104. "Złudzenie" – Thomas Erikson – Przedpremierowo!

Często spotykam się z opiniami, że jeśli mam ochotę na dobry kryminał bądź thriller, powinnam sięgnąć po dzieła pisarzy skandynawskich. Nigdy dotąd nie czytałam niczego, co wyszło spod pióra wspomnianych autorów. Dlatego też postanowiłam dać szansę jednemu z nich. Wybór padł na Thomasa Eriksona. Postąpiłam jednak dość ryzykownie, gdyż napisana przez niego książka „Złudzenie” jest jego debiutancką powieścią. Przystępując do lektury obawiałam się, że być może zrażę się do prozy skandynawskiej przez nierozsądnie wybraną pozycję do przeczytania. Czy tak się stało? O tym za chwilę.

Rzecz dzieje się w Sztokholmie. Podczas konferencji prowadzonej przez specjalistę od ludzkich zachowań,  Alexa Kinga, ginie jeden z jego słuchaczy – Claes Ljunggren. Rozwiązaniem sprawy zajmuje się miejscowa policja na czele z komisarzem Gabrielem Hellmarkiem oraz inspektor Niną Mander. Alex ze świadka zdarzenia staje się z czasem pomocnikiem śledczych w rozwikłaniu tej zagadki. Zauważono bowiem, iż jego umiejętności odgadywania i tworzenia profili ludzkich zachowań mogą być pomocne w określeniu, kim może być zabójca. Tymczasem na jaw wychodzi, że ofiara przed śmiercią była szantażowana, otrzymywała bowiem listy, które jasno wskazywały na to, że jeśli nie spełni wspomnianych warunków, zostanie zlikwidowana. Wkrótce zastrzelona zostaje kolejna osoba, która, tak jak pan Ljunggren, również otrzymywała identyczną korespondencję, zanim wykonano na niej egzekucję. Policja błądzi w ciemno. Nie ma żadnych punktów zaczepienia, aby móc pchnąć śledztwo do przodu. Kimkolwiek jest zabójca, wiadomo jedno – to osoba niezwykle inteligentna, która nie pozostawia po sobie żadnych śladów, a której kolejne kroki są przemyślane w każdym szczególe. Jakby komisarz miał mało kłopotów na głowie, spada na niego jeszcze jedno zmartwienie. Jego brat, dziennikarz Fredrik Hellmark, nie daje znaku życia od kilku dni. Nina wraz z Alexem podejmują się nieoficjalnego śledztwa w sprawie wyjaśnienia tajemniczego zniknięcia Fredrika. Na jaw wychodzi fakt, że brat komisarza otrzymał dość niebezpieczne zlecenie, które ściągnęło na jego rodzinę prawdziwe niebezpieczeństwo. Komisarz Hellmark, Nina oraz Alex będą mieli pełne ręce roboty, aby rozwiązać wszelkie niewiadome. Kim jest zabójca? Kto zleca mu morderstwa? Dlaczego zabito te, a nie inne osoby? I gdzie podziewa się Fredrik?

Thomas Erikson to behawiorysta, trener i specjalista w zakresie coachingu liderów. Postać Alexa Kinga stworzył na własne podobieństwo. Tak jak on, Alex zawodowo zajmuje się analizą ludzkich charakterów. Pomaga liderom firm rozwiązywać problemy związane z ich pracownikami. Uczy ich, jak właściwie oceniać ludzi, jak ich motywować i wskazywać właściwe ścieżki do osiągnięcia wyznaczonego celu. Posługuje się przy tym podziałem ludzkich osobowości na cztery kolory związane bezpośrednio z żywiołami – czerwony, niebieski, zielony i żółty. Jest to prawdziwa metoda, z której behawioryści korzystają na co dzień. Istnieje jeszcze jedno podobieństwo pomiędzy Alexem, a autorem powieści. Zarówno pan Erikson, jak i nasz bohater, ulegli w przeszłości wypadkowi samochodowemu, przez co powstał u nich uraz zwany „smagnięcie biczem”.

Akcja toczy się wielotorowo. Podczas lektury śledzimy postępy w śledztwie dotyczącym tajemniczych zabójstw. Przyglądamy się bliżej pracy Fredrika oraz jego nietypowemu zleceniu, które ściągnęło na jego rodzinę poważne zagrożenie. Mamy również wgląd w zapiski z pamiętnika pewnej kobiety, która rozpoczyna wspominać swe życie od chwili, kiedy była małą dziewczynką, aż do czasów jej współczesnych. Na dalszym planie poznajemy także losy pobocznych bohaterów. Wszystkie wątki przeplatają się i z czasem tworzą dobrze skonstruowaną całość. Od samego początku czuć narastające napięcie, które towarzyszy nam przez całą lekturę. Powieść wciąga od pierwszej strony i utrzymuje poziom aż do samego końca. Główni bohaterowie są ciekawi, dopracowani w każdym szczególe, a poboczni stanowią odpowiednio dobrane tło w historii pana Eriksona. Autor doskonale przedstawił nam targane nimi uczucia, dzięki czemu na własnej skórze możemy poczuć strach, jaki odczuwają jego bohaterowie.

Żeby znów nie było tak kolorowo, to muszę nieco ponarzekać. Pierwsza sprawa to objętość książki. Jest ona dość obszerna, w miękkiej okładce, przez co niewygodnie się ją czyta. Po dłuższym przysiedzeniu nad lekturą zwyczajnie męczą się ręce od trzymania takiej „cegiełki”. Druga rzecz dotyczy wspomnianej wielotorowości. Momentami było dla mnie zbyt meczące ciągłe przeskakiwanie z jednego wątku do drugiego, żeby znów wracać do poprzednich. Bywają chwile, że można się w tym wszystkim pogubić. Kwestia językowa nie została do końca dopracowana. Owszem powieść napisana jest prostym, w pełni zrozumiałym językiem, jednakże dość często natykałam się na błędy stylistyczne – brak przyimków, literówki. Po prostu poległa korekta.

Pomijając pewne niedociągnięcia, jest to wart uwagi thriller, który powinien zainteresować nie jednego czytelnika. Historia sama w sobie jest ciekawa, akcja dość wartka, bohaterowie dobrze wykreowani. Podczas lektury pozostajemy pod wpływem stałego napięcia i oczekiwania, co też wydarzy się za chwilę. Nie można zapomnieć, że jest to w końcu powieściowy debiut pana Eriksona, przez co można przymknąć oko na pewne uchybienia. Książkę przeczytałam z nie małym zainteresowaniem i jestem ciekawa kolejnych powieści autora, o ile oczywiście jeszcze jakąś ma w planach napisać i wydać. Ze swojej strony mogę jedynie napisać – polecam!

Moja ocena: 4/6
Tytuł oryginalny: Blandverk

Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
ydawnictwo: REA
Data wydania: premiera październik 2012
Oprawa: miękka
Ilość stron: 576
ISBN: 978-83-7544-439-1

Za książkę bardzo dziękuję

32 Replies to “104. "Złudzenie" – Thomas Erikson – Przedpremierowo!”

  1. Uwielbiam takie kryminały, gdzie nie wiadomo długo,kto stoi za całą intrygą zabójstw 😉 Ten wydaje się bardzo ciekawy. Jednak gdy jest już za długi nudzi mi się i faktycznie męczące jest czytanie takich ,,tłuścioszków” w miękkiej oprawie.

  2. 576 stron to jeszcze nie cegiełka 😀 A sama powieść brzmi ciekawie, ale na razie na radarze mam innych pisarzy skandynawskich i ich serie, które idealnie nadają się na prezent pod choinkę. Poczekam może na kolejne książki autora 🙂

  3. Jak byłam dzieckiem to próbowałam przeczytać „Mężczyznę, który…”. Pamiętam, że mi się nie podobało, ale kto wie? Może to zwyczajnie nie był mój czas?
    A ta liczba stron to tendencja pisarzy skandynawskich. Wszyscy poniżej 400 stron nie schodzą z tego, co widzę.

  4. Uwielbiam skandynawskie kryminały, ten zapowiada się ciekawie 😉 Ale literówek raczej nie zniosę. Za każdym razem, gdy je widzę, mam ochotę rzucić książką o ścianę… Zastanowię się jeszcze.

  5. Książka zapowiada się ciekawie. Ja nie zwracam uwagi podczas lektury na literówki i inne tego typu błędy korektorskie. Każdemu mogą się zdarzyć. jednak kiedy występują w nadmiarze bywają irytujące.

  6. Ostatnio skandynawski kryminał mocno mnie znudził, więc muszę się jeszcze zastanowić, czy chcę sięgnąć akurat po ten. Myślę, że się skuszę, ale raczej nie teraz.
    Pozdrawiam! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *