkowa miłość… co oznacza brak uprzedzeń… Była dumna. I był to jeden z najpiękniejszych momentów mojego życia. Potrzebowałam tego.”[s. 23]

Początkowo Kelle prowadziła bloga, na który przelewała wszelkie swe myśli, obawy, troski, ale z czasem i radości towarzyszące nowemu rozdziału w życiu, który zapoczątkowały narodziny Nelli. Blog stał się niezwykle popularny, licznik odwiedzin wskazał trzy miliony czytelników z całego świata. To w oparciu o tenże blog powstała książka, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie i zyskała miano bestselleru New York Timesa. Jeśli ktoś chce bliżej poznać Kelle, to dalej pisze swój blog, który można znaleźć pod adresem: www.kellehampton.com. Autorka za swój blog otrzymała kilka nagród, m.in „Babble Top 50 Mom Blogger” oraz „The Best Special Needs Blog” i „The Blog You’ve Learned the Most Form”.

„[…] postanowiłam pisać blog […] Chciałam, żeby moje dzieci poznały mnie kiedyś, jako mamę niemowlaków. Wyobraziłam sobie, jak będą w przyszłości czytać moje wpisy, trzymając na kolanach własne maleństwa i w końcu zrozumieją, jak bardzo je kochałam, jak bardzo wypełnione było moje serce. Zdecydowałam, że ten blog będzie moją spuścizną, moim wirtualnym dziennikiem, miejscem, gdzie utrwalę wszystko, co przeżywam.” [s. 137-138]

„Wiedziałam, że pisanie o narodzinach Nelli będzie dużym krokiem w kierunku akceptacji i uzdrowienia, a jednocześnie miałam pełną świadomość,że pisanie o tym będzie jednym z najboleśniejszych doświadczeń mojego życia – że powrót do tamtych chwil i emocji zaboli jak diabli i zedrze cienką warstwę naskórka, który już zdążył pokryć moje rany.” [s. 153]

Kelle Hampton rozpoczęła również działalność na rzecz osób z zespołem Downa, przez co została dostrzeżona i doceniona przez stowarzyszenie the National Down Syndrome Society. Została laureatką nagrody the NDSC National Media Award, którą otrzymała podczas kongresu the National Down Syndrome Congress w 2010 roku.

Ta książka to niezwykła historia niezwykłej kobiety i niezwykłego dziecka. To opowieść o tym, że mimo strachu przed nieznanym, należy zdać sobie sprawę, że z jakiegoś powodu to, co nas spotkało jest tak naprawdę czymś cudownym i nie powinno się tego odtrącać. Książka uczy miłości, akceptacji, zrozumienia – jest pełna życiowych prawd, które możemy wykorzystać we własnym życiu. Autorka pisze prosto z serca, opisuje dokładnie swoje życie, myśli, obawy. Dzięki temu mamy możliwość wniknięcia w jej psychikę i bliższego poznania jej, jako człowieka, którym targają różne emocje. Mimo, że dopatrzyłam się w niektórych miejscach drobnych błędów w postaci literówek czy nieodpowiednich zwrotów, to książkę czyta się szybko i bez problemu. Wraz z Kelle przeżywamy w trakcie lektury wszystko to, co i ona przeżywała w danej chwili. Jest to książka godna polecenia, po którą warto sięgnąć w każdym okresie naszego życia. „Nella piękno nieoczekiwanego” uczy nas, jak być dobrymi ludźmi, jak kochać drugiego człowieka miłością bezwarunkową. Gorąco polecam!

„Musiałam zrozumieć, że to, co czułam, nie było czymś zasługującym na potępienie, a pisząc o tym wszystkim w jakiś przedziwny sposób wybaczyłam sobie, przestałam mieć do siebie pretensje i zaakceptowałam te części mnie, nad którymi pracowałam. Pokochałam się za to, że jakaś część mnie potrafiła spojrzeć na to wszystko z dystansu, z całkowitą pewnością, że będzie lepiej i że życie daje nam więcej, niż oczekujemy. A co ważniejsze, zagłębianie się w samą siebie i uzewnętrznianie wszystkiego, co czułam w związku z tamtym zmieniającym życie dniem, nie tylko pozwoliło mi docenić tamte chwile i ludzi, którzy mi towarzyszyli, ale też rozpaliło miłość do mojej córeczki – rozbudziło coś, czego tak naprawdę nie jest w stanie wytłumaczyć nawet opowieść o narodzinach.” [s. 155]

Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania tej książki bardzo dziękuję

58 Replies to “60. "Nella piękno nieoczekiwanego" – Kelle Hampton”

  1. Trzeba mieć w sobie niesamowicie dużo siły, by dać radę zmierzyć się z taką rzeczywistością. Sporo już słyszałam o tej książce i mam ją w planach 😉

    1. tu raczej nie chodzi o rzeczy, które „nas kręcą”
      to książka o trudnym temacie, bardzo bolesnym dla matki i najbliższych dziecka
      warto sięgać po takie lektury, żeby nauczyć się innego spojrzenia na świat
      pozdrawiam

  2. Miałam okazję przeczytać tę książkę, jest to wzruszająca, ale na pewno nie smutna historia 🙂 O bezwarunkowej miłości, dojrzewaniu, i po prostu o życiu. Zgadzam się z Tobą, że książka uczy miłości, akceptacji i zrozumienia. Świetna recenzja 🙂

  3. czytałam już jedną recenzję tej książki. myślę, że jest ważna, a szczególnie godna polecenia rodzinom borykającym się z tą chorobą. ja się nad nią zastanowie, ale czytałam już kiedyś „Celę”, gdzie również pojawił się zespół \downa u dziecka, i na razie mi wystarczy.

  4. I bardzo dobrze, że ta dzielna kobieta zdecydowała się opowidziec swoją historię. Z pewnością pomoże innym mamom dotknętym podobną tragedią.

  5. Zgadzam się z Olą, dzięki takim książkom będącym relacją prawdziwej historii, wielu rodziców dzieci dotkniętych syndromem Downa może odnaleźć w sobie więcej siły i nadziei. Z chęcią sięgnę po tę książkę.
    Pozdrawiam

  6. Oczywiście podziwiam osoby wychowujące dzieci – wszystkie, ale zwłaszcza upośledzone w jakiś sposób.
    Książka mimo wszystko nie dla mnie, gdyż należę do tego niewielkiego procentu kobiet bez instynktu macierzyńskiego.

  7. Czy to takie szczęśliwe momentu są, to nie wiem. Wiem, ze moja mama wyglądała na bardzo, ale to bardzo zmęczoną, kiedy przyszłam na świat. Tą „pikną” książkę zostawię na półce księgarni, gdyż nie przepadam za dziećmi, a też nigdy nie chcę ich mieć. Jestem zupełną odwrotnością dzisiejszej kobiety. xD

    1. wiesz… sama urodziłam kilka lat temu córkę i wierz mi, mimo że byłam padnięta na maxa, kiedy dostałam córkę w swoje ręce, to zupełnie zapomniałam o tym, co przeszłam – ona stała się nagle ważniejsza 🙂
      a co do dzieci, może jeszcze poczujesz zew macierzyństwa 🙂

  8. Czuję, że takiej książki nie można ominąć. Już same te cytaty… Na pewno po nią sięgnę, ponieważ wiem, że będzie to historia prawdziwa, ale również niezwykła – niewielu zdobywa się na to by opisywać swoje, tak bolesne uczucia związane z chorobą bliskiej osoby. Prawda jest taka, że rodzic choć kocha swoje dziecko całym sercem, zadaje sobie również pytanie „dlaczego to przytrafiło się mnie”? To niezwykle smutny i trudny temat, jednak warto podejść to niego z innej strony, z optymizmem 🙂 A na zdjęciach widać go gołym okiem.

  9. Czytałam już kilka recenzji tej książki i wszystkie są bardzo pochlebne. Z wielką chęcią poznam losy autorki i Nelli. Bardzo lubię takie życiowe książki o podobnej tematyce.

  10. Jak najbardziej moja tematyka. A poza tym, przeglądałam bloga i zachwyciłam się. Przez te niezwykłe zdjęcia widać, że ta dziewczynka i jej siostra sa niesamowicie kochane. 😉
    Musze przeczytać. 😉

  11. Ja również zachęcam do przeczytania książki…napewno jest ciekawa:-) Ja przeczytałam książkę pt” Cela” to też książka o dziewczynce ,która urodziła się z zD. Jednak ta książka smutno się kończy. Napewno gdy będę miała czas przeczytam Nella.Piękno nieoczekiwanego….chociaż Ja wiem:-) mam czteroletniego wnuczka z zD…..kocham go nad życie…choć nam jest trudniej ..bo po Dawidku urodziła się dziewczynka …ma dwa latka z RKiW. Dwoje maluszków niepełnosprawnych w jednym domku…..to ….:) Ale książkę polecam…Pozdrawiam serdecznie:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *