102. "Dotyk Gwen Frost" – Jennifer Estep – Przedpremierowo !


Tytuł oryginalny: Touch of Frost
Tłumaczenie: Anna Rojkowska
Seria: Akademia Mitu, tom 1
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: październik 2012
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 312
ISBN: 978-83-63579-04-3

Jennifer Estep jest członkinią Amerykańskiego Związku Pisarzy Romansów oraz Amerykańskiego Związku Pisarzy Science Fiction i Fantasy. Na swym koncie ma m.in serię romansu paranormalnego “Bigtime” oraz serię urban fantasy dla dorosłych “Elemental Assasin”. Postawiła sobie za cel napisanie czegoś dla “młodych dorosłych” i tym sposobem światło dzienne ujrzała seria “Akademia Mitu”, której polska premiera pierwszego tomu przypada na 4 października tego roku i ukaże się nakładem wydawnictwa Dreams. Za granicą wydano już trzy części wchodzące w skład tego cyklu (“Touch of Frost”, “Kiss of Frost”, “Dark Frost”), a czwarty tom (“Crimson Frost”) najprawdopodobniej swą premierę będzie miał w grudniu tego roku. Autorka obecnie pracuje nad piątym tomem, którego premiera przewidziana jest na sierpień 2013 roku.

“Jestem tylko Gwen Frost, Cyganka, która ma wizje, a nie kimś szczególnym, atrakcyjnym, interesującym.” [1]

Siedemnastoletnia dziewczyna – Gwen Frost to główna bohaterka powieści pani Estep. Niedawno straciła matkę i została jej tylko babcia. Zaczęła obwiniać się za śmierć rodzicielki, przez co odsunęła się od swoich dotychczasowych znajomych. Z powodu niezwykłego daru, jaki posiada Gwen, dziewczyna wkrótce trafia do elitarnej szkoły – Akademii Mitu. W rodzinie państwa Frost każda kobieta rodzi się Cyganką odznaczającą się niezwykłym darem. U Gwen jest to tzw psychometria, która sprawia, że dziewczyna poprzez jednorazowy dotyk wie wszystko o danej osobie, bądź przedmiocie. Jednakże nie są to tylko dobre rzeczy – poznaje bowiem wszelkie skrywane sekrety związane z daną osobą czy obiektem. Mimo niezwykłej umiejętności, Gwen uważa, że nie powinna znaleźć się w nowej szkole, w której kształcą się potomkowie legendarnych wojowników – Spartan, Rzymian, Walkirii, Amazonek i wielu innych. Oprócz umiejętności walki, posiadają oni dodatkowe magiczne moce, które w sposób szczególny ich wyróżniają. Nasza bohaterka nie potrafi się odnaleźć w nowym miejscu i przez to stroni od ludzi. Tymczasem w Akademii zamordowana zostaje najpopularniejsza dziewczyna w szkole – Jasmine, i to Gwen jest osobą, która znajduje ją martwą na podłodze biblioteki. Zastanawiające jest również to, że zabójcy udało się ukraść Czarę Łez, która magicznie była zabezpieczona przed kradzieżą. Kto chciałby zabić Jasmine i dlaczego? Komu mogło zależeć na Czarze Łez, która jest związana z historią mrocznego boga – Lokiego? I jakim cudem zdołał wynieść ją poza bibliotekę? Nagle dar Gwen może się okazać bardzo pomocny w rozwiązaniu całej zagadki. Jednakże zagłębianie się w sprawę ściągnie na naszą bohaterkę prawdziwe niebezpieczeństwo, które zagrozi nie tylko jej życiu, ale także innych uczniów Akademii.

Mieliśmy już szkołę dla czarodziejów czystej krwi, bądź z rodzin mieszanych (“Harry Potter” – J.K.Rowling). Były szkoły tylko dla wampirów (“Dom Nocy” P.C. Cast), bądź wampirów-morojów i pół wampirów tzw dampirów (“Akademia Wampirów” R. Mead). Teraz mamy Akademię Mitu dla potomków legendarnych wojowników wywodzących się ze starożytności. Zastanawiające jest dla mnie podobieństwo powieści pani Estep do tej, którą napisała P.C.Cast, przejawiające się w głównej bohaterce i jej historii. W “Domu Nocy” mamy Zoey Redbird, która nagle znajduje się w obcej sobie szkole, gdzie okazuje się, że jej dar jest w jakiś sposób wyjątkowy i która staje się wybranką najwyższej bogini – Nyks. W “Akademii Mitu” mamy Gwen, niby zwyczajną dziewczynę z jakże unikalnym darem, która ni stąd ni zowąd ma do czynienia z najwyższą boginią – Nike. W “Domu Nocy” bohaterowie walczą przeciwko okrutnemu bogu – Kalonie, którego wieki temu uwięzili inni bogowie. Gwen staje w szranki z wyznawcami Lokiego – bezwzględnego boga uwięzionego za swe czyny przez inne bóstwa, a który teraz chce za wszelką cenę się uwolnić. Do tego dochodzi podobieństwo w najbliższym otoczeniu głównej bohaterki. Zoey ma do pomocy nieustraszonego Starka, który zjawia się za każdym razem, kiedy dziewczynie coś grozi. Do tego dochodzi Afrodyta – popularna dziewczyna w szkole, zakochana w modzie i idąca po trupach do celu. A tu? Jeśli tylko coś dzieje się Gwen, nagle pojawia się Logan i broni dziewczynę z każdej opresji. Nie zabrakło również odpowiednika Afrodyty – mamy Daphne… Chciałoby się rzec: ale to już było!!…

Z racji tego, iż na główną bohaterkę książki została wybrana Gwen, jest ona najbardziej dopracowaną postacią w powieści. Na drugim planie pojawiają się Daphne oraz Logan, a cała reszta stanowi tło dla tej historii. Całość czyta się stosunkowo szybko dzięki prostemu, wyrazistemu językowi, który jednak momentami łapie delikatne potknięcia w postaci zwyczajowych literówek czy błędów interpunkcyjnych. Nie powiem, historia Gwen jest ciekawa i czyta się ją z nie małym zainteresowaniem. Mamy nowe bóstwa zaczerpnięte z różnych kultur, czy mityczne stwory pojawiające się na kartach powieści. Taki lekki podmuch świeżości… Jednak za delikatny, żeby uznać całość za coś nowego i dotąd niespotykanego. Wystarczy zajrzeć choćby do mitów i legend, gdzie mamy zarówno wspomniane bóstwa, czy potwory. Dla mnie to za mało.

Fani powieści z gatunku urban fantasy pewnie sięgną po tę książkę – choćby z ciekawości poznania historii dziewczyny obdarzonej magią dotyku. Jednak bardziej wymagający czytelnicy, oczekujący po lekturze czegoś więcej, niż kolejnej mało wyszukanej historii, pewnie nie będą zadowoleni z “Dotyku Gwen Frost”. Jest to lekka lektura dla oderwania się od rzeczywistości, którą czyta się bardzo szybko, ale równie szybko się o niej zapomina. Dlatego kwestię tego, czy sięgniecie po tę książkę, bądź nie – zostawiam Wam, moi drodzy czytelnicy. A jeśli chodzi o to, czy sięgnę po kontynuację tej historii? Pewnie tak… nie lubię bowiem zostawiać niedokończonych opowieści i zawsze daję szansę kolejnym tomom – a nuż będzie lepiej?…

[1] “Dotyk Gwen Frost”, Jennifer Estep, tłum. Anna Rojkowska, wyd. Dream, 2012 r, s. 172

Moja ocena: 3/6
Tekst stanowi oficjalną recenzję dla portalu Secretum
bardzo dziękuję !

Recenzja opublikowana również:

 

0Shares

48 Replies to “102. "Dotyk Gwen Frost" – Jennifer Estep – Przedpremierowo !”

  1. Jeżeli twierdzisz, że historia podobna do “Domu Nocy” to sobie ją odpuszczę. Co jak co, ale z P.C. Cast i jej córką jestem niemal od samego początku serii, a ta będąc podobną zostaje automatycznie przeze mnie skreśloną.

    Pozdrawiam, Donna

  2. Nike nie jest najwyższą boginią, ale poboczną, nawet nie należy do Olimpijczyków i jestem pewna, że nie jest to urban fantasty(związane z techniką, jak mówi nazwa), ale po prostu młodzieżówka, ponieważ książkę również czytałam i nawet mi się nie skojarzyło z beznadziejnym Domem Nocy. Bohaterki są zupełnie inne, nie mówiąc o reszcie rzeczy…
    Mi się nawet podobała książka. 🙂

    1. Jak 20 września? Od portalu Secretum, który ma patronat nad tą książką, dostałam wyraźne info, że premiera jest dokładnie w dniu dzisiejszym…

      Urban fantasy – taka informacja widnieje na stronie samej autorki, gdzie wypowiada się o tej książce. Stąd zaczerpnęłam tę informację do recenzji.

      A Nike uznałam za najwyższą, gdyż jasno napisano, że to bogini, która pokonała Lokiego, tylko ona była do tego zdolna, cała reszta nie dałaby rady; Nike to czyste zwycięstwo, którego nie można pokonać…

    2. Ja dostałam książkę od wydawnictwa, gdzie mi powiedzieli, że 20 września była… Nie wiem o co chodzi. 😮
      Autorka tak napisała… No cóż nie zmienia to faktu, że to na pewno nie jest “urban”. Trochę w tym kiedyś grzebałam. :3 I chyba sama przyznasz, że nie było tam maszyn, które grały główną rolę, a technologia nie była głównym tematem. ;3
      I Nike, to owszem zwycięstwo, ale ja po prostu napisałam o tym, jak to się ma w mitologi. Tam nie jest najwyższa.:3
      Anyway miło poznać inne zdanie. 🙂 Recenzja wyszła bardzo fajnie. ^^

    3. Od tego jest możliwość komentowania, aby móc wdawać się w dyskusje 🙂
      I masz oczywiście racje – żadnych maszyn tam nie ma, więc… ale wolałam wspomnieć to, co sama autorka napisała o tej książce ;]
      A jeśli chodzi o Nike.. to wiem, wiem, ale mi chodziło o przedstawienie jej w konkretnej sytuacji, tu w książce, nie ogólnie w całej mitologii 🙂
      i thx za słowa o recenzji 🙂

  3. Bardzo mi się ta książka podobała, dla mnie sztuką jest z pomysłu już wielokrotnie eksploatowanego zrobić coś fajnego i uważam, że w tym przypadku autorka miała nosa, bardzo fajnie wykreowała tę historię, krótko w temacie, podołała zadaniu. A’ propos książka swoją premierę miała 20 września.

  4. Sam pomysł wydaje się fajny, ale niestety podobieństwo do “Domu Nocy” z tego co wyczytałam jest duże, a szkoda. Nie będę jej szukać, ale jak wpadnie w moje ręce to przeczytam 🙂

    1. czy dołączyłam to do końca nie wiem 🙂 Vicky szukała wolnego strzelca, bo recenzenci nawalili ;p

      i sięgnij po książkę 🙂 to, że akurat mi nie przypadła zbytnio do gustu ta część, to nie znaczy, że innym się książka nie spodoba 🙂 przeczytaj, jestem ciekawa Twojej opinii 🙂

  5. Czytałam i jedną i drugą książkę, jednak nie wychwyciłam większego podobieństwa. Fakt, że obie dziewczyny znajdują się w szkole dla wybitnie obdarzonych, jednak w wypadku “domu nocy” nie była to takim szokiem, gdyż społeczeństwo wiedziało o ich istnieniu, zaś w AM nie. I jak Gwen mierzy się z wyznawcami? Co najwyżej jednym i to pobudki nie były czysto ideologiczne, lecz osobiste. Co do porównania Logana ze Starkiem masz racje, jednak z Afrodytą i Daphne już tego nie widzę. Zasadniczo jestem zdania, że DN opowiada o dziewczynie-wampirze, która szybko zyskuje popularność i ma koło siebie dziwną paczkę przyjaciół, a AM o cygance outsiderce bawiącej się w Nancy Drew.
    Dobra czepiam się, już przestaje. Ogólnie książka mi się podobała i z chęcią przeczytam kolejne tomy.
    PS. Kolona został uwięziony przez lud jakiś tam, a nie przez bogów.

    1. nie czepiajmy się szczegółów 🙂
      każdy odbiera lekturę inaczej i to jest właśnie w tym fajne, bo dzięki temu mamy powody do podyskutowania o książce 🙂 gdyby każdy miał identyczne wrażenia po lekturze, to wszystko to nie miałoby sensu 🙂
      co do Kalony, mogłam lekko może pokręcić, ale pamiętam, że również został uwięziony i starał się wszelkimi sposobami wydostać na zewnątrz
      tu masz Jasmine, jako pionka w grze Lokiego; tam masz Neferet [dobrze pamiętam?] jako drogę jego ucieczki ;] więc coś tam podobnie jest :))

    2. =) Tak. Przyznam, że to właśnie tego brakuje mi odrobinę w blogosferze – dyskusji. Wszystko ogranicza się do “tak przeczytam/ nie dla mnie”. Fakt, faktem, że nie ma szans, abyśmy znały każdą pozycję na rynku wydawniczym, ale jedna porządna dyskusja pod postem była by zalecana 😉

  6. Idealnie trafiłaś z recenzją na dzień premiery książki 🙂
    Niestety, tematyka tej powieści raczej mi nie odpowiada, poza tym ostatnio nie mam zdrowia do serii książkowych, dlatego raczej nie sięgnę po “Dotyk Gwen Frost”.
    Pozdrawiam!

  7. Kompletnie nie moje tereny, tego typu książki trafiają tylko do konkretnej grupy czytelników 🙂 Ale recenzje przeczytałem z przyjemnością, lubię wiedzieć co w trawie, nawet tej zupełnie mi obcej, piszczy 🙂

  8. Niezbyt przekonuje mnie ta książka, już sam opis mnie nie zachęca do sięgnięcia, a raczej niska ocena jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto marnować na nią czasu…

  9. Myślę, że kiedyś pewnie przeczytam. Chociaż teraz na rynku mamy tyle przeróżnych serii o podobnej tematyce, że nie wiadomo na którą poświęcić czas. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *