43. "Poduszka w różowe słonie" – Joanna M. Chmielewska


Wydawnictwo: Mg
Data wydania: 2011r
Oprawa: miękka
Ilość stron: 280
ISBN: 978-83-61297-83-3
Półka: pożyczone
Przeczytana: 21.06.2012r

 

Z twórczością pani Joanny M. Chmielewskiej do tej pory skutecznie się mijałam. W zasadzie nie wiele interesowałam się tą autorką. W ostatnim jednak czasie znalazłam w sieci nieco recenzji jednej z jej książek i pozytywnie nastawiona postanowiłam poszukać jakichś informacji na temat samej pisarki. Niestety wiele tego wbrew pozorom nie znalazłam, albo też jestem mało skuteczna w poszukiwaniu danych. Mogę jednak napomknąć, że jest ona autorką m.in. takich opowiadań jak „Kaczucha” czy „Brosza”. Poza tym napisała kilka powieści dla dzieci, jak np „Historia srebrnego talizmanu” oraz „Neska i srebrny talizman”. Oprócz tego jej autorstwa jest seria wierszy pt „Zaczarowane rymowanki”.  Jak wspomniałam prędzej, zainteresowała mnie jedna z jej książek wydana całkiem nie tak dawno temu, a mianowicie „Poduszka w różowe słonie”. Sięgnęłam po tę książkę zachęcona przeczytanymi uprzednio recenzjami i liczyłam na dobrą lekturę. Czy moje debiutanckie spotkanie z twórczością pani Chmielewskiej zakończyło się pozytywnie? Czytajcie dalej, to się dowiecie…


Poznajemy trzydziestoletnią Hanię Jankowską, na co dzień pracującą w firmie zajmującej się produkcją czekoladowych słodkości. Hania wiedzie samotniczy tryb życia, bez żadnego mężczyzny u swego boku. W firmie, wśród męskiej części kadry pracowniczej, nazywana jest często Modliszką… Z kobiecą częścią załogi również nie jest zbytnio zżyta. Można powiedzieć, że skutecznie wzbrania się przed nawiązywaniem jakichkolwiek bliższych kontaktów – czy to w rodzinie, czy też z obcymi jej ludźmi. Niestety któregoś dnia dołącza do zespołu Łukasz, który staje się początkiem problemów w uporządkowanym do tej pory życiu Hanki. Chłopak zdaje się być zainteresowany dziewczyną, jednak nie potrafi zrozumieć jej zachowania… Nikt, poza Hanią, nie ma niestety pojęcia, jaki mroczny sekret od wielu lat nosi w sobie dziewczyna, a który sprawił, że stała się taką, a nie inną kobietą. Jakby tego było mało, umiera najbliższa i jedyna przyjaciółka Hani, którą poznała będąc jeszcze małą dziewczynką. Zanim kobieta zmarła, wymogła na Hance obietnicę, że zajmie się jej jedynym dzieckiem – ukochaną córeczką Anią, która ma zaledwie pięć lat i nikogo poza mamą na świecie… Życie Hani od tego momentu przewraca się do góry nogami. Na jej barkach spoczął obowiązek zajęcia się dzieckiem, do którego nikt nie dołączył żadnej instrukcji obsługi, a które po śmierci mamy popadło w depresję i stało się nie lada wyzwaniem dla żyjącej do tej pory samotnie kobiety. Hania będzie musiała jakoś poradzić sobie z opieką nad dziewczynką, a do tego uporać się z upiorami własnej przeszłości. Czy jej się to uda? Czy Hania zdoła nawiązać kontakt z Anią i pomóc dziewczynce po stracie matki? Co wspólnego z całą historią ma tytułowa poduszka w różowe słonie? Cóż takiego uczynił Łukasz, że zachwiał uporządkowanym do tej pory życiem Hani? I dlaczego właściwie w pracy nazywana jest Modliszką? Wszelkie odpowiedzi znajdziecie w powieści pani Chmielewskiej!

Książka podzielona jest jakby na części. Teraźniejszość miesza się ze wspomnieniami bohaterki z przeszłości Z zakamarków pamięci wyciąga na światło dzienne historie z okresu swojego dzieciństwa oraz przybliża nam  przebieg swojej przyjaźni ze zmarłą przyjaciółką – mamą Ani. To właśnie dzięki tym wspomnieniom czytelnik z czasem jest w stanie dowiedzieć się, co też takiego przez prawie całe swoje życie tak uparcie skrywa przed wszystkimi Hania i dlaczego jej postawa jest taka, a nie inna w stosunku do napotykanych ludzi. Bynajmniej nie tylko w stosunku do Hani został zastosowany ten zabieg, gdyż podobnie sytuacja przedstawia się, jeśli chodzi o Łukasza – sporo dowiadujemy się o nim dzięki jego własnym wspomnieniom wplecionym w opowiadaną historię. Jedynie samą Anię poznajemy na bieżąco – może dlatego, że to zaledwie pięcioletnie dziecko, więc trudno byłoby w tym wypadku zastosować podobny sposób kreowania jej rzeczywistości.

Autorka z całą pewnością porusza w swej powieści trudne tematy życia codziennego – skrywane sekrety, problemy rodzinne, pracoholizm, brak porozumienia z najbliższymi, uczucia po stracie najbliższej osoby i ból z tym związany, z którym nie tak łatwo sobie poradzić – zwłaszcza w pojedynkę, gdzie człowiek walczy z kotłującymi się w głowie myślami. Sama tematyka utraty przez dziecko matki, jej jedynej życiowej podpory i najbliższej osoby na całym świecie, jest szeroko rozwinięta. Autorka nie szczędzi nam opisów dotyczących wspomnianych zagadnień. Niestety często miałam wrażenie, że za dużo tego… autorka za bardzo starała się to wszystko rozpisać, ciągle wracając do wspomnianych już kwestii, przez co momentami lektura mnie zwyczajnie nużyła. Osobiście odjęłabym tej książce z dobre sto stron i wówczas czytałoby się całą historię z prawdziwą przyjemnością, w której czytelnik nie miałby ochoty odłożyć lektury.

Jeśli chodzi o język powieści, to jest on jak najbardziej zrozumiały i wyrazisty, bardzo plastyczny. Wszelkie uczucia, których doświadczają nasi bohaterowie, są doskonale opisane i przez to dokładnie wiemy, co w danej chwili nimi targa, z jaką intensywnością i w jaki sposób co odczuwają. Pozwala to na dokładniejsze poznanie każdego z nich. W tej kwestii nie mogę się do niczego przyczepić, gdyż tu pisarka wykazała się prawdziwym talentem. Czytając historię niemal odczuwamy wszystko to, co w danej chwili czują bohaterowie. Chociaż momentami wolelibyśmy aż tak bardzo nie wczuwać się w role.. gdyż nie wszystko jest tak różowe, jak tytułowe słonie na dziecinnej poduszeczce.

Na samym końcu należałoby podsumować lekturę i wystawić ostateczną ocenę książce. Na samym początku postawiłam pytanie, czy moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Joanny okazało się pozytywne. Hmm… Jeśli mam być zupełnie szczera, książka mnie nie zachwyciła – nie wgniotła w fotel i z pewnością na długo nie zapadnie w mojej pamięci. Może dlatego, że zbyt szeroko w niektórych kwestiach pisarka się rozpisywała, co zwyczajnie mnie męczyło. Sama bowiem historia jest ciekawa i warta uwagi. Bynajmniej powinnam być obiektywna w mojej recenzji, dlatego nie mogę napisać, że jest to bardzo dobra książka. Gdyby nie poruszana trudna tematyka w powieści i nie moja słabość do tematu dziecka w książce, pewnie dałabym jej jeszcze niższą ocenę. A tak uznajmy, że książka jest po prostu dobra. Czy po nią sięgniecie? To już zależy tylko od Was. Sama nie zamierzam nikogo odstraszać od tej powieści, gdyż może komuś przypadnie ona do gustu i stwierdzi, że to przecież świetna książka i czego się czepiam. Dlatego najlepiej sami oceńcie – sięgnijcie, przeczytajcie, a potem wydajcie ostateczny wyrok.

Moja ocena: 4/6

Poduszka w różowe słonie [Joanna Chmielewska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

W książce urzekł mnie bardzo jeden cytat i dlatego postanowiłam zamieścić go na samym końcu recenzji, gdyż nijak nie pasował mi do tego, co akurat pisałam. Nie za bardzo miałam go po prostu gdzie wstawić 🙂

„Nadzieja to miętowy likier zamknięty w butelkowozielonych kulkach i zatopiony w deserowej czekoladzie.” [str. 75]

27 komentarzy

  • Trinity Czerwiec 22, 2012 at 09:36

    Mam na półce Sukienkę z mgieł tej autorki, Poduszki jeszcze nie czytałam, ale też na pewno sięgnę 🙂

    Reply
  • Ewa Czerwiec 22, 2012 at 09:45

    Zaczytywałam się kiedyś w książkach Chmielewskiej. 🙂

    Reply
    • angelina73 Październik 21, 2012 at 14:32

      To inna Chmielewska…raczej z dużo młodszego pokolenia.

      Reply
  • Meow Czerwiec 22, 2012 at 09:55

    Nie bardzo miałam okazję przeczytać jej książkę, ale może nadrobię straty. 🙂 Cytat rzeczywiście ładny.

    Reply
  • Anne18 Czerwiec 22, 2012 at 09:59

    Wpisuje tę książkę na listę do przeczytania.

    Reply
  • Jadźka Czerwiec 22, 2012 at 10:01

    Czyham na jej książki, zobaczymy, może ta będzie pierwsza;)

    Reply
  • Sayuri Czerwiec 22, 2012 at 10:27

    A ja ją czytam i jest fantastyczna:)

    Reply
    • Miłośniczka Książek Czerwiec 22, 2012 at 12:39

      ilu czytelników, tyle opinii i to jest fajne 🙂 jak napisałam, mi akurat niespecjalnie wszystko się podobało, stąd zaniżyłam ocenę; jednak zupełnie inna osoba może odebrać lekturę inaczej 🙂
      czekam na Twoją recenzję 🙂

      Reply
    • angelina73 Październik 21, 2012 at 14:34

      Czytałam tę książkę i bardzo mi przypominała”Chichot losu” Lemańskiej

      Reply
  • Naila Czerwiec 22, 2012 at 11:08

    A ja z daleka widząc książkę Joanny Chmielewskiej, poleciałam jak na drożdżach myśląc, że to TA Chmielewska i jest jej coś nowego, a to zupełnie ktoś inny 😉 Jak będę miała okazję, to pewnie przeczytam, ale na siłę szukać nie będę..

    Reply
    • Dariusz Dłużeń Czerwiec 22, 2012 at 11:56

      To wiele wyjaśnia:)

      Reply
    • Miłośniczka Książek Czerwiec 22, 2012 at 12:38

      dokładnie, to nie jest TA Chmielewska, która ma na swoim koncie wiele książek, które kojarzy każdy
      dlatego też ciężko było mi znaleźć info o tej autorce, gdyż ciągle wyskakiwały mi odnośniki do twórczości drugiej autorki 🙂

      Reply
    • diunam Czerwiec 22, 2012 at 22:34

      A wiesz, że dałam się złapać! Też myślałam, że to TA Chmielewska:) Ale wstyd…

      Reply
  • Karla Czerwiec 22, 2012 at 11:14

    Nie czytałam i raczej w najbliższym czasie nie sięgnę. Chociaż muszę przyznać, że cytat bardzo mi się podoba.

    Reply
  • Larysa Czerwiec 22, 2012 at 11:49

    Miło wspominam 🙂

    Reply
  • Maruda007 Czerwiec 22, 2012 at 12:52

    Jej nowe książki nie mogą się równać z np. Lesiem, ale też chętnie sięgnę!
    Pozdrawiam!

    Reply
  • marichetti Czerwiec 22, 2012 at 14:25

    Może kiedyś 😉

    Reply
  • Czytelniczka Czerwiec 22, 2012 at 14:26

    Jeszcze nigdy nie czytałam nic tej autorki, muszę to nadrobić:)

    Reply
  • toska82 Czerwiec 22, 2012 at 15:50

    To mnie zaciekawiłaś !!! Muszę się za nią rozejrzeć !!!

    Reply
  • Cinnamon Czerwiec 22, 2012 at 17:16

    Jakoś do tej pory nie rozważałam sięgnięcia po książki autorstwa Pani Joanny, ale czuję, że powinnam to zmienić. Na pierwszy ogień wezmę recenzowaną przez Ciebie pozycję 🙂
    Pozdrawiam!

    Reply
  • AnnRK Czerwiec 22, 2012 at 18:27

    To chyba nie moja bajka. 🙂
    Ciekawe ile osób sięgnie po książkę, myśląc przy tym o tej drugiej Chmielewskiej. 😛

    Reply
  • molarnia Czerwiec 22, 2012 at 20:43

    Boję się trochę, że to kolejna lukrowana powieść, gdzie samotna bohaterka staje przed ciężkim wyzwaniem, z którego wychodzi zwycięsko i mężczyzną życia u boku… Jeżeli będę ją widziała to wypożyczę, ale dla mojej mamy 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Czerwiec 22, 2012 at 20:55

      no to coś w ten deseń… aczkolwiek tyle lukru nie ma, gdyż jednak autorka dotyka trudnych tematów, więc nie jest tak różowo

      Reply
  • JULIA ORZECH Czerwiec 22, 2012 at 21:58

    Już od dłuższego czasu mam chętkę poznać tę autorkę, bo po prostu stawiam na polskich autorów:) Zauważyłam też, że mało się o niej pisze:)

    Reply
  • Dosiak Czerwiec 23, 2012 at 08:28

    Słyszałam o tej książce i raz mam ochotę ją przeczytać, a za kilka dni już nie. Nie wiem właściwie z czego to wynika. Twoja recenzja też jest tak po środku, nie ganisz za bardzo, ale nie wychwalasz. Póki co odpuszczam, ale możliwe, że kiedyś się skuszę. Pozdrawiam 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek Czerwiec 23, 2012 at 10:10

      sama sięgając po nią miałam mieszane uczucia
      za pierwszym razem widząc ją w bibliotece zignorowałam i poszłam dalej
      za drugim wypożyczyłam, a potem łamałam się, czy czytać 😀
      sama nie wiem, skąd mi się to brało ;]

      Reply
  • Marcepankowa Czerwiec 23, 2012 at 12:04

    Pewnie nigdy bym się nawet nie zastanowiła nad tą książką, gdyby nie Twoja recenzja 😉

    Reply

Leave a Comment