136. "Wirtualny NiePrzyjaciel" – Katarzyna Wojtas

Wydawnictwo: Sztuka i Wiedza
Data wydania: 2010 r
Seria: Błękitny laptop
Oprawa: twarda
Ilustracje: Andrzej Krawczak
Ilość stron: 72
ISBN: 978-83-62677-00-9

Internet to prawdziwe bogactwo wiedzy. Idzie tam znaleźć dosłownie wszystko. To doskonała pomoc w nauce, gdyż dostępne są materiały, które ułatwiają przyswajanie wiedzy. Poza tym to również źródło rozrywki. W sieci można obejrzeć filmy czy posłuchać dobrej muzyki. Wszelkie portale społecznościowe ułatwiają ludziom kontakt ze znajomymi bądź poznanie nowych osób. Przez internet możemy dokonywać również zakupów – prosto i łatwo, bez wychodzenia z domu. Zdawałoby się, że niczego lepszego człowiek nie mógł wymyślić. Jednakże nie możemy zapominać, że sieć to również miejsce, w którym czyhają na nas prawdziwe niebezpieczeństwa. Bohaterka książeczki Katarzyny Wojtas mogła się o tym przekonać na własnej skórze.

Amelia to ośmioletnia królewna zamieszkująca wraz ze swoimi rodzicami w pałacu. Nie chodzi do szkoły i nie ma prawdziwej koleżanki. Życie dziewczynki ogranicza się do pałacowych murów. Nauki pobiera od prywatnych nauczycieli, a źródłem jej rozrywki są jedynie spacery z ukochaną sunią Tiną po ogrodach przylegających do pałacu. Na urodziny Amelka otrzymuje od rodziców błękitny laptop, gdyż uznali, że jest na tyle duża i mądra, aby właściwie go wykorzystywać. Dla bezpieczeństwa córki ojciec wgrał blokady uniemożliwiające dostanie się Amelii na niewłaściwe strony w sieci. Dziewczynka nie posiada się ze szczęścia. Odkrywa Internet. Fascynuje ją ogrom wszystkiego, co stało się dla niej dostępne. Wkrótce trafia na portal dla dzieci, poprzez który można nawiązywać nowe znajomości z rówieśnikami. I tak trafia na profil ośmioletniej Zosi, z którą rozpoczyna wymianę e-maili. Później pisze również do chłopca imieniem Damian, który na swoim profilu zamieścił informacje, że nie wolno mu opuszczać domu i czuje się bardzo samotny. Amelka doskonale go rozumie, dlatego tak bardzo zależy jej na rozwinięciu przyjaźni z chłopcem. Nie spodziewa się jednak, że nowa znajomość z Damianem może okazać się dla niej tak niebezpieczna. Kim zatem jest chłopiec? I jakie zagrożenie niesie ze sobą znajomość z tym chłopcem dla Amelki?

„Pisała do kilku osób jednocześnie i wszystkich uważała za swoich przyjaciół.” [1]

Katarzyna Wojtas w opowieści o księżniczce Amelii stara się zwrócić naszą uwagę na to, jakie niebezpieczeństwa mogą na nas czyhać w sieci. Oprócz wszelkich dostępnych tam dobrodziejstw, łatwo możemy trafić na strony z niepożądaną tematyką oraz spotkać się z oszustami, którzy korzystając z pewnej dozy anonimowości podszywają się pod zupełnie kogoś innego, aby osiągnąć zamierzone korzyści. Ofiarami oszustw internetowych nie rzadko padają dorośli, a co dopiero dzieci, które są bardziej naiwne i ufne w kontaktach z innymi osobami. Dlatego też my, jako rodzice, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby ustrzec nasze pociechy przed grożącym im niebezpieczeństwem, którego mogą doświadczyć poprzez niekontrolowane surfowanie w internecie.

Historię księżniczki czyta się bardzo dobrze. Autorka posługuje się prostym i w pełni zrozumiałym językiem, który z całą pewnością pozwoli zrozumieć to opowiadanie naszym dzieciom oraz zwróci ich uwagę na przesłanie, jakie w sobie niesie. Ilustracje stworzone przez Andrzeja Krawczaka idealnie współgrają z czytanym tekstem, dzięki czemu dziecko jeszcze lepiej wyobrazi sobie to, o czym przed chwilą przeczytało.

Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę wszystkim rodzicom, którzy szukają dla swoich pociech mądrej książki, która może czegoś dobrego nauczyć ich dzieci. Warto bowiem od najmłodszych lat uczulać dzieci na niebezpieczeństwa czyhające na nie w sieci, żeby wiedziały, czego powinny się wystrzegać i na co zwracać szczególną uwagę, aby nie ściągnąć na siebie niepotrzebnych kłopotów.

[1] Katarzyna Wojtas, „Wirtualny NiePrzyjaciel”, wyd Sztuka i Wiedza, 2010 r, s. 28

Moja ocena: 5/6
Za książkę bardzo dziękuję

15 komentarzy

  • Kruszynka 10 grudnia 2012 at 12:23

    Też czytałam, bardzo fajna. Taka wciągająca, że trzeba ją 3 miesiące analizować ? 😉

    Reply
    • Miłośniczka Książek 10 grudnia 2012 at 14:18

      hmmm nie za bardzo rozumiem tego z 3 miesiącami…

      Reply
    • Kruszynka 10 grudnia 2012 at 16:13

      Chodziło mi o to, że ksiązkę otrzymałaś ok. 3 miesiące temu ( podobnie, jak ja ), a chyba czas na recenzję też jest okreslony i leży w kwestii dobrego wychowania 😉

      Reply
    • Książkowa. ♥ 10 grudnia 2012 at 16:40

      Jezu… x.x

      Reply
    • Kruszynka 10 grudnia 2012 at 17:06

      No nie Jezu, tylko zaś wydawnictwa mają mylne przekonanie o bloggerach 😉

      Reply
    • Miłośniczka Książek 10 grudnia 2012 at 17:09

      co za bzdury mi tu opowiadasz? książki od Sztuki i Wiedzy dotarły do mnie 29 listopada… więc prosiłabym o niewypisywanie mi tutaj kłamstw ok?
      chyba należą mi się jakieś przeprosiny nie uważasz?
      i na drugi raz, zanim coś napiszesz, przemyśl to ok?
      skąd w ogóle wytrzasnęłaś informację, że książkę mam od 3 miesięcy??? bo że ty je tak dostałaś, to ja też musiałam?..

      Reply
    • Miłośniczka Książek 10 grudnia 2012 at 17:11

      PS.. dobrze się przyjrzyj… wszystkie książki Katarzyny Wojtas są wykazane w zdobyczach listopadowych (http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2012/12/stosiki-zdobycze-listopadowe.html#more) więc gdzie tu minęły 3 miesiące???????

      Reply
    • Kruszynka 10 grudnia 2012 at 18:59

      Bo brałam od Ciebie do nich email, wybacz, myślałam,że też dostałaś wtedy 5 książek,a nie na raty….

      Reply
    • Książkowa. ♥ 10 grudnia 2012 at 19:02

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Reply
    • Miłośniczka Książek 10 grudnia 2012 at 19:36

      Nie… za pierwszym razem dostałam „Żabkę Chlapkę” oraz „Marzenie kłopotka”, a po otrzymaniu ode mnie linków do recenzji, wydawnictwo na jakiś czas zamilkło. Później im się przypomniałam i po wymianie e-maili postanowili mi wysłać książeczki pani Wojtas, które doszły, jak pisałam, 29 listopada.

      Dlatego proszę Cię, na drugi raz, zanim zaczniesz kogoś osądzać i pisać, że jestem niewychowana i brak mi kultury, bo nie potrafię odpowiednio postępować z wydawnictwami, to się dwa razy nad tym zastanów :/
      Bo doprawdy zrobiło mi się przykro po przeczytaniu Twoich dwóch komentarzy.

      Reply
  • Eurydyka 10 grudnia 2012 at 13:42

    Bardzo dobrze, że wychodzą takie książki. Może one trochę pomogą rodzicom w tłumaczeniu dzieciom co może ich spotkać w sieci.
    Ciekawa recenzja.

    Reply
  • Książkowa. ♥ 10 grudnia 2012 at 16:41

    Cóż, jeszcze mamą nie jestem (i pewnie zostanie tak przez najbliższe lata), ale myślę, że gdybym była dzieckiem, to na pewno chętnie bym widziała ją u siebie.

    Reply
  • diunam 11 grudnia 2012 at 00:19

    Po Twoich słowach sądzę, że to wartościowa książka. Chętnie przeczytam wraz z dzieckiem.

    Reply
  • Leanika 11 grudnia 2012 at 19:02

    Potrzebna była taka książka, więc cieszę się, że została napisana i to w tak dobrym stylu.

    Reply
  • AmyColl 11 grudnia 2012 at 22:55

    sam tytuł już interesuje. Świetne.. 🙂

    Reply

Leave a Comment