29. "Zapisane w kościach" – Simon Beckett

Tytuł oryginalny: Written in Bone
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2007r
Oprawa: twarda
Ilość stron: 282
ISBN: 978-83-241-2775-7

Simon Beckett to Brytyjczyk, który od 1992 roku pracował jako niezależny dziennikarz dla takich gazet i czasopism jak: „The Times”, „The Independent on Sunday”, „The Daily Telegraph” i „The Observer”.  Beckett miał okazję zwiedzić Farmę Ciał w Tennessee, która stała się dla niego inspiracją do napisania międzynarodowych bestsellerowych thrillerów. Napisał co prawda wpierw kilka powieści i nowel kryminalnych, jednakże prawdziwy rozgłos przyniosła mu książka wydana w 2006 roku – „Chemia śmierci”, należąca do gatunku thrilleru medycznego. Książka ta została nominowana do nagrody Złoty Szkielet, przyznawanej w gatunku powieści kryminalnych. „Chemia śmierci” stała się początkiem cyklu o przygodach Davida Huntera. Wydano jeszcze trzy inne książki o przygodach Davida. Drugą częścią cyklu jest książka „Zapisane w kościach”, którą w ostatnim czasie miałam okazję przeczytać.

„W odpowiedniej temperaturze pali się wszystko. Drewno. Ubranie. Ludzie.
W temperaturze dwustu pięćdziesięciu stopni Celsjusza zapala się ciało. Skóra czernieje i pęka. Tłuszcz podskórny zaczyna topić się jak słonina na gorącej patelni. Podsycany nim płomień trawi tkankę miękką. Najpierw zajmują się ręce i nogi, które działają jak podpałka dla masywniejszego tułowia. Kurczą się ścięgna i włókna mięśniowe, i kończyny, już płonąc, poruszają się w obscenicznej parodii życia. Jako ostatnie ulegają organy wewnętrzne. Tkwią w kokonie wilgoci, dlatego często pozostają nienaruszone, nawet jeśli pozostałe tkanki miękkie ulegną całkowitemu zwęgleniu.
Ale kość to zupełnie inna sprawa, inna materia, dosłownie i w przenośni. Kość opiera się wszystkiemu, z wyjątkiem najgorętszego ognia. I nawet jeśli wypali się z niej cały węgiel, nawet jeśli jest już martwa i bez życia niczym pumeks, wciąż zachowuje swój pierwotny kształt. Ale jest wtedy jedynie wątłym duchem samej siebie sprzed spalenia, cieniem, który łatwo kruszy się i rozpada, ostatnim bastionem spopielałego życia. Proces ten, z bardzo nielicznymi wyjątkami, przebiega zwykle według tego samego schematu.
Zwykle, lecz nie zawsze.”
 
Takimi oto słowami rozpoczyna się powieść „Zapisane w kościach”. David Hunter, antropolog sądowy, po przebytym koszmarze w Manham, o którym możemy przeczytać w pierwszej części serii „Chemii śmierci”, zamieszkuje na stałe wraz z Jenny w Londynie, gdzie pracuje na uniwersytecie na wydziale kryminalistyki. Wrócił czynnie do swojego zawodu i często wyjeżdża z domu, aby pomagać policji w identyfikacji ofiar różnych wypadków. Pewnego dnia dzwoni do niego nadinspektor Graham Wallace z komendy głównej w Inverness z prośbą, aby wyruszył na wyspę na Hebrydach Zewnętrznych – Runę, gdzie podobno znaleziono w opuszczonej chacie ludzkie szczątki. David mimo protestów Jenny wyrusza na wyspę, aby podjąć się zadania zidentyfikowania ofiary. Wyruszając nie spodziewał się, że od tej chwili wplącze się w nie lada kłopoty. Wkrótce małym, nadmorskim miasteczkiem wstrząsa fala morderstw, a David będzie miał nie lada problem, aby dociec, o co w tym wszystkim chodzi, kto jest mordercą i dlaczego w ogóle to robi.
„Kiedy los nam nie sprzyja, w głębi serca wszyscy jesteśmy egoistami i wszyscy wznosimy te same modły: tylko nie ja, tylko nie ja, jeszcze nie teraz.”
David Hunter to niezwykle interesująca postać. Poznałam go już trochę podczas lektury „Chemii śmierci”, kiedy to wyszło na jaw, że los go nie oszczędzał. W wypadku zginęła jego rodzina – żona i córeczka. Tamto wydarzenie położyło się głębokim cieniem na całym jego życiu i daje również o sobie znać także w książce „Zapisane w kościach”. Przed przeszłością jednak nie da się uciec i prędzej czy później wróci do nas ze zdwojoną siłą przypominając nam wszystko to, o czym sami chcielibyśmy najlepiej zapomnieć. Huntera najlepiej obrazują słowa, które sam przytoczył na własny temat: „Człowiek, którego miałem kiedyś za przyjaciela, powiedział mi, że lepiej rozumiem zmarłych niż żywych, i chyba miał rację. Zmarli przynajmniej nie kłamią ani nie zdradzają. I zawsze dochowują tajemnicy, chyba że wie się, jak ją z nich wydobyć.”
 

To drugie moje spotkanie z panem Beckettem i muszę przyznać, że równie pozytywne jak w przypadku „Chemii śmierci”. Książka napisana jest bardzo dobrze. Prosty język, bogate opisy – czasem dość makabryczne, interesujące postaci oraz wartka akcja składają się na interesującą powieść. Do tego dochodzi zaskakujące zakończenie… i nie chodzi mi tu bynajmniej o wytypowanie mordercy, ale o samą końcówkę książki, która zmusza czytelnika, aby czym prędzej sięgnąć po kolejną część przygód Davida Huntera. Polecam ją wszystkim fanom gatunku – z pewnością się nie zawiodą i mile spędzą czas przy lekturze, gdzie razem z Davidem będą śledzić kolejne ruchy mordercy i starania doktora, aby zapobiec kolejnym wypadkom. Gorąco polecam!

Moja ocena: 5/6

28 komentarzy

  • Ruda 17 maja 2012 at 14:53

    uwielbiam Becetta, idealnie wpasował się w mój gust literacki. „Zapisane w kościach” już za mną i również polecam! a teraz jestem już w trakcie czytania trzeciej części przygód Davida Huntera! 🙂

    Reply
  • Blueberry 17 maja 2012 at 14:54

    To zdecydowanie nie jest książka dla mnie…
    Pozdrawiam 🙂

    Reply
  • Ewa 17 maja 2012 at 14:56

    Powtórzę za Rudą: uwielbiam Becketta. 😀 Najsłabiej wypadło w moim odczuciu „Wołanie grobu”, ale na pewno nie jest złe. 🙂

    Reply
  • Isadora 17 maja 2012 at 15:00

    David Hunter to jeden z moich ulubionych bohaterów kryminalnych! Niestety, mam wiele do nadrobienia, bo nie czytałam wszystkich tomów serii:(
    Pozdrawiam serdecznie!

    Reply
  • scorpius 17 maja 2012 at 15:19

    Uwielbiam Becketta ♥ Tą pozycję jeszcze mam przed sobą, ale postaram się nadrobić 🙂

    Reply
  • kasandra_85 17 maja 2012 at 15:22

    Czytałam pierwszą część i nieco się zawiodłam, za to czwarta była niezła. Co do drugiej na razie się wstrzymam, ale kiedyś z pewnością się za nią wezmę.
    Pozdrawiam:)

    Reply
    • Miłośniczka Książek 17 maja 2012 at 15:23

      osobiście nie zabrałabym się za część czwartą nie przeczytawszy środka 🙂 zwłaszcza, że zauważyłam, iż autor jednak wspomina rzeczy z poprzedniej części – czyli warto byłoby znać jednak całą historię Davida po kolei 🙂

      Reply
  • Aleksnadra 17 maja 2012 at 15:50

    A nie wydaje Ci się, że książki Simona Becketta są zbyt do siebie podobne? Ja mam wrażenie, że czytam to samo ale w innym miejscu :/

    Reply
    • Miłośniczka Książek 17 maja 2012 at 16:03

      nie, jeśli mam być szczera, to nie 🙂 jak przeczytam wszystkie cztery części, to jeszcze raz się zastanowię nad odpowiedzią, ale póki co obie części się różnią 🙂

      Reply
  • Sol 17 maja 2012 at 16:09

    Fajna okładka i świetny tytuł ;D Pewnie kiedyś się skuszę 😉
    Pozdrawiam!

    Reply
  • Marcepankowa 17 maja 2012 at 16:11

    Taki … makabryczny początek mnie odrzuca, ale może dam szansę 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek 17 maja 2012 at 16:13

      to jest to, co lubię w autorze :)) zobacz recenzję „Chemii śmierci” u mnie na blogu 🙂 tam też przepisałam początek książki 🙂 autor lubi mocno zaczynać swoje powieści 🙂

      Reply
  • Trinity 17 maja 2012 at 16:44

    Mam ochotę na którąś z książek Becketa, bo nie czytałam jeszcze żadnej, a jestem bardzo ciekawa.

    Reply
  • Tirindeth 17 maja 2012 at 17:50

    Ojojoj, brzmi naprawdę interesująco 🙂

    Reply
  • czas-odnaleziony 17 maja 2012 at 19:27

    A mnie juz pierwsza czesc odstraszyla, nie siegne po nastepne.

    Reply
  • Agnieszka 17 maja 2012 at 19:41

    Intrygi Becketta nie są może zbytnio wysublimowane, ale za to to umiłowanie detalu, te truposze, kosteczki, rozkład i zgnilizna… Jak tego nie czytać z wypiekami na twarzy?:-)

    Reply
    • Miłośniczka Książek 17 maja 2012 at 23:17

      dokładnie o to mi chodzi 🙂 o jego szczegółowość 🙂 bardzo mi się to w nim podoba 🙂

      Reply
  • tetis 17 maja 2012 at 19:43

    Nazwisko autora coś mi mówi, choć sama nic spod jego pióra nie czytałam… chętnie zacznę od tego:)

    Reply
  • marichetti 17 maja 2012 at 20:08

    Czuję w kościach że będzie świetna 😉

    Reply
  • Dosiak 17 maja 2012 at 21:00

    Powieści Becketta są świetne, uwielbiam ten klimat i drobiazgowe opisy 🙂 Przeczytałam wszystkie jego książki już czekam na następną!

    Reply
  • santana 17 maja 2012 at 21:40

    oj nie dla mnie.Pozdrawiam;)

    Reply
  • Zła Zołza 17 maja 2012 at 22:14

    Nie wiem skąd kojarzę nazwisko autora, nie czytałam jego książek, ale być może to sie wkrótce zmieni.

    Reply
  • Ciarolka 17 maja 2012 at 22:28

    Nie czytałam książek tego autora, ale kiedy zobaczyłam je w jakiejś księgarni, to od razu mnie zaintrygowały. nie ma to jak ocenić książki po okładce 😉 Ale widzę, że się nie myliłam w mojej „ocenie” 😛

    Reply
  • toska82 17 maja 2012 at 23:00

    Stoi juz chyba z rok na półce i coś czasu dla niej nie mam, ale nadrobie 🙂

    Reply
  • giffin 18 maja 2012 at 13:22

    Mój znajomy jest wielkim fanem tego pisarza i strasznie mnie męczy, żebym przeczytała chociaż jedną jego książkę. Już mu obiecałam, że to zrobię, więc chyba nie mam wyjścia… zwłaszcza że teraz naszła mnie ochota 😀

    Reply
  • Deline 18 maja 2012 at 13:45

    Lubię takie książki, dlatego myślę, że szybko sięgnę po to dzieło ; )

    Reply

Leave a Comment