109. "Ballada. Taniec mrocznych elfów" – Maggie Stiefvater

Tytuł oryginalny: Ballad: A gathering of Faerie
Tłumaczenie: Karolina Socha-Duśko
Seria: Books of Faerie
Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2011 r
Oprawa: miękka
Ilość stron: 320
ISBN: 978-83-62476-09-1


Pisarka, artystka, muzyk. Wszechstronnie uzdolniona młoda kobieta mieszkająca wraz z mężem i dwójką dzieci w Wirginii. Zebrała liczne grono czytelników na całym świecie, którzy pokochali ją za jej twórczość. Pisze głównie dla młodzieży. Jej książki wielokrotnie gościły na listach bestsellerów New York Timesa, a największą sławę przyniosła jej trylogia „The Wolves of Mercy Falls”, która została również wydana na naszym rynku. O kim mowa? Oczywiście o Maggie Stiefvater. Niedawno dane mi było przeczytać, dzięki uprzejmości wydawnictwa Illuminatio, „Lament. Intrygę Królowej Elfów” rozpoczynającą serię „Books of Faerie”. Powieść spodobała mi się na tyle, że czym prędzej postanowiłam sięgnąć po kontynuację, „Balladę. Taniec mrocznych elfów”. Czy i tym razem lektura przypadła mi do gustu? O tym już za chwilę.

W czasie ubiegłych wakacji James Morgan ledwo uszedł z życiem. To, że nadal może chodzić po ziemi, zawdzięcza swej wieloletniej przyjaciółce Deirdre, która poświęciła życie ukochanego Luke’a Dillona, aby móc ocalić najbliższego przyjaciela. Lato dobiegło końca, a James oraz Deirdre znaleźli się w nowej szkole,  Thornking-Ash, specjalnej placówce dla wybitnie uzdolnionych muzycznie nastolatków. Po tym, co wydarzyło się w czasie minionych wakacji, stosunki pomiędzy naszymi przyjaciółmi znacząco się ochłodziły. Doszło do tego, że nie potrafią ze sobą nawet otwarcie porozmawiać. Im dłużej to trwa, tym bardziej się od siebie oddalają. Tymczasem w życiu Jamesa pojawia się tajemnicza Nuala, muza ze świata Faerii. Pomaga ona wybranym osobom osiągać szczyty w rozwoju muzycznym, jednak nie za darmo. W zamian za swoje usługi żąda życia… Karmi się twórczą energią wybranych śmiertelników do momentu, aż ich światło gaśnie, a oni zamykają swe oczy na zawsze. Mimo grożącego mu niebezpieczeństwa, James coraz bardziej zbliża się do Nuali. Razem pracują nad pewnym projektem, a czas spędzany wspólnie uświadamia obojgu, że nie są sobie obojętni. Deirdre coś ukrywa przed przyjacielem, przez co on z czasem zaczyna niepokoić się o swoją dawną przyjaciółkę. Widzi, że dziewczyna cierpi, coś ją gnębi i nie daje jej spokoju. Jednak jak ma jej pomóc, skoro nie potrafią być sobie tak bliscy jak niegdyś? Jakby tego było mało w okolicy szkoły pojawia się Cernunnos – król cierni, władca krainy zmarłych. Czy może mieć to coś wspólnego ze zbliżającym się Halloween? Również obecność większej ilości fejów niepokoi Jamesa. Coś wisi w powietrzu. Coś wielkiego i niebezpiecznego. Niedługo naszym bohaterom przyjdzie walczyć o własne życie oraz dusze najbliższych.

Historię poznajemy dzięki narracji pierwszoosobowej zarówno Jamesa, jak i Nuali. Jednak to chłopak wiedzie tu prym. W poprzedniej części wydarzenia śledziliśmy oczami Deirdre. Obecnie odsunięta została ona na dalszy plan, a jej kolejne działania poznajemy głównie dzięki sms-om, które pisze do swojego przyjaciela, a których nigdy mu nie wysyła. To w nich opowiada mu o tym, co się dzieje, co ją dręczy, w czym obecnie bierze udział. Ponownie spotykamy Królową Elfów, zimną i okrutną Eleonor, która znów nieźle namiesza w życiu naszych bohaterów. Powrócił również Luke Dillon, o którym wiemy jedynie tyle, ile jest w stanie zdradzić nam Dee w swych krótkich wiadomościach do Jamesa. Jednak czy to jest aby ten sam Luke? Ten, któremu serce oddała w poprzedniej części Deirdre? Zagadkę tę nasza bohaterka będzie musiała rozwiązać sama. Oprócz Luke’a, znów będziemy mieli do czynienia ze złą ciotką Dee, Delią. Jaką tym razem odegra ona rolę w życiu swej siostrzenicy? Nowymi pionkami na szachownicy, oprócz Nuali, jest jeden z nauczycieli Jamesa – Patrick Sullivan, a także współlokator głównego bohatera, Paul. Ta dwójka odegra nie małą rolę w całej opowieści, która kończy się dość zaskakująco dając podstawy ku temu, by sądzić, że to jeszcze nie koniec przygód naszych bohaterów.

Tak jak w „Lamencie. Intrydze Królowej Elfów”, tak i tutaj nie zabrakło akcentów zaczerpniętych z mitologii celtyckiej. Najlepszym przykładem jest chociażby wspomniany prędzej Cernunnos, władca świata umarłych, zwany królem cierni. Oprócz niego w powieści przewijają się też inne ciekawe stworzenia zaczerpnięte z legend.

Całość czyta się bardzo szybko. Historia porywa nas już od pierwszej strony i nie daje odejść od książki aż do samego końca. Druga część przygód Deirdre oraz Jamesa jest ciekawsza od tej, którą autorka zaserwowała nam w poprzednim tomie. Język, jakim posługuje się pisarka, jest prosty, jak najbardziej zrozumiały dla czytelnika. Lektura tej książki nie powinna nikomu sprawić kłopotu w jej odbiorze. Tym razem jednak natknęłam się na kilka drobnych potknięć w postaci literówek, jednak jest to już wina jedynie nie dopracowania szczegółów ze strony korektorów.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić wszystkich fanów gatunku fantasy, miłośników legend i mitów do sięgnięcia po tę powieść. Historia stworzona przez autorkę jest na tyle ciekawa, że warto poświęcić jej nieco wolnego czasu, aby móc się z nią zapoznać. Znalazłam w sieci informacje, że pani Stiefvater pracuje nad trzecim tomem serii o Faerii, więc nie pozostaje mi nic innego, jak cierpliwie czekać na jego wydanie na naszym rynku.

Moja ocena: 5/6
Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu

Recenzja opublikowana również:
nakanapie ; lubimyczytac ; webook ; księgarnia Gandalf ; strona wydawnictwa ; wpis na FB

22 komentarze

  • Aleksnadra 15 października 2012 at 11:08

    Tę książkę też mam jeszcze przed sobą 🙂

    Reply
  • Kasia J. 15 października 2012 at 11:13

    Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, zwłaszcza tym nawiązaniem do kultury celtyckiej 🙂

    Reply
  • Larysa 15 października 2012 at 11:30

    Akurat do tej książki jestem nastawiona negatywnie.

    Reply
  • tetiisheri 15 października 2012 at 11:32

    Ksiązka stoi u mnie na półce i czeka na swoją kolejkę 🙂

    Reply
  • toska82 15 października 2012 at 12:20

    Lubię od czasu do czasu poczytać fantastykę, choć jakoś wielką fanką tego gatunku nie jestem, ale jak będzie okazją to zobaczę, czy mi przypadnie ta książka do gustu 😉

    Reply
  • Kruszynka 15 października 2012 at 12:57

    Chyba się za nią rozejrzę w końcu 😉

    Reply
  • Julia Pernix 15 października 2012 at 13:32

    Trylogia o wilkach tak mnie męczyła, że chyba już się nie skuszę na żadną książkę autorki, a co jest pewne, nie zakupię nic. Fabuła brzmi jednak bardzo ciekawie. Fakt, że Maggie pisze prosto, przejrzyście i w ogóle obiektywnie dobrze, ale coś mi w jej stylu i sposobie prowadzenia narracji przeszkadzało.

    Reply
  • Silencie 15 października 2012 at 14:38

    Książkę również czytałam, jednak oceniłam ją nieco niżej.
    Pozdrawiam! : >

    Reply
  • Immora 15 października 2012 at 15:42

    Niestety, ale fabuła do mnie nie przemawia… Elfy w tym wydaniu mi się przejadły i już chyba mnie nic nie zaskoczy 😛

    Reply
  • Ciarolka 15 października 2012 at 16:23

    Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale mam je w planach:)

    Reply
  • Abigail 15 października 2012 at 16:38

    Za tę książkę chyba podziękuję. ;3

    Reply
  • kasandra_85 15 października 2012 at 17:10

    Gdy uporam się z zaległościami, to czemu może, może…
    Pozdrawiam:)

    Reply
  • hibou 15 października 2012 at 17:12

    Obie książki za mną 🙂 Miło spędziłam przy nich czas 🙂

    Reply
  • Beatriz 15 października 2012 at 17:37

    Bardzo lubię czytać mitologię i wszelakie legendy,także myślę, że ta seria to coś dla mnie. Zwłaszcza, że odwołuje się do mitologii celtyckiej, którą chciałabym lepiej poznać.

    Pozdrawiam ciepło:)

    Reply
  • marichetti 15 października 2012 at 18:43

    Hmmm sama nie wiem, muszę się chyba przekonać na własnej skórze, czy warto 😀

    Reply
  • Sylwia_85 15 października 2012 at 19:57

    Ocena wysoka, myślę, że warto zaryzykować 🙂
    Ciekawa recenzja. Pozdrawiam 🙂

    Reply
  • Madame K. 15 października 2012 at 20:56

    Za fantasy nie przepadam, ale za książką być może się rozejrzę. Wydaje mi się dość ciekawa jak na mój gust;)

    Reply
  • MalaEmily 15 października 2012 at 22:11

    Jeszcze nie czytałam ale posiadam:) ciesze się, że taka wysoka ocena:P

    Reply
  • Trinity 16 października 2012 at 07:19

    O, druga część? A czemu taka okropna okładka?… I tak sięgnę po pierwszą, zobaczymy, czy będę na tyle zainteresowana, aby przeczytać i tę…

    Reply
  • Natasha 16 października 2012 at 11:23

    Chyba jednak nie dla mnie:)

    Reply
  • Natula 16 października 2012 at 11:34

    Porywającym historiom nie odmawiam, tym bardziej, że uwielbiam mity i legendy 🙂

    Reply
  • Tala 18 października 2012 at 23:51

    Lubię autorkę, ale do tej serii jakoś mnie nie ciągnie 😀

    Reply

Leave a Comment