132. "Cichy wielbiciel" – Olga Rudnicka


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2012
Oprawa: miękka
Ilość stron: 440
ISBN: 978-83-7839-100-5
Półka: książka z akcji Włóczykijka

Julia Rogacka to dziewczyna, jakich wiele. Niedawno zrobiła licencjat z zarządzania i marketingu. Po studiach zamieszkała z dwiema koleżankami z roku, z którymi świetnie się dogaduje. Ma dwoje kochających ją rodziców oraz stałego partnera, Pawła, który co prawda przez pracę przebywa więcej w rozjazdach niż z dziewczyną, mimo to tworzą zgodną i kochającą się parę. Praca również ją zadowala. Niewielki salonik jednego z operatorów komórkowych, przyzwoita płaca oraz sympatyczna współpracownica. Czy można chcieć czegoś więcej od życia?
10 sekund… czy to tak dużo? Wydawałoby się, że to ledwie niezauważalna chwila. Jednakże tyle wystarczyło, żeby zmienić życie dziewczyny w koszmar… Któregoś dnia dostarczono Julii do pracy bukiet kwiatów z miłosnym liścikiem. Dziewczyna pewna, że dostała je od Pawła, dzwoni do niego z podziękowaniem. Jednak on o niczym nie wie… Nie wysyłał żadnych kwiatów. Koleżanka z pracy podsuwa jej myśl, że pewnie ma cichego wielbiciela. Julia początkowo czuje się mile połechtana tą myślą. Jednak najbliższe miesiące zweryfikują jej pierwsze wyobrażenia tajemniczego adoratora. Wiersze, sms-y, telefony o każdej godzinie dnia i nocy, kolejne upominki… Wszystko to doprowadzi do tego, że młoda kobieta będzie czuła się osaczona. Dodatkowo jej najbliższe otoczenie nie widzi w tym wszystkim niczego złego. Przecież to takie romantyczne mieć cichego wielbiciela, który obsypuje cię podarkami. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, jak to faktycznie wygląda. Życie Julii przeradza się w koszmar, a najbliżsi stopniowo się od niej odsuwają uważając dziewczynę za paranoiczkę. Nie ma w nikim oparcia. Nawet w Pawle, któremu o niczym nie powiedziała… Jak pozbyć się natrętnego wielbiciela? Nie wiesz, kim jest… ale on wie wszystko o Tobie. Co zrobić, aby odzyskać wiarę w ludzi i móc na nowo im zaufać?

“Stalker ma zafałszowane poczucie własnej wartości, silnie uzależnione od osoby, z którą pozostaje w relacji. Forma związku ma drugorzędne znaczenie. Tylko bliskość tej drugiej osoby powoduje, że czuje się dowartościowany, potrzebny…” [1]


Do niedawna pojęcie stalkingu nie było nikomu znane. Nie istniały również przepisy regulujące ten stan rzeczy. Ręce policji były związane w wypadku natrętnego nękania ofiary stalkera. Bo za co mieli takiego zatrzymać? Wysyłanie kwiatów, sms-ów, czy też uporczywe telefonowanie to przecież nie zbrodnia. Dopóki stalker nie dopuszczał się prawdziwego przestępstwa, np nie doszło do napadu na ofiarę bądź gróźb pod jej adresem, policja tak naprawdę nie mogła nic w danej sytuacji zrobić. Prześladowca był praktycznie bezkarny, gdy tymczasem jego ofiara z biegiem czasu popadała w coraz większą nerwicę i depresję. Stalker potrafi skutecznie zniszczyć życie drugiej osobie doprowadzając ją niejednokrotnie do granic szaleństwa, a nawet tego, że ofiara w końcu popełnia samobójstwo nie wytrzymując dalej sytuacji, w której się znalazła. Na całe szczęście obecnie istnieją przepisy, zgodnie z którymi stalkerowi może grozić kara pozbawienia wolności do lat trzech, a w przypadku, kiedy ofiara targnęła się na własne życie – do dziesięciu lat.

“Czuła się jak ofiara gwałtu, która zastanawia się, czy sobie nie zasłużyła na takie traktowanie, podczas gdy jedynym winnym jest gwałciciel.” [2]


Autorka powieści, pani Olga Rudnicka, to młoda kobieta, której książki zyskały sobie nie małą popularność wśród czytelniczek. Mimo młodego wieku ma na swoim koncie kilka powieści, m.in “Lilith”, “Natalii 5”, “Zacisze 13”, “Zacisze 13 Powrót” czy też “Martwe jezioro”. Jest absolwentką Pedagogiki w Wyższej Szkole Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu o specjalizacji doradztwo zawodowe i personalne. Obecnie studiuje edukację i rehabilitację osób z niepełnosprawnością intelektualną na Uniwersytecie im Adama Mickiewicza w Poznaniu. Praca nad powieścią “Cichy wielbiciel” nastręczyła jej nie lada problemów. Kilkukrotnie poprawiała tekst, a nawet zaczynała pisać książkę od nowa. “Rzecz była nie w tym, co napisać, tylko jak.” [3]. Autorka chciała jak najlepiej zobrazować nam problem stalkingu i wg mnie doskonale jej się to udało.

“Stała się kłębkiem nerwów, coraz trudniej było jej znosić tę sytuację. Już sama nie wiedziała, czy większy niepokój wywoływały głuche telefony i sms-y, czy też krótki okres milczenia, jaki po nich następował.” [4]


Historię Julii poznajemy dzięki narracji trzecioosobowej. Przebieg wydarzeń śledzimy z punktu widzenia głównej bohaterki, ale również samego stalkera. Pani Rudnicka bardzo szczegółowo przedstawia czytelnikowi wszelkie aspekty psychologiczne, które mają miejsce w przypadku stalkingu. Mamy wgląd w psychikę zarówno ofiary, jak i prześladowcy. Zagłębiając się w historię głównej bohaterki na własnej skórze odczuwamy grozę całej sytuacji oraz zaciskającą się na naszej szyi pętlę. Tak samo jak Julia czujemy wszechobecne zagrożenie i bezradność bohaterki, jako ofiary stalkera. To nie takie łatwe napisać historię, która mimo powtarzalności czynności prześladowcy jest w stanie utrzymać czytelnika w ciągłym napięciu, który nadal będzie miał ochotę przekładać kolejne kartki nie rezygnując z dalszej lektury. Moim skromnym zdaniem autorka doskonale sobie z tym poradziła, gdyż czytałam książkę z myślą “co dalej?”, “jak to się skończy?”.

Na rynku można znaleźć wiele pozycji, w których pisarze podjęli się opisania trudnych życiowych tematów. Jednakże po raz pierwszy spotkałam się z powieścią, w której głównym tematem byłby stalking. Z tego też względu warto poświęcić tej powieści swój wolny czas. Ofiarami stalkera może być każdy z nas. A prześladowca? To zazwyczaj zupełnie przeciętny człowiek, którego być może codziennie mijasz na ulicy nie podejrzewając go o to, że byłby zdolny do takich czynów. Warto więc dowiedzieć się czegoś więcej o tym problemie, żeby choć trochę zdawać sobie sprawę, jak w danej sytuacji można sobie poradzić i czego w ogóle można się spodziewać.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Rudnickiej. Po lekturze jestem pewna, że chętnie sięgnę po inne jej powieści. “Cichego wielbiciela” polecam wszystkim osobom, które zainteresowane są problemami społecznymi, a także takim, które po prostu mają ochotę przeczytać porządny thriller.

[1] Olga Rudnicka, “Cichy wielbiciel”, wyd Prószyński i S-ka, 2012 r, s.389
[2] Tamże, s. 179
[3] Tamże, s. 439
[4] Tamże, s. 201

Moja ocena: 5/6
 
Książkę przeczytałam dzięki akcji
Recenzja bierze udział w wyzwaniu

Cichy wielbiciel [Olga Rudnicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

0Shares

42 Replies to “132. "Cichy wielbiciel" – Olga Rudnicka”

  1. Mnie się ta książka bardzo podobała.Pamiętam,że przejął mnie grozą fakt,że takie rzeczy naprawdę się zdarzają i nie masz na nie wpływu.Koszmar. Połknęłam ją migiem.Świetna:)

  2. To chyba najsłabsza z książek Olgi Rudnickiej, jaką czytałam. Nie rozumiem zabiegu kopiowania fragmentów ulotki dla osób prześladowanych. Chyba tylko w celu “spuchnięcia” tekstu

  3. Stalking to poważny problem, jestem ciekawa, jak przedstawiła go autorka komedii kryminalnych 😉 Rudnickiej czytałam dotychczas jedynie “Zacisze 13” – polecam. Po “Cichego wielbiciela” na pewno sięgnę.

  4. Mam zamiar przeczytać. Twórczość Olgi Rudnickiej kojarzy mi się z lekkimi powieściami, więc chętnie przekonam się jak poradziła sobie w poważniejszej historii.

  5. Jak widzę Rudnicka podołała zadaniu i napisała dobrą powieść, która jest czytywana i oczywiście polecana.
    Sama czekałam aż wyjdzie ona na rynek, ale do tej pory na czekaniu się skończyło, ponieważ jej nie kupiłam, bo zawsze jest coś innego 🙂
    Teraz po recenzji nie mam wymówki, trzeba się wybrać do sklepu w styczniu 😀
    Pozdrawiam,

  6. Czytałam i mimo kilku niedociągnięć bardzo mi się podobała. Autorce udało się świetnie wprowadzić atmosferę zagrożenia i niepokoju, jaki odczuwała bohaterka. No i temat istotny i warto mówić o nim głośno.

  7. muszę koniecznie przeczytać tę książkę! mam na nią ochotę już jakiś czas 🙂 ciary przechodzą mi po placach, bo sama całkiem niedawno miałam podobny problem… w mniejszej skali, o wiele mniejszej, bo ograniczał się jedynie do sygnałów i głuchych telefonów ale jakże to męczące! :/

    1. co prawda do dzisiejszego dnia nie wiem kto się tak bardzo nudził, że postanowił mnie trochę pomęczyć 🙂 W końcu mam spokój, bo zmieniałam numer, którego strzegę teraz jak oka w głowie i udostępniłam jedynie najbliższym z rodziny, przyjaciołom i kilku najbliższym współpracownikom 🙂

    2. jakby coś, dziś jest to już karalne, więc w razie czego można iść śmiało na policję pokazując smsy i wykaz nieodebranych połączeń 🙂 dobre chociaż tyle, że można sobie z tym teraz jakoś poradzić 🙂

  8. Zdawać by się mogło, że stalking nie jest taki straszny, co tam smsy, kwiaty, upominki. A jednak. Człowiek może się wykończyć tak jak główna bohaterka. Czuję się zachęcona do lektury i z pewnością kiedyś po nią sięgnę ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *